manutd.com

Konferencja prasowa Ten Haga przed meczem z Bayernem: niemal nigdy nie wystawiłem do gry swojej najlepszej jedenastki

Damian Domitrz
Zmień rozmiar tekstu:

Menedżer Manchesteru United, Erik ten Hag, porozmawiał z mediami na konferencji prasowej przed nadchodzącym spotkaniem z Bayernem Monachium. „Czerwone Diabły” zmierzą się z Bawarczykami w Monachium w ramach 1. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów.

KONFERENCJA PRASOWA ERIKA TEN HAGA PRZED MECZEM Z BAYERNEM MONACHIUM:

Nie ma tu Harry’ego Maguire’a, nie ma Raphaela Varane’a i Masona Mounta. Czy w przypadku Varane’a i Monuta chodzi o to, że nie byli wystarczająco gotowi? Harry natomiast nabawił się kontuzji na treningu, tak?

– Harry skarżył się na jakieś dolegliwości. Musimy zobaczyć, jak poważny jest to uraz. Dokończył trening, ale nie wyglądało to tak dobrze, by z nami tu przyleciał.

W kontekście tych urazów, nie martwi cię liczba kontuzji w zespole na tak wczesnym etapie sezonu? Z tego co wiem, to masz aż 12 graczy niezdolnych do gry przed meczem z Bayernem. Dziewięciu z nich jest kontuzjowanych…

– To jest zmartwienie, ale znamy to z przeszłości. To dlatego skonstruowaliśmy taki skład. Możemy sobie z tym poradzić i skład może sobie z tym poradzić.

Bayern Monachium podpisał latem kontrakt z Harrym Kane’em. Manchester United sprowadził natomiast Rasmusa Hojlunda. Czym kierowaliście się, wybierając piłkarza z potencjałem zamiast sprawdzonego strzelca, takiego jak Harry Kane, który miał natychmiastowy wpływ na Bayern. Uważasz, że to była dobra decyzja klubu?

– Rozmawialiśmy chyba o tym w San Diego. Nie musimy chyba powtarzać tamtej debaty. Jesteśmy szczęśliwi z powodu Rasmusa Hojlunda. W pierwszych meczach był kontuzjowany, ale zagrał już z Arsenalem a później z Brighton od pierwszej minuty. Teraz musimy go zintegrować z resztą drużyny. Możecie dostrzec, że to wielki talent i będzie pasował do naszej gry. Mamy pewność.

Nie żałujecie, że nie sprowadziliście Harry’ego Kane’a?

– Nie.

Pracowałeś w drugim zespole Bayernu przez dwa lata. Chciałem zapytać o wpływ tego okresu na to, jakim jesteś teraz menedżerem w Manchesterze United? Jakie przywiązanie czujesz też do Bayernu po tylu latach?

– To był dla mnie wspaniały czas. Podobało mi się w Monachium. Lubiłem mentalność tego klubu, regionu również, ale szczególnie klubu. Mieliśmy świetne lata, w pierwszym roku mojej pracy zdobyliśmy mistrzostwo i mieliśmy pecha, że awansowaliśmy klasę wyżej. Nigdy tego nie zapomnę. To było wspaniałe doświadczenie dla mnie jako trenera i menedżera.

Po raz ostatni grałeś w Lidze Mistrzów z Ajaksem. Niektórzy mówią, że jeszcze nie zrozumiałeś do końca specyfiki Manchesteru United. Frustruje cię to?

– Jedna rzecz jest prawdziwa. Od początku poprzedniego sezonu niemal nigdy nie wystawiłem najlepszej jedenastki. Zawsze była jakaś kontuzja, ale trzeba sobie z tym radzić i zawsze notowaliśmy dobre rezultaty, poza bieżącym okresem. Tak wygląda futbol i kontuzje to jego nieodłączony element. Mam doświadczenie z przeszłości, poradziłem sobie z tym. Chodzi o to, by zawsze patrzeć przed siebie. Trzeba znaleźć odpowiednie rozwiązanie. W pewnym sensie podoba mi się to, bo trzeba pokombinować i się z tym uporać. Musisz wiedzieć, co robić i skupić się na tym procesie.

Co sądzisz o początku sezonu w wykonaniu Bayernu Monachium? Przegrali m.in. w Superpucharze przeciwko RB Lipsk. W starciu z Bayerem Leverkusen stracili dwa gole. Czy widzisz sposoby na zaskoczenie ich defensywy? A jednocześnie jak bardzo imponują ci tacy napastnicy jak Harry Kane?

– Mają bardzo atrakcyjnych piłkarzy, bardzo uzdolnionych technicznie. Nie można zdekoncentrować się nawet na sekundę, na ułamek sekundy, bo inaczej zostaniesz ukarany przez ich indywidualności. Ale jak powiedziałeś, czasami zostawiają przestrzenie, natomiast mamy do nich szacunek. Wiemy, jak spisują się w Lidze Mistrzów, u siebie, szczególnie w fazach grupowych, w których są bardzo mocni. Nie możemy doczekać się tego starcia, bo lubimy wyzwania i ufamy sobie.

Doceniam, że masz duży skład, ale aż dziewięciu piłkarzy jest kontuzjowanych. Czy możesz udać się do lekarzy i zapytać, skąd tyle urazów w twoim zespole?

– Nie wiem, czy możemy iść z tym do doktorów lub oficjeli, bo to oni zajmują się kontuzjowanymi. W futbolu na najwyższym poziomie urazy są normalnością, ponieważ piłkarze przekraczają swoje limity. Gdy funkcjonujesz na granicy, kontuzje zawsze przyjdą. Oczywiście analizujemy, dlaczego tak się dzieje, ale też musimy uporać się z tym faktem. Zawsze chodzi o tych zawodników, którzy są dostępni. Dysponujemy silną ekipą, z której możemy wybrać mocne zestawienie. Wiemy, jak wyciągnąć najlepsze z tego, co mamy przed meczem z Bayernem. Trzeba wykonać kolejny krok. Zintegrować grę Rasmusa i Reguilona z grą zespołu. Mamy dwóch nowych graczy w naszym sposobie grania. Przybyliśmy do Monachium po zwycięstwo.

Zastanawiam się, czy od weekendu czujesz potrzebę resetu? Zaczęcia od nowa czy coś takiego?

– Nie, nie potrzebujemy resetu. Absolutnie nie. Jesteśmy w trakcie procesu i widać, że w niektórych fragmentach graliśmy dobrze. W innych graliśmy natomiast poniżej naszego poziomu. To, czego musimy wymagać, to bycie konsekwentnym. Musimy podnosić nasz poziom w pewnych obszarach, przez cały czas trwania meczu. To są wymagania, które stawiam piłkarzom.

Skoro masz teraz do dyspozycji Rasmusa Hojlunda, być może powinieneś wykorzystać dla jego dobra Marcusa Rashforda, który potrafi odnaleźć się we wszystkim. W zeszłym sezonie miał fantastyczny powrót do strzelania goli. Jak przebiegały z nim rozmowy na temat tego, że być może musi zmienić swój styl gry i częściej obsługiwać Rasmusa, który z pewnością tego potrzebuje?

– Tak, jak najbardziej. Chcemy, by obaj skorzystali na współpracy ze sobą. Muszą jednak lepiej się poznać i ten proces dopiero się rozpoczął. W tym samym momencie potrzebujemy rezultatów. To wszystko musi iść w parze. Uczymy się podczas każdego treningu, podczas każdego meczu. Zastanawiamy się też nad naszą jednością. Odpowiadamy za to jako sztab szkoleniowy. Wiedzieliśmy, że Rashy i Rasmus rozmawiają ze sobą, jak mogą się wykorzystywać nawzajem. Widać, że na boisku toczy się dyskusja i dochodzi do interakcji. To dobry znak. Myślę, że to połączenie pomiędzy nimi już istnieje, ale muszą obaj wejść w rutynę.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze