ManUtd.com

Konferencja Erika ten Haga przed meczem z Liverpoolem: drużyna będzie pewna wygranej

Marcel Zakaszewski
Zmień rozmiar tekstu:

Dziś po południu Erik ten Hag odpowiadał na pytania dziennikarzy na konferencji prasowej przed „bitwą o Anglię” z Liverpoolem na Anfield, która odbędzie się już w niedzielę. Holender uważa, że jego drużyna jest gotowa na starcie z podopiecznymi Jurgena Kloppa:

Zaczynając od Harry’ego Maguire’a i Luke’a Shawa: czy masz o nich jakieś nowe informacje?

– Harry nie będzie dostępny na nadchodzące mecze, ale nie sądzimy, że to długoterminowa kontuzja. Luke Shaw trenował dzisiejszego poranka, więc powinien być dostępny na niedzielę.

Jeśli chodzi o resztę drużyny, masz długą listę absencji. Czy jest ktoś, kto powróci do składu po kontuzji czy chorobie?

– Tak, wraca Marcus Rashford.

Co z Anthonym Martialem?

– Nie będzie gotowy.

Czy wiesz, kto będzie kapitanem w niedzielę, biorąc pod uwagę zawieszenie Bruno Fernandesa?

– Tak, wiem.

Powiesz nam?

– Nie.

Mecz na Anfield w zeszłym sezonie oczywiście był złym doświadczeniem. Procent wygranych od tego czasu drastycznie zmalał w porównaniu do czasów sprzed tego meczu. Czy ten mecz miał jakiś efekt psychologiczny?

– Każdy wie, że musimy być mocno zmotywowani kiedy jedziemy na Anfield. To świetne miejsce i wiesz, że będzie tam trudno. Jest to coś, czego chce doświadczyć każdy topowy zawodnik. Mamy w pamięci mecz z zeszłego sezonu, ale musimy wziąć z niego lekcje, co postaramy się udowodnić w niedzielę.

Wiesz zapewne, że menedżerowie są oceniani po wynikach swoich drużyn. Co daje ci pewność siebie, że masz wsparcie każdego w grupie, pomimo słabych rezultatów w tym sezonie?

– Czuję to, tak. Mówią mi to. To jest okej. Skupiam się jednak na procesie i poprawianiu drużyny i indywidualności. Moim punktem skupienia jest zatem drużyna.

Więc nie rozprasza cię fakt, że możesz stracić pracę?

– To nie jest moje zmartwienie, bo jestem tu by wygrywać. Muszę polepszyć drużynę i sprawić, że będą grali dobrze, ale tak jak mówię, bycie tylko dobrym nie wystarczy. Jesteśmy teraz nierówni.

Sprowadziłeś Rasmusa Hojlunda za dużą ilość pieniędzy, a on nie ma jeszcze gola w Premier League. Wiem, że strzelał w Lidze Mistrzów, ale czy dajesz mu wystarczające wsparcie? Czy drużyna oferuje mu wsparcie? Nie wygląda bowiem, jakby miał wkrótce strzelić.

– Tak jak mówiłeś, strzelał na najwyższym poziomie. Pięć goli w Lidze Mistrzów to ogromne osiągnięcie dla młodego zawodnika. Nie wydaje mi się, że jest wielu młodych piłkarzy, którzy potrafią to zrobić, on ma potencjał. Strzeli w lidze, widzę jak pracuje w treningu. Musimy popracować nad naszą grą w ofensywie, a Duńczyk miał swoje okazje. Jest w odpowiednim miejscu, ale zawsze może być lepiej. Tak jak mówisz, do tej pory nie strzelił w Premier League, więc musimy nad tym pracować.

Jak bardzo zazdrościsz teraz Liverpoolowi? Są na górze tabeli, przegrali tylko raz, mogą dać zawodnikom odpoczywać w przeciwieństwie do was, nie mają tylu kontuzji. Może w takim właśnie miejscu chcielibyście być?

– Grają dobrze, nie ma wątpliwości. Ale w ostatnim czasie mieliśmy trudne mecze, taki jak Bayern Monachium. Widzieliśmy, że możemy iść z nimi łeb w łeb i tak musi być również w niedzielę.

Czy już się przejmujesz? Czy jesteś menedżerem, którzy przejmuje się kontuzjami przed meczem z taką drużyną jak Liverpool?

– Wystawimy drużynę, która będzie mogła walczyć i jest pewna wygranej. Przygotowujemy drużynę w najlepszy sposób, jaki możemy. Jesteśmy pewni siebie.

Erik, wiele osób pyta mnie: myślisz, że Erik i drużyna przyjęłaby w ciemno porażkę 1-0 lub 2-0 bez pogrążenia się? Oczywiście, nie chcecie tego, ale jak powstrzymasz swoich zawodników od przerażenia się powtórki tej sytuacji? To wciąż może być bowiem w ich głowach?

– W zeszłym sezonie nie widziałem, żeby byli tam przerażeni.

To było jednak przed 7-0, co się zatem stało od tego czasu?

– To było złe doświadczenie. Ale to nie jest podobne, zaczynamy od zera. Wtedy w pierwszej połowie graliśmy bardzo przyzwoicie i zostaliśmy stłamszeni po pierwszej połowie. To nie może się wydarzyć, ale to był już zeszły sezon, inna drużyna, częściowo z innymi zawodnikami. Będziemy pewni siebie od startu do końca. Musimy tam walczyć i grać tam z pomysłem. Przygotujemy ich na wygraną.

Czy oglądałeś ten mecz ponownie? Pokażesz im go, czy może już to robiłeś? Wskażesz rzeczy, z których można byłoby się uczyć?

– Wiemy to. Nie wydaje mi się, że powinniśmy to robić. To już przeszłość. Możemy jednak zmienić przyszłość a niedziela to nowa okazja.

Atmosfera będzie szalona. Jak ważne jest, żeby twoi zawodnicy zachowali chłodną głowę i jak bardzo potrzebny jest lider w takiej sytuacji?

– Mówiliśmy o problemach wiele razy w poprzednich tygodniach. Ci zawodnicy potwierdzili, że radzą sobie z czymś takim. W niedzielę czeka ich kolejne wyzwanie i wymagamy, by robili to ciągle.

W nowym roku zapewne chciałbyś być w Lidze Mistrzów, ale odpadliście z wszystkich europejskich rozgrywek. Czy to może być dla was dobre na przyszłość? Będziecie mieli więcej czasu na boisku treningowym. Wasz grafik nie będzie tak napięty i to może zatrzymać plagę kontuzji. Czy to może się zamienić w pozytyw?

– Tak, to prawda. Mieliśmy tak wiele kontuzji w pierwszej części sezonu, ale teraz mamy mniej meczów i przeładowanie będzie mniejsze. Oznacza to, że zawodnicy będą świeżsi w trakcie spotkań.

To zwiększy zatem wasze szanse na finisz w czołowej czwórce, prawda?

– Oczywiście. To nasz cel.

Czy mógłbyś wyjaśnić holenderskim kibicom, dlaczego jesteś znany jako menedżer, który ma swoją filozofię i potrafi nauczyć zawodników swojego sposobu gry. Teraz jednak w Manchesterze United jest to bardziej kompleksowe.

– To jest podobne, nie jest kompleksowe. Tu także gramy po jedenastu i mieliśmy dobre występy: Everton, Galatasaray, Chelsea, Bayern, gdzie byliśmy zdyscyplinowani. Nie jestem pewny, czy twoja analiza jest poprawna. Pracujemy tu nad konkretnym stylem, zawsze to robię. Potrzebujesz jednak zawodników, którzy mają tę równą formę i złapią rutynę. Nie można jednak do tego za wiele zmieniać wiele w swoim składzie, co nie było tak łatwe. Szczególnie w linii obrony musieliśmy wiele zmieniać, co nie rozwija rutyny. W każdym klubie musisz wygrywać. Takie zawsze są wymagania, od których nie możesz uciekać i ja nigdy tego nie robię. Jestem zobligowany do wygrywania każdego meczu, bo nasz skład jest wystarczająco dobry.

Czy zatem historia klubu sprawia, że to wszystko jest takie trudne? Oczekiwania?

– Wymagania są normalne. Zaczynając mecz, nie myślisz o oczekiwaniach, ale o wygraniu. Gdy zaczynasz sezon, nie myślisz o tym, bo wiesz, że cele będą wysokie. Musisz skonstruować bardzo dobrą drużynę i pracować z nią nad każdym momentem w piłce.

Czy możesz dać wszystkim Holendrom dobrą świąteczną wiadomość, że twoje stanowisko nie zależy od meczu z Liverpoolem? Czy możesz im obiecać, że wciąż tutaj będziesz?

– Nie przejmuję się tym, chcę wygrywać z moją drużyną, którą chcę poprowadzić w dobrym kierunku. Jesteśmy tu w projekcie. W zeszłym sezonie zdecydowanie byliśmy na dobrej drodze, ale teraz nie odpowiadamy standardom. Taka jest prawda. Jesteśmy w projekcie i teraz mamy niepowodzenie, ale wciąż możemy robić wszystko by wygrać w tym sezonie. W dłuższej perspektywie nasza przyszłość jest bardzo dobra. Jeśli popatrzysz na to, ilu dobrych zawodników mamy w składzie, ilu młodych zawodników, którzy mają potencjał by grać na najwyższym światowym poziomie. Musimy ich jednak rozwijać. Jestem pewien, że gdy kontuzjowani zawodnicy powrócą, drużyna będzie grała lepiej.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze