Premier League

Fatalny początek i udany comeback. Manchester United lepszy od Nottingham

Patryk Tabak
Zmień rozmiar tekstu:

Manchester United pokonał na Old Trafford Nottingham 3:2 w 3. kolejce Premier League. Choć po czterech minutach to goście prowadzili dwiema bramkami, „Czerwone Diabły” za sprawą bramek Christiana Eriksena, Casemiro i Bruno Fernandesa z rzutu karnego odwróciły losy meczu i mogą dopisać do swojego konta trzy punkty.

Przez pierwsze pół minuty starcia na Old Trafford można było mieć nadzieję, że „Czerwone Diabły” zagrają zdecydowanie lepiej niż w pierwszym domowym spotkaniu z Wolves. Manchester United oddał nawet celny strzał na bramkę – z dystansu technicznie uderzył Antony, jednak bramkarz odbił piłkę na rzut rożny. I dokładnie wtedy rozpoczęły się problemy.

Wspomniany rzut rożny wykonany przez Bruno Fernandesa okazał się jedynie początkiem bramkowej akcji Nottingham. Przed polem karnym gości główkę przegrał Aaron Wan-Bissaka, a próbującego zagrać piłkę w okolicach koła środkowego Marcusa Rashforda wyprzedził Taiwo Awoniyi. Nigeryjczykowi, który przed sobą nie miał już żadnego z obrońców Man Utd nie pozostało nic innego, jak tylko popędzić na bramkę Onany. Kameruńczyk nie zdecydował się odważniej zaatakować piłki, a na domiar złego nie ustał na nogach przed oddaniem strzału przez napastnika gości, w efekcie czego ten nie miał problemu z wykończeniem sytuacji.

Kilkadziesiąt sekund później było już 0:2. Po faulu Diogo Dalota na prawej stronie boiska i w konsekwencji podyktowaniu rzutu wolnego Gibbs-White dośrodkował w pole karne, a piłka w zasadzie trafiła w głowę Boly’ego i wpadła do siatki. Jeszcze przed upływem czterech minut „Czerwone Diabły” przegrywały więc dwiema bramkami i jasne było, że o trzy punkty w tym meczu będzie niebywale trudno.

Pierwszy, choć dość niewyraźny, sygnał do odrabiania strat dał w 11. minucie Bruno Fernandes. Portugalczyk oddał mocny strzał zza pola karnego, jednak pewnie interweniował Turner. Kilka minut później było już zdecydowanie lepiej – kapitan znów zdecydował się oddać strzał z dystansu, a futbolówka odbita przez bramkarza Nottingham trafiła do Anthony’ego Martiala. Francuz podał do Rashforda, ten poradził sobie z obrońcą gości i zagrał przed bramkę, gdzie już czekał Christian Eriksen, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Bramka z pewnością dodała nadziei kibicom gospodarzy, którzy do tej pory nie potrafili przekuć długiego rozgrywania piłki w konkretne sytuacje.

W 26. minucie Manchester United powinien wyrównać. Po dośrodkowaniu Bruno z rzutu rożnego piłka minęła zarówno obrońców, jak i bramkarza Nottingham, jednak znajdujący się kilka metrów przed pustą już bramką Casemiro nie zdołał skierować futbolówki do siatki. Kilka chwil później „Czerwonym Diabłom” także zabrakło grama szczęścia – z prawej strony świetnie z obrońcą poradził sobie Wan-Bissaka, a po próbie zagrania w pole karne piłka odbiła się od obrońcy. Tor jej lotu próbował zmienić jeszcze Martial, jednak koniec końców Turner udanie interweniował.

Kolejne minuty przyniosły raczej spokojne rozgrywanie piłki przez podopiecznych Erika ten Haga, kończone zazwyczaj próbami uderzeń z dystansu bądź wrzutkami w pole karne. Goście ograniczali się do wyprowadzania kontrataków, które przeważnie nie skutkowały strzałami na bramkę Andre Onany. Najgroźniej było już w doliczonym czasie gry, gdzie prawą stroną popędził Johnson, a następnie wycofał piłkę do Gibbs-White’a. Anglik uderzył z pierwszej piłki, jednak szczęśliwie trafił swojego kolegę z zespołu.

W przerwie Erik ten Hag zdecydował się na jedną zmianę w składzie – Raphaela Varane’a zastąpił Victor Lindelof. Drugą połowę Manchester United rozpoczął już zdecydowanie lepiej i bardzo szybko został za to nagrodzony. W 51. minucie „Czerwone Diabły” kapitalnie rozegrały rzut wolny z bocznej strefy boiska. Bruno Fernandes po wycofaniu futbolówki momentalnie otrzymał zwrotne podanie od Rashforda i bardzo przytomnie odegrał do znajdującego się obok Casemiro. Brazylijczyk drugiej takiej okazji już nie zmarnował i pewnie trafił do siatki. Dosłownie chwilę później mogło być 3:2, jednak Turner kapitalnie obronił techniczny strzał Antony’ego.

Blisko bramki było także w 59. minucie. Świetnie pograli ze sobą na prawej stronie Wan-Bissaka i Antony, ten drugi podciągnął z piłką do lini końcowej i zagrał w pole karne, a blisko szczęścia był Bruno Fernandes. Chwilę później na drugą zmianę w meczu zdecydował się Erik ten Hag – na boisku zameldował się Jadon Sancho, który zastąpił Anthony’ego Martiala.

W 68. minucie kapitalną piłkę z linii obrony do Bruno Fernandesa posłał Dalot. Portugalczyk wychodził sam na sam z Turnerem i został sfaulowany przez Worralla. Sędzia pokazał obrońcy czerwoną kartkę i choć konsultował się jeszcze z VAR-em, gdyż Anglika asekurował Boly, to jednak decyzji nie zmienił i przez resztę meczu Nottingham musiało radzić sobie w dziesiątkę. Z podyktowanego przez arbitra rzutu wolnego nic jednak nie wyszło – Bruno nie oddał bezpośredniego strzału, lecz zagrał płaską piłkę do Diogo Dalota, jednak Portugalczyk nie spodziewał się takiego rozwiązania, w efekcie czego futbolówka wyszła za linię końcową.

Osłabienie przeciwnika jeszcze mocniej uwidoczniło przewagę „Czerwonych Diabłów”. Piłkarze Manchesteru United zepchnęli rywali do rozpaczliwej momentami obrony, która z czasem przynosiła coraz większe błędy. Jeden z nich popełnił Danilo, który w 75. minucie sfaulował wchodzącego w pole karne z lewego skrzydła Marcusa Rashforda. Sędzia nie miał wątpliwości przy podyktowaniu jedenastki, a tę z zimną krwią strzałem w swój lewy róg wykorzystał Bruno Fernandes.

Choć wydawało się, że zdobyta bramka podłamie Nottingham i „Czerwonym Diabłom” nic już nie grozi, goście zaczęli przedostawać się pod bramkę Onany. Największe zagrożenie pod bramką Kameruńczyka miało miało miejsce w 84. minucie po dalekim rzucie z autu Auriera. Groźnym uderzeniem przy bliższym słupku popisał się Boly, jednak bardzo dobrze interweniował Onana. Iworyjczyk chwilę później po delikatnym kontakcie ze strony Casemiro upadł na boisko w polu karnym, jednak arbiter nawet nie rozważał podyktowania rzutu karnego.

Kilka chwil później znów było niebezpiecznie w polu karnym Manchesteru United po tym, jak Diogo Dalot bardzo niepewnie interweniował w jednej z sytuacji. Po rzucie rożnym do strzału doszedł były piłkarz „Czerwonych Diabłów”, wprowadzony kilka minut wcześniej, Anthony Elanga. Uderzenie nie było jednak czyste i piłka powędrowała w trybuny. Szweda to jednak nie zniechęciło – już na początku doliczonego czasu poradził sobie na skrzydle z Casemiro i ponownie przedostał się pod pole karne, jednak Chris Wood nie zdążył do zagranej przez niego piłki.

Im bliżej końca meczu, tym częściej podopieczni Erika ten Haga zapędzali się pod bramkę Turnera. Brakowało jednak sfinalizowania akcji strzałem. Spora niedokładność cechowała natomiast Nottingham, które po okresie bardzo ofensywnej gry i szukania wyrównania za wszelką cenę wyraźnie zwolniło i coraz trudniej było im stworzyć choćby tę jedną, ostatnią sytuację.

Ostatecznie „Czerwone Diabły” dowiozły minimalne prowadzenie do końca spotkania i dopisały drugi komplet punktów w tym sezonie. Gra Manchesteru United w wielu momentach spotkania nie napawała jednak optymizmem, a pomimo gry w osłabieniu w końcówce meczu to Nottingham było bliżej wyrównania, niż „Czerwone Diabły” podwyższenia prowadzenia.

W kolejnej serii gier Manchester United zagra na wyjeździe z Arsenalem, który w równolegle rozgrywanym spotkaniu tylko zremisował na The Emirates z Fulham (2:2). Nottingham z kolei zmierzy się na Stamford Bridge z Chelsea.

Manchester United – Nottingham Forest 3:2 (1:2)
Taiwo Awoniyi 2′
Willy Boly 4′
Christian Eriksen 17′
Casemiro 51′
Bruno Fernandes 76′ [k.]

Manchester United: Onana – Wan-Bissaka, Varane (Lindelof 46′), Martinez, Dalot – Casemiro, Eriksen – Rashford, Fernandes (C), Antony (McTominay 85′) – Martial (Sancho 60′)

Nottingham Forest: Turner – Boly, Worrall (C), McKenna (Niakhate 57′) – Aurier, Danilo (Elanga 81′), Yates, Aina – Johnson (Kouyate 70′), Awoiniyi (Wood 81′), Gibbs-White

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze