manutd.com

Konferencja prasowa Erika ten Haga po klęsce w derbach: nie zapominajmy, że pierwsza połowa była wyrównana

Patryk Tabak
Zmień rozmiar tekstu:

Erik ten Hag nie krył rozczarowania po derbowej porażce z Manchesterem City. Holenderski menedżer zwrócił jednak uwagę na to, że jego zdaniem drużyna bardzo dobrze zrealizowała plan na mecz w pierwszej połowie, a skrzydła podcięła jej bramka na 0:2 na początku drugiej połowy.

W niedzielne popołudnie Manchester United przegrał na Old Trafford z Manchesterem City 0:3. Choć “Czerwone Diabły” były wyraźnie gorsze od przeciwnika, okazuje się że są tacy, którzy i w takim występie potrafią znaleźć pozytywy. Na czele tej grupy stoi Erik ten Hag, który akcentował dobrą pierwszą połowę w wykonaniu swoich podopiecznych.

Poniżej prezentujemy zapis z konferencji pomeczowej.

Czy to jest dla ciebie jeden z najbardziej rozczarowujących dni w roli menedżera Manchesteru United?

– Oczywiście, to jest rozczarowujące. W zeszłym sezonie mieliśmy wiele ważnych i dobrych momentów, w tym niekoniecznie. Kiedy więc przegrywasz derby i to w takim stylu, to jest to rozczarowujące. Na pierwszą połowę mieliśmy opracowany bardzo dobry plan, jego wykonanie także było bardzo dobre. Pierwsza połowa była wyrównana, szliśmy łeb w łeb, ale rzut karny zmienił oblicze meczu. Po zmianie stron musieliśmy zagrać bardziej ofensywnie, jednak bardzo szybko straciliśmy bramkę na 0:2. Od tego momentu ten mecz stał się naprawdę trudny.

Zaskoczeniem było to, że zdecydowałeś się wystawić Jonny’ego Evansa zamiast Raphaela Varane’a, ponadto Lindelof rozpoczął mecz na lewej stronie. Teraz, gdy wiesz już że to się nie sprawdziło, dalej bronisz tych decyzji?

– Zagrali bardzo dobry mecz w środku, razem z Andre Onaną. To był naprawdę dobry mecz. Spodziewałem się przebiegu meczu, wiedziałem, że będą atakować i będą na nas naciskać, nikt nie może być tym zaskoczony. Od początku mówiłem, że na lewej stronie potrzebuję piłkarzy, którzy będą w stanie dobrze się ustawić, ale też włączyć do akcji. A już zwłaszcza z taką drużyną jak Manchester City. Myślę, że zrobili to bardzo dobrze.

Co masz do powiedzenia kibicom, którzy opuszczali dzisiaj stadion przed końcem meczu? W zeszłym roku zrobiliście postęp, ale w tym – wydaje się, że się cofacie. Manchester City wydaje się dzisiaj być bardzo daleko od was…

– Jeśli spojrzymy na pierwszą połowę, to mecz był wyrównany, a rozdzielał nas jedynie rzut karny, który zmienił losy meczu. Nawet wtedy mogliśmy jednak wrócić do gry za sprawą strzału Scotta McTominaya w końcówce pierwszej połowy. Jeśli chodzi o szanse na zdobycie bramki, to był to wyrównany poziom, podobnie jak w poprzednich spotkaniach z nimi – w finale Pucharu Anglii czy w lidze w styczniu. Było bardzo blisko. Prawdopodobieństwo, że możemy wygrać derby, towarzyszyło nam w każdym z tych spotkań.

Ale druga połowa już wyrównana nie była…

– Nie, absolutnie nie, ale tak jak już mówiłem – przegrywaliśmy i postanowiłem wprowadzić pewne zmiany, które przesunęły nas w stronę ofensywy. Potem popełniliśmy błąd, który nie był zgodny z obranym przez nas planem i straciliśmy gola. Bardzo szybko było 0:2 i mecz stał się trudny. Nie zapominajmy jednak, że w pierwszej połowie zagraliśmy dokładnie tak, jak powinniśmy.

Co sądzisz o decyzji sędziego o rzucie karnym dla Manchesteru City?

– Bez komentarza, nic nie powiem na ten temat. Każdy ma swój punkt widzenia. Możesz mnie podpuszczać, ale nie skomentuję tego.

Po decyzji o zdjęciu Hojlunda na Old Trafford znów wzmogły się gwizdy. Jak na to zareagowałeś?

– Muszę chronić zarówno Rasmusa Hojlunda, jak i drużynę. On wkłada wiele wysiłku w pressing, fazy przejściowe, pokonywanie długich dystansów i walkę przez cały czas. Potem przegrywamy 0:2 i go ściągam – on nie jest do czegoś takiego przyzwyczajony, gramy trzy mecze w tygodniu. Tak jak powiedziałem – muszę chronić jego i zespół, wnieść trochę energii – a mamy zawodników na ławce, jak choćby Mason Mount czy Alejandro Garnacho i wiemy, że mogą odmienić grę. Dlatego ich wprowadzamy – i to jest główny argument.

Powiedziałeś, że czujesz, że drużyna zmierza we właściwym kierunku, ale w dziesięciu meczach Premier League ponieśliście pięć porażek, nawet w ostatnich meczach nie wyglądaliście przekonująco. Jak przekonać kibiców, że drużyna zmierza we właściwą stronę, skoro wyniki i gra sugerują, że tak nie jest?

– Pytasz o to po dzisiejszym meczu z City. Trzy poprzednie mecze wygraliśmy, a wola walki jest na wysokim poziomie, więc sądzę, że jesteśmy na dobrej drodze. Początek był trudny, ale teraz zmierzamy we właściwą stronę i jestem pewien, że gdy wszyscy kontuzjowani piłkarze wrócą, będziemy silniejsi. Dlatego musimy być cierpliwi. Cieszę się jednak z kilku zmian, powrotu niektórych piłkarzy. Nasz zespół będzie silniejszy.

Powiedziałeś, że pozostawienie Raphaela Varane’a na ławce było decyzją taktyczną. Lindelof, Maguire i Evans zagrali – jaki był tego powód? Wydawało się to zaskakującą decyzją.

– Już to wyjaśniłem, na samym początku. Manchester City podchodzi do pressingu i kiedy grasz po lewej stronie z Raphaelem i Harrym, możesz doświadczać pewnych problemów, które skończą się tylko wybijaniem i zagrywaniem długich piłek. Dla mnie Maguire jest lepszy na prawej stronie, zwłaszcza przeciwko drużynom, które wysoko naciskają. Musisz też mieć argumenty po tej stronie – chcieliśmy, żeby Sofyan Amrabat był wyżej, by móc naciskać rywali.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze