manutd.com

Rozstrzygnęły rzuty karne. Derby Manchesteru w finale Pucharu Anglii!

Jakub Kurek
Zmień rozmiar tekstu:

Manchester United awansował do finału Pucharu Anglii. Podopieczni Erika ten Haga pokonali w półfinale Brighton & Hove Albion. O awansie zdecydowały rzuty karne.

Pierwsza połowa w wykonaniu obu zespołów od samego początku była dość szarpana. Na boisku było sporo fauli, a w pewnym momencie serca kibiców klubu z Old Trafford zadrżały, gdy na murawie w odstępie kilku minut leżeli Bruno Fernandes i Marcus Rashford. Jeżeli chodzi o sprawy czysto piłkarskie, to pierwsza część połówki należała do Brighton, końcówka natomiast do Manchesteru United. „Mewy” pierwszą szansę na strzelenie gola miały w 7. minucie. Z rzutu wolnego na krótki słupek uderzał Alexis Mac Allister, ale świetną interwencją popisał się David de Gea. Siedem minut później kolejną znakomitą szansę miał Julio Enciso, który wpadł w pole karne i oddał strzał, ale futbolówka przeleciała obok lewego słupka.

„Czerwone Diabły” przebudziły się około 44. minuty. To wtedy świetne podanie Casemiro utorowało drogę do bramki Bruno Fernandesowi, ale strzał Portugalczyka minął bramkę. Sporo pretensji do swojego kolegi z zespołu miał Anthony Martial, który czekał na podanie i znajdował się na czystej pozycji. Dwie minuty później równie dobrą sytuację miał Christian Eriksen. W polu karnym przeciwnika odnalazł się Marcus Rashford i wyłożył piłkę Duńczykowi, ale jego uderzenie było zbyt nieczyste i słabe, by zaskoczyć Sancheza. Po pierwszych 45 minutach oba zespoły miały prawo sądzić, że ten mecz jest do wygrania.

W drugiej połowie tempo gry znów dyktowało Brighton. W 56. minucie przed trzecią doskonałą szansą stanął w tym meczu Enciso, który huknął z okolic jedenastego metra pod poprzeczkę, ale fantastyczną obroną zachwycił kibiców De Gea. Zdobywcy Pucharu Ligi przeżywali prawdziwe oblężenie własnej bramki i nie potrafili złapać oddechu. W 59. minucie w brodę mógł sobie pluć Antony. Brazylijczyk znalazł się w swojej ulubionej strefie jeden na jeden z Lewisem Dunkiem, ale zdecydował się na strzał lewa nogą, zamiast podawać uciekającemu w pole karne Fernandesowi. Chwilę później do ataku przystąpiły już „Mewy”. Z prawej strony pola karnego strzelał March, ale znów interweniował hiszpański bramkarz Manchesteru United. Ta akcja mocno podrażniła „Czerwone Diabły”. Znów w swoim sektorze znalazł się Antony i tym razem oddał znacznie lepszy strzał, ale na posterunku był Sanchez.

Po tej nawałnicy z obu stron, mecz się uspokoił. Podopieczni Erika ten Haga bronili często całym zespołem na własnej połowie i szukali sposobności do kontrataku, ale do końca regulaminowego czasu nic się nie zmieniło, co oznaczało, że o awansie do finału zdecyduje dogrywka lub rzuty karne. Dodatkowy czas gry przebiegał dość spokojnie do 104. minuty, kiedy fantastyczną paradą popisał się Sanchez. Marcus Rashford uderzył zza pola karnego, a interwencję hiszpańskiemu bramkarzowi utrudnił jeszcze rykoszet, ale golkiper Brighton wyciągnął się jak struna. W ostatnich 15 minutach spotkaniach próbowali jeszcze Rashford i Sancho, ale piłka nie wpadła do siatki. Awans do finału miał rozstrzygnąć konkurs rzutów karnych!

BRIGHTON:

1. Alexis Mac Aliister – trafiony

2. Pascal Gross – trafiony

3. Deniz Undav – trafiony

4. Pervis Estupinian – trafiony

5. Lewis Dunk – trafiony

6. Adam Webster – trafiony

7. Solly March – nietrafiony

MANCHESTER UNITED:

1. Casemiro – trafiony

2. Diogo Dalot – trafiony

3. Jadon Sancho – trafiony

4. Marcus Rashford – trafiony

5. Marcel Sabitzer – trafiony

6. Wout Weghorst – trafiony

7. Victor Lindelof – trafiony

Manchester United (4-2-3-1): De Gea – Wan-Bissaka (Malacia 101′), Lindelof, Shaw, Dalot – Casemiro, Eriksen (Fred 62′) – Antony (Sabitzer 91′), Fernandes (Weghorst 101′), Rashford – Martial (Sancho 85′)

Brighton & Hove Albion (4-2-3-1): Sanchez – Gross, Webster, Dunk, Estupinan – Caicedo, Mac Allister – March, Enciso (Veltman 67′), Mitoma – Welbeck (Undav 75′)

Wynik: Brighton – Manchester United 0:0 (karne: 6:7)

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze