manutd.com

Analiza The Athletic: Manchester United Erika ten Haga już się nie rozwija

Patryk Tabak
Zmień rozmiar tekstu:

Manchester United fatalnie rozpoczął nowy sezon Premier League. „Czerwone Diabły” w pięciu meczach przegrały aż trzykrotnie, a w wygranych meczach także nie zachwyciły swoich kibiców. Poczynaniom podopiecznych Erika ten Haga przyjrzał się Carl Anka z The Athletic.

Carl Anka dla The Athletic – pisownia oryginalna

Manchester United składa się z poszczególnych jednostek, które razem nie tworzą całości.

Erik ten Hag w sobotę doświadczył pierwszych gwizdów skierowanych pod swoim adresem po rozczarowującej, jednak nie niespodziewanej, porażce z Brighton.

Koszmarnie długa lista problemów pozaboiskowych sprawiła, że Holender odszedł od preferowanych przez siebie formacji 4-2-3-1 oraz 4-3-3 i tym razem postawił na ustawienie 4-4-2 z diamentem w środku pola i CasemiroBruno Fernandesem w osi boiska. Christian EriksenScott McTominay pełnili rolę bocznych pomocników, wspieranych przez Diogo DalotaSergio Reguilona. Boczni obrońcy często ruszali do przodu, by pomóc Marcusowi RashfordowiRasmusowi Hojlundowi.

Obiecujące nowe ustawienie i związane z nim nadzieje były jednak bardzo ulotne. Za sprawą bramki zdobytej w 20. minucie przez Danny’ego Welbecka pozytywne emocje musiały ustąpić miejsca (kolejnemu) upokarzającemu doświadczeniu. Kibice gospodarzy musieli obserwować, jak ich drużyna jest wręcz rozrywana na strzępy przez coraz bardziej żywiołowego przeciwnika.

– Jakość piłkarzy i organizacja gry w Brighton jest bardzo wysoka. Nie znam problemów Manchesteru United, ale mogę wytłumaczyć podejście mojego zespołu – powiedział po meczu menedżer gości, Roberto De Zerbi. – Jesteśmy przyzwyczajeni do pracy w naszym stylu: gramy odważnie, na Old Trafford cały czas broniliśmy się jeden na jeden i utrzymywaliśmy piłkę w każdej sytuacji. W pierwszej połowie bardzo cierpieliśmy przez pressing, ale potem zagraliśmy świetny mecz.

Cierpienie, o którym mówił De Zerbi, wynikało z wysokiego pressingu, którego Erik ten Hag wymagał od pierwszej trójki Manchesteru United.

W pierwszych piętnastu minutach HojlundFernandesRashford starali się przecinać podania, które wymieniali między sobą środkowi obrońcy BrightonDe Zerbi starał się temu przeciwdziałać, prosząc Lewisa DunkaJana Paula van Hecke, by w fazie budowania akcji ustawiali się szerzej. Dzięki temu gra mogła być bardziej rozciągnięta.

W konsekwencji Pascal Gross został poproszony o zejście nieco głębiej, by odbierać piłkę za Bruno FernandesemJoel Veltman przesunął się natomiast wyżej, by operować w strefie za plecami RashfordaEriksena.

Rashford, który nie jest najbardziej pracowitym piłkarzem na boisku, gdy występuje w swojej preferowanej roli na lewym skrzydle, czuł się niekomfortowo i bardzo szybko się zniechęcał, gdy kolejne jego próby pressingu rozpoczynanego z pozycji środkowego napastnika kończyły się niepowodzeniem. Brighton z łatwością atakowało przestrzenie po lewej stronie Manchesteru United, a złą sytuację pogarszał kuriozalny na początku sezonu 23/24 Casemiro. 31-letni Brazylijczyk oferuje obecnie niewiele w obronie, pressingu i kontrataku – aspektach, które uczyniły go kluczowym ogniwem w zespole Erika ten Haga podczas jego pierwszego sezonu na Old Trafford.

Drużyna De Zerbiego wygrała w sobotę dwiema bramkami, ponieważ dokonała odpowiednich korekt w grze, by ominąć pierwszą fazę nacisku ze strony Manchesteru United. Wyjściowa jedenastka, która kosztowała 17,5 miliona funtów, zdeklasowała zespół, który kosztował ponad 200 milionów. Zwycięstwo Brighton było zasługą odpowiedniego podejścia treningowego i rozsądnego myślenia. Przewyższyło to lata fatalnych wydatków i złego zarządzenia. „Mewy” odnoszą sukcesy w Premier League, ponieważ robią to, czego nie robi United.

Erik ten Hag dobrze poradził sobie w zeszłym sezonie, gdy musiał posprzątać bałagan powstały w klubie w sezonie 2021/22. Wydaje się jednak, że Holender osiąga teraz ten sam niewygodny okres stabilizacji, którego doświadczył każdy z menedżerów pracujący w tym klubie po odejściu sir Aleksa Fergusona. Każdy, pracujący tu w ostatniej dekadzie.

Po raz pierwszy w erze Premer League Manchester United przegrał trzy z pierwszych pięciu meczów. Chociaż ten Hag zajął się niektórymi słabościami, które były widoczne w drużynie za kadencji poprzedników, Ole Gunnara SolskjaeraRalfa Rangnicka, to trudno powiedzieć, że dzisiaj ma odpowiednią strukturę do wyeliminowania wszystkich wad.

Ludzie, którzy tworzą Man Utd jako instytucję byli pod wrażeniem dyscypliny taktycznej, jaką Erik ten Hag wniósł do zespołu wraz ze swoim przybyciem. Teraz jednak poziom tego nadzoru i odpowiedzialności jest na takim poziomie, że istnieje ryzyko, że menedżer ryzykuje bycie nadmiernie obciążonym.

53-latek od dawna uważany jest za menedżera w dresie, któremu najlepiej pozwolić na skupienie się na pracy w ośrodku treningowym i rozwijaniu zawodników. Fakt, że tak wiele transferów ten Haga to piłkarze, z którymi wcześniej pracował lub którzy grali przeciwko jego Ajaksowi sugeruje, że teraz tego czasu na rozwój ma niewiele, ponieważ jego energia jest skierowana gdzie indziej.

Pięć meczów to niewielka próbka, jednak póki co żaden z piłkarzy Manchesteru United nie gra na wyższym poziomie niż w poprzednim sezonie.

Piłkarze, którzy byli kluczowi w okresie, gdy zespół docierał do lutowego finału Carabao Cup, dzisiaj wydają się przeciążeni i niezdolni do wykonywania poleceń na tym samym poziomie. W swoim drugim sezonie na Old Trafford Erik ten Hag chce przekształcić tę drużynę w taką, która będzie potrafiła znaleźć siłę w przejściowym chaosie na boisku, ale jego zespół na ten moment jest zbyt uzależniony od kontrataków.

Przez osiem lat pracy ten HagaGo Ahead EaglesUtrechcieAjaksie, można było zauważyć, że jego zespoły stale się rozwijały dzięki wzajemnym interakcjom i uzupełniającym się umiejętnościom poszczególnych piłkarzy. Zawodnicy byli przygotowywani teoretycznie, a później zdobywali praktykę na boisku treningowym.

Najwyższy szczyt podczas jego pięcioletniego pobytu w Ajaksie zdobyli ci piłkarze, którzy byli pewni tego, że są w stanie sprostać wymaganiom taktycznym, które zostały przed nimi postawione. Ponadto potrafili oni wykonać decydujący ruch we właściwym momencie, przez co momentami wydawało się, że dzieje się to niemal automatycznie. Dzisiaj ten Hag próbuje zrobić to samo w Manchesterze United, jednak naprzeciw siebie ma drużynę skrępowaną przez jej dziwaczną konstrukcję.

Przez lata na Old Trafford kompletowano różne części składowe, by rozwiązać pewne problemy w krótkim czasie i nie zastanawiając się nad tym, jak pewne pomysły mogą się zestarzeć.

Po części jest to wina samego Erika ten Haga. Holender wydał już 330 milionów funtów w trzech okienkach transferowych, ale skład ma wciąż rażące słabości. Manchester United nie ma głębokiego rozgrywającego ani atakującego prawego obrońcy, którego specjalnością byłoby wbieganie na obieg. Niewielu z tych zawodników potrafi komfortowo odbierać piłkę tyłem do bramki. Mało tego – najlepszą opcją na środek ataku jest 20-latek, który aktualnie nie może rozegrać pełnego meczu, bo zmaga się z kontuzją pleców.

Ten Hag nie mógł przewidzieć każdego problemu, który dotknął drużynę na tak wczesnym etapie, ale gwizdy, które otrzymał w sobotę są znakiem, że kibice oczekują od niego wzięcia odpowiedzialności i lepszego zajmowania się tym, czym aktualnie może. Obecni na Old Trafford nie przegapili również okazji na wygwizdanie rodziny Glazerów, która zdaje się powodować znacznie większy problem – powszechne złe samopoczucie utrzymujące się w klubie od lat za sprawą właścicieli.

Byli piłkarze Manchesteru United często mówią o tym, ile waży ta koszulka i jak bardzo ten klub istnieje także poza światłem reflektorów. Jest to coś w rodzaju samospełniającej się przepowiedni stosowanej w celu ukrycia struktury i infrastruktury, które można znaleźć w innych zespołach. Odpowiedni system może pomóc zaakcentować czyjeś mocne strony, dzięki czemu dobrzy mogą stać się wielkimi, a wielcy nie ryzykują wypalenia.

– Musimy walczyć i w tym momencie trzymać się razem – mówił po porażce z Brighton Erik ten Hag, starający się pozbierać swoją drużynę. – To minie. Nie stanie się to od razu, ale musimy ciężko pracować i w to wierzyć. Wtedy to odwrócimy. Musimy przeanalizować ten mecz i zobaczyć, gdzie musimy się poprawić, a następnie przejść do kolejnych przeciwników. Rozgrywki europejskie to coś innego. Nie możemy się doczekać, to świetna okazja.

Manchester United ponownie wkroczył w strefę, w której jest o wiele bardziej atrakcyjny jako główny bohater opery mydlanej, niż jako poważny klub piłkarski dla własnych kibiców.

Z sezonu na sezon zmieniają się niektórzy aktorzy, ale ten melodramat nadal trwa.

 

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze