manutd.com

Garnacho z golem sezonu. Manchester United gromi na Goodison Park

Jakub Kurek
Zmień rozmiar tekstu:

Po ostatniej w tym roku przerwie na mecze reprezentacji, piłkarze Manchesteru United powrócili do zmagań na ligowym podwórku. W niedzielne popołudnie, na Goodison Park, podopieczni menedżera Erika ten Haga zmierzyli się z Evertonem.

Manchester United rozpoczął zmagania na Goodison Park z wysokiego C. Marcus Rashford zagrał wzdłuż pola karnego do Diogo Dalota, który dośrodkował za plecy Alejandro Garnacho. Jednak to, co zrobił Argentyńczyk, przejdzie do historii Premier League. Młody skrzydłowy wybił się energicznie w górę i z przewrotki uderzył w stronę dalszego słupka bramkarza Evertonu.

Szczerze mówiąc, nie mogę w to uwierzyć. To jeden z najpiękniejszych goli w mojej karierze. Gol sezonu? Mamy dopiero listopad, ale to możliwe – mówił po meczu Garnacho.

Pierwszy raz Everton zagroził bramce Andre Onany w 10. minucie, kiedy Calvert-Lewin próbował uderzać po tym, jak prostym zwodem uwolnił się spod opieki Victora Lindelofa.

Na kolejną okazję goście musieli trochę poczekać. Jednak po rzucie rożnym znów do piłki doszedł angielski napastnik Evertonu, który jednak uderzył na tyle blisko środka bramki, że futbolówkę zdołał złapać bramkarz Manchesteru United.

Już dwie minuty później kolejną okazję koledzy wykreowali Calvertowi-Lewinowi, który tym razem niesygnalizowanie uderzył w stronę lewego słupka Andre Onany. Kameruńczyk ponownie wyszedł górą z tego starcia, lecz do piłki dopadł McNeil i tylko świetna interwencja Mainoo uratowała „Czerwone Diabły przed utratą gola.

W 33. minucie świetne dośrodkowanie zmarnował Doucure, który z kilkunastu metrów nie trafił nawet w bramkę.

Druga połowa zaczęła się spokojnie, ale już w 52. minucie doszło do kluczowej sytuacji. Bruno Fernandes zagrał prostopadłą piłkę do Anthony’ego Martiala, który po chwili padł jak rażony piorunem. Choć początkowo sędzie tego spotkania pokazał Francuzowi żółtą kartkę za symulkę, to po interwencji VAR ją anulował i przyznał Manchesterowi United rzut karny.

Co ciekawe do piłki ustawionej na wapnie podszedł nie Bruno Fernandes, a Marcus Rashford, który odblokował się, pewnie wykorzystując rzut karny.

Kolejną piękną interwencję w tym spotkaniu zanotował w 58. minucie Andre Onana. Kameruńczyk wyciągnął się jak struna i zdołał przenieść nad poprzeczką uderzenie wolejem Idrissa Gueye.

Swojego drugiego gola mógł w 71. minucie zdobyć Alejandro Garnacho. Argentyńczyk dostał podanie na pustą bramkę od Marcusa Rashforda, lecz uderzał z bardzo trudnej pozycji i ostatecznie futbolówka wylądowała na bocznej siatce.

Ostateczny cios „Czerwone Diabły” wyprowadziły w 75. minucie, kiedy piłkę na skrzydle otrzymał Facundo Pellistri, a następnie oddał ją Bruno Fernandesowi. Portugalczyk natychmiast spostrzegł wbiegającego w pole karne Anthony’ego Martiala i wypuścił go w uliczkę. Napastnik podcinką wykończył akcję i mieliśmy już 3:0.

W końcówce jeszcze Mykołenko zdecydował się na indywidualną akcję, którą zakończył potężnym strzałem w kierunku bramki Andre Onany. Futbolówka zatrzymała się jednak na poprzeczce.

Everton 0:3 Manchester United  
Bramki: Alejandro Garnacho 3’, Marcus Rashford 56’, Anthony Martial 75’

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze