manutd.com

Konferencja prasowa Erika ten Haga przed półfinałem FA Cup (cz. II): nie zawsze będziemy grać na najwyższym poziomie, ale zawsze musimy dawać z siebie wszystko

Damian Domitrz
Zmień rozmiar tekstu:

W drugiej części konferencji prasowej przed spotkaniem z Brighton & Hove Albion w półfinałe FA Cup, Erik ten Hag rozmawiał głównie o przemianie swojego zespołu od porażki z Brighton na początku tego sezonu. 

DRUGA CZĘŚĆ KONFERENCJI PRASOWEJ ERIKA TEN HAGA PRZED MECZEM Z BRIGHTON: 

Erik, twoja podstawowa linia pomocy, czyli powiedzmy Bruno Fernandes, Christian Eriksen i Casemiro, nie grali ze sobą zbyt często w tym sezonie. Czy zrobiłoby to dużą różnicę, gdyby mogli ze sobą zagrać serię kilkunastu spotkań? Dodatkowo, czy to dla ciebie problem, bo niektórzy ludzie mówią, iż Casemiro może zagrać na Wembley na pozycji środkowego obrońcy? Nie wolałbyś zobaczyć tej trójki obok siebie? 

– Tak, oczywiście. Mówiłem już, że jednym z naszych problemów jest to, że nie mogliśmy grać zbyt często tym samym składem, zwłaszcza w linii pomocy i ataku. Nie udało się to przez kontuzje, zawieszenia. To było po prostu niemożliwe. Jak często zatem możesz wystawiać ten sam zespół, gdy łapie on tak często kontuzje? Natomiast przy rozgrywaniu dużej liczby spotkań, też trzeba rotować, bo piłkarze muszą być świeży i gotowi. Trzeba podejmować decyzje, mając na uwadze podejście taktyczne i personalia. Kiedy brakuje zawodników, należy znaleźć rozwiązania. Szukasz najlepszego na dany moment. Wtedy trzeba się chronić, ale też patrzeć na to w perspektywie długoterminowej. Gramy w półfinale i to nasza jedyna szansa na awans do finału, więc musimy wystawić możliwie najlepszy skład.

Wygranie trofeum w tym sezonie było dla klubu bardzo ważne. Udało ci się to, ale teraz masz wiele problemów z kontuzjami, w najgorszym możliwym momencie tego sezonu. Jeśli zostaniesz w Anglii na kilka lat, czy uważasz, że będziesz musiał więcej rotować od sierpnia do października, aby nie mieć takich kłopotów w końcówce kampanii? Graliście bardzo dobrze w Carabao Cup, bo starałeś się wybierać bardzo silne jedenastki… 

– Wydaje mi się, że rotowałem dosyć sporo. Ten sezon jest naprawdę szalony, bo w środku rozgrywek mieliśmy Mistrzostwa Świata, a wielu naszych piłkarzy tam grało. Graliśmy też dodatkową rundę w Lidze Europy i rozegraliśmy największą liczbę spotkań w całej Europie. Uważam jednak, że piłkarze są do tego zdolni. Mamy w kadrze zawodników, którzy potrafią sobie radzić z takim natłokiem meczów. Największe problemy mieliśmy w ataku i nie zawsze mieliśmy tam trzech dostęnych piłkarzy. W takich sytuacjach jesteś zmuszony do szukania rozwiązań, bo musisz wygrywać. Musieliśmy podchodzić do tego wszystkiego mecz po meczu.

Jesteś w Manchesterze już wystarczająco długo. Na pewno słyszałeś o suszarce sir Aleksa Fergusona. Czy korzystasz czasami z czegoś podobnego?

– Czasami tak, idę na całość w krytyce piłkarzy. To jednak jedno z narzędzi i trzeba umieć wyczuć moment, kiedy można to zrobić. Jako trener mam wiele sposobów komunikacji a to jeden z nich.

Skorzystałeś z tego po czwartkowym wieczorze i meczu z Sevillą? Mieliście problemy z kontuzjami… 

– Po porażce 0:3 z Sevillą byłem naprawdę wściekły, bo taki mecz był niedopuszczalny. Można popełniać błędy, ale zawsze trzeba dźwigać ten ciężar. Grając w ćwierćfinale Ligi Europy, musisz dać z siebie wszystko, a my tego nie zrobiliśmy. Dla każdego klubu to nieakceptowalne zachowanie. Jako menedżer nie mogę zaakceptować, że moi piłkarze nie dają z siebie maksimum. Nigdy nie mógłbym tego zaakceptować.

Czy piłkarze byli tego świadomi w szatni? 

– Dałem im jasno do zrozumienia, co o tym sądzę. Przedstawiłem im swoje odczucia i przeanalizowałem, dlaczego drużyna nie sprostała standardom, których wymagam w profesjonalnym futbolu.

Brighton był twoim pierwszym rywalem podczas pracy w Manchesterze United. Teraz mierzysz się z nimi ponownie na końcowym etapie tego sezonu. Zastanawiam się, czy czujesz, że twoja drużyna zmieniła się bardzo w konkteście mentalności, taktyki? Jaka jest różnica? 

– Mam nadzieję, że zobaczę tę różnicę. Słyszałem od wielu waszych ekspertów i kibiców, że wykonaliśmy progres, rozwinęliśmy się. Zgadzam się z tym. Myślę, że jesteśmy inną drużyną. Ale też musimy zmierzyć się z tym, co przed nami. To całkiem oczywiste. Sevilla to pokazała. Nie zawsze da się grać na najwyższym poziomie, ale i tak trzeba walczyć o zwycięstwo. Tego właśnie musimy się nauczyć. Musimy też nauczyć się, jak radzić sobie z błędami w trakcie meczu. Musimy dźwigać ciężar, trzymać się planu, zostawać w grze i nie tracić pewności siebie. Przed nami wciąż wiele pracy.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze