Getty Images

Mike Phelan dla Sky Sports. O powrocie Ronaldo, pracy z Solskjaerem i Rangnickiem oraz Eriku ten Hagu

Damian Domitrz
Zmień rozmiar tekstu:

Były asystent sir Aleksa Fergusona i Ole Gunnara Solskjaera, Mike Phelan, udzielił wywiadu Sky Sports, w którym poruszył temat pracy pod wodzą szkockiego i norweskiego menedżera, odejścia Cristiano Ronaldo oraz postępów Erika ten Haga.

PRACA POD WODZĄ SIR ALEKSA FERGUSONA:

– Pięknem United w tamtym czasie były wysokie standardy. Nie chodzi tylko o standardy, które ustanawia menedżer czy sztab szkoleniowy, ale również o te standardy, które wyznaczają piłkarze. Jeżeli chciałeś być w tym klubie, musiałeś to zaakceptować i utrzymywać wysokie standardy. Brać je na siebie i stawiać sobie coraz większe wyzwania.

– Jako trenerzy dbaliśmy o rozwój wszystkich graczy. Zgadza się, to byli piłkarze z najwyższej półki. Nie szukaliśmy wielkiego progresu. Robiliśmy wszystko, by poprawić ich grę choć odrobinę. Kiedy wyciągałeś trochę więcej z takich piłkarzy, to był to ogromny rozwój.

– Rzucaliśmy wyzwania takim graczom jak Ronaldo i Rooney. To całkiem niezłe indywidualności. Mają ogromne ego, ale ostatecznie chcą odnieść sukces i chcą pozostawić po sobie dziedzictwo.

– Musieliśmy być tam dla nich, co było dość proste. Chodziło o przekazywanie im wiadomości, by trzymali głowy nisko, robili, co do nich należy, bo są dobrymi piłkarzami i dlatego tu są, a reszta przyjdzie sama.

DRUGA I PIERWSZA PRZYGODA RONALDO W MANCHESTERZE UNITED

Były asystent Solskjaera zdradził, jak wyglądała druga przygoda Ronaldo w Manchesterze. Portugalczykowi po powrocie brakowało standardów, które panowały w Teatrze Marzeń w momencie, w którym odchodził do Realu Madryt.

– Kiedy wrócił, był dużo starszy. Dużo bardziej zdecydowany i z silną wolą. Nadal miał bardzo wysokie standardy i świetnie się z nim pracowało. W porównaniu do tamtego Ronaldo, tym razem miał twardszy sposób myślenia. Był w Manchesterze United, od zawsze grał dla reprezentacji Portugalii, grał w Realu Madryt.

– Podobało mi się to, bo nigdy nie pozwalał, by jego standardy spadły. Chciał, by standardy innych ludzi wzrosły. A czasami po drodze traci się kilka osób, gdy tak się dzieje. Pamiętam pewne momenty, gdy naciskał na swoich kolegów bardzo mocno, ale nie otrzymywał zbyt wielu reakcji ani odpowiedzi. Wtedy pojawiła się frustracja.

– Kiedy masz do czynienia z piłkarzami z najwyższej półki, to musisz pamiętać, że zawsze chodzi o nich i o to, gdzie mogą zajść. Tacy gracze chcą spojrzeć wstecz i powiedzieć „wow, to był sukces”. Prawdopodobnie w końcu zdał sobie sprawę – nie wiem, bo z nim nie rozmawiałem – że w Manchesterze United sukcesu nie osiągnie. Jego wyzwania były ponad Manchester United.

– Wciąż gra na arenie międzynarodowej. Tak, gra w Arabii Saudyjskiej, ale ważne jest to, że gra i zdobywa bramki. Robi wszystko, co mógł robić w Manchesterze United. Ma naprawdę dobrą osobowość. Ciężko pracuje i stawia przed sobą kolejne wyzwania. Stawiał wyzwania też mi jako trenerowi. Tak samo Carlosowi Queirozowi i sir Aleksowi Fergusonowi. To dobre, bo dzięki temu wchodzisz na wyższy poziom.

– Za pierwszym razem wyzwaniem było to, że gdy Cristiano Ronaldo przychodził do Manchesteru United, to miał w głowie, że chce zostać najlepszy na świecie. Miał pod ręką jedną piłkę a drużyna drugą.

– Był dzieciakiem, który trafił tu z Portugalii. Tam go ukształtowano. Poświęcił się, by stamtąd wyjechać. Tam czuł się komfortowo, ale trafił do Manchesteru United – klubu, w którym musiał nauczyć się angielskiej i brytyjskiej perspektywy.

– Miał wszystkie potrzebne umiejętności i mentalność. Razem z Carlosem Queirozem staraliśmy się zintegrować go z resztą drużyny, a on odpowiedział na to znakomicie. Jego etyka pracy i praktyka były fantastyczne. Odbiło się to na innych zawodnikach. Wiedzieli, że przyszedł tu ktoś wyjątkowy.

– W takim środowisko, z tak wysokimi standardami, piłkarze wiedzieli, że ten gość zabierze ich tam, gdzie pragną być. Poradził sobie wyśmienicie.

O SWOIM POWROCIE DO MANCHESTERU UNITED W ROLI ASYSTENTA SOLSKJAERA:

– Wiedziałem, że nie jest dobrze, a Jose Mourinho znalazł się pod ostrzałem krytyki. Nie miałem jednak pojęcia, do czego to prowadzi. Odbierałem samochód, włączyłem telefon i miałem 150 wiadomości. Większość wyglądała tak: „Gdzie jesteś? Odezwij się!” To były wiadomości od Ole Gunnara Solskjaera, Alexa Fergusona i od ludzi z mediów. Pomyślałem, że zajmę się tym trochę później.

– Usłyszałem, że Jose stracił pracę. Wtedy dostałem telefon od Ole, który powiedział mi: „Mogę zaoferować ci pracę, czy byłbyś zainteresowany, by znów tam pracować?” Pojechałem tam, zobaczyłem kontrakt i podpisałem go. Wiedziałem, że mogę mu pomóc. Nie zastanawiałem się dwa razy.

– Klub wyglądał inaczej niż za pierwszym razem. Od wewnątrz praca z Ole była odświeżająca. Pracował w inny sposób, z inną mentalnością, ale miał takie same standardy jako piłkarz i jako menedżer. Pracował bardzo ciężko, by osiągnąć to, co mógł osiągnąć. Było spore zamieszanie, ale dotyczyło to każdego obszaru klubu. To on był menedżerem i mieliśmy robotę do wykonania.

– Ruszyliśmy z kopyta, zmieniliśmy atmosferę i standardy. Zmieniliśmy wiele małych rzeczy, które bardziej przypominały Manchester United, który znaliśmy. Piłkarze zareagowali bardzo dobrze i zaczęliśmy się rozpędzać. W pierwszych 12 spotkaniach zaliczyliśmy 10 zwycięstw i zaczęliśmy myśleć, że to szalone.

– Chcieliśmy więcej. Słowa uznania należą się Ole, bo to świetny myśliciel. Pozwolił ludziom pracować – był podobny w swoich pomysłach do sir Aleksa. To było odświeżające.

– Później pojawiły się problemy, których nie mieliśmy kiedyś. Dużo więcej uwagi poświęcano sprawom za kulisami, w klubie i atmosferze. Zajmowaliśmy się tymi rzeczami o wiele bardziej niż tym, na czym chcieliśmy się skupić – czyli na piłce nożnej. Ale kiedy jesteś menedżerem wielkiego klubu – wyniki są najważniejsze.

O PRACY Z RALFEM RANGNICKIEM:

– To był trudny okres. Nie chodzi o to, że był trudny z perspektywy Ralfa jako menedżera. Chodziło o okoliczności, w jakich został menedżerem. Nie było mu łatwo, bo czy Manchester United potrzebował kogoś takiego jak menedżer tymczasowy? Potrzebował konkretnego menedżera.

– Nie mówię, że Ralf nie jest konkretnym menedżerem, ale rola tymczasowego menedżera pasuje do mniejszych klubów. Od zawsze wiedziałem, że będzie mu trudno, by złapać rozpęd i w krótkim czasie doprowadzić do porządku piłkarzy.

– Nie wiem, jakie rozmowy odbył, gdy dostał tę pracę, ale wiem, że pracował naprawdę ciężko. Nie wyszło to na dobre obu stronom. Był jednak fantastycznym gościem w środowisku, zanim został menedżerem. Naprawdę dobrze sprawdzał się w roli dyrektora sportowego. Odniósł wiele sukcesów. Jako menedżer – pracował tak kiedyś – wkraczał do czegoś bardzo burzliwego.

– Mam do niego mnóstwo szacunku. To nie była łatwa rola, ale naprawdę próbował i pracował niewiarygodnie ciężko. Był sfrustrowany jak wielu z nas. Teraz wrócił do futbolu reprezentacyjnego i wygląda na to, że radzi sobie bardzo dobrze. Cieszę się, że mu się powodzi.

O ERIKU TEN HAGU:

– On i jego sztab szkoleniowy zrobili różnicę w stosunku do tego, co zastali. Zmieniają wiele rzeczy i to w szybkim tempie. Widać zdecydowaną różnicę w standardach. Odniósł wielki sukces lub stosunkowo wielki w jeden rok i jestem pewien, że chce więcej. Na początku sezonu ma drobne wzloty i upadki, ale tak czasami się dzieje. Sądzę, że stać ich na progres i większe postępy.

– Wydali wiele pieniędzy w oknie transferowym, ale na pewno potrzebuje czasu. Każdy potrzebuje, aby postawić swój stempel. Ludzie o tym zapominają, bo trzeba przede wszystkim wygrywać mecze. To Manchester United – każda porażka może zostać nazwana wpadką. A jeśli przegrasz dwa lub trzy? Wtedy mówi się prawdopodobnie o kryzysie.

– Przeżywszy to, rozumiem, przez co przechodzi. Codziennie pojawia się jakaś historia o tym klubie, w różnych mediach. Jest wiele do zrobienia, ale on próbuje, znajduje sposoby, by jeszcze stanąć na nogi. Na pewno jednak potrzebuje wyników.

O KRYTYCE HARRY’EGO MAGUIRE’A:

– Miałem go w Hull. Przyszedł do nas z Sheffield United, gdzie grał czasami jako defensywny pomocnik. W Hull stał się graczem wprowadzającym piłkę, którym miał się stać. Kiedy wchodził do mojego zespołu, był kontuzjowany. Grał w tenisa i skręcił kostkę czy coś takiego. To nie była dobra wiadomość, bo widziałem go w wyjściowej jedenastce.

– Znaliśmy jego atuty i słabości. Większość piłkarzy je ma. Kiedy przychodził do Manchesteru United, był piłkarzem z najwyższej półki. Nikt mi nie powie, że nie. Jasne, zapłaciliśmy dużo, ale nie kontrolujemy tego. W pierwszym sezonie radził sobie naprawdę dobrze. Był opanowany z piłką przy nodze. To, czego zabrakło, to stabilności obok niego i przed nim w drugiej linii. Wskoczył trochę na głęboką wodę.

– Darzę go jednak olbrzymim szacunkiem. Słyszę przez co teraz przechodzi i przez co przeszedł. Ale poradził sobie z tym niewiarygodnie profesjonalnie, co nie jest łatwe. Znajduje się w świetle reflektorów, kiedy gra lub nie gra. Wie o tym, bo to profesjonalista.

– Nowy menedżer chciał zmienić kapitana. Takie rzeczy się zdarzają i on to wie. Czasami nie jest miło, gdy nie wiesz, jaką rolę powinieneś pełnić. Był dostępny, niezwykle profesjonalny, sprawny.

– Tak, rozmawialiśmy o przeprowadzce, ale do niej nie doszło. To może się jeszcze wydarzyć. Wiem, że będzie dawał z siebie wszystko dla Manchesteru United do momentu, w którym nie założy innej koszulki.

– To dobry piłkarz. Tak, ma swoje słabości, ale miał już je w Hull. Niektórzy mówią, że powinien poprawiać swoje słabości, ale wierzę, że powinno poprawiać się atuty, a on potrafi grać z piłką przy nodze, potrafi czytać grę i potrafi zdobywać bramki. To dobry chłopak – jeden z tych najlepszych w futbolu. Gra dla Anglii i mam nadzieję, że będzie grał długo. Pojawia się na boisku i nie uchyla się od obowiązków. Wielkie słowa uznania.

O GARYM NEVILLE’U:

– Jest teraz burmistrzem Manchesteru! Zawsze miał swoje zdanie, ale było to zdanie przemyślane. Nawet kiedy był dzieckiem, był przedstawicielem związków zawodowych w United. Zawsze miał w sobie tę cechę, że potrafił się kłócić i rozwiązywać problemy.

– Nie byłem zaskoczony, że stał się ekspertem i jest częścią Sky Sports. Robi wszystko! Ale jest także odnoszącym sukcesy biznesmenem, ma teraz Salford City, które rozwija się naprawdę dobrze. Od czasu do czasu je oglądam. Gary jest teraz interesującą postacią, ponieważ jest w tej chwili łakomym kąskiem!

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze