Raport z wypożyczeń: czerwona kartka Greenwooda. Donny van de Beek zadebiutował w Niemczech

Łukasz Pośpiech
Zmień rozmiar tekstu:

W pierwszym „Raporcie z wypożyczeń” w nowym roku przyjrzymy się ostatnim spotkaniom piłkarzy Ten Haga, którzy z różnych przyczyn grają obecnie w zespołach innych niż Manchester United. Do grona, które omawialiśmy do tej pory od początku sezonu, dołączył w niedawno rozpoczętym oknie transferowym Donny van de Beek zasilający szeregi frankfurckiego Eintrachtu. Holender miał już okazję na nieoficjalny debiut.

Mason Greenwood

W ostatnich miesiącach obserwujemy istną Greenwoodomanię w Getafe, bo wychowanek Manchesteru United stał się gwiazdą zespołu Jose Bordalasa. Obserwujemy nawet wzmożoną aktywność klubowych i ligowych kont w mediach społecznościowych, jeśli chodzi o prezentację wizerunku Anglika z jamajskimi korzeniami. Wcześniej bowiem był on nieco ukrywany, szczególnie przez profile La Liga.

Skrzydłowy stał się też na powrót obiektem westchnień wielu kibiców Manchesteru United, bo społeczność „Czerwonych Diabłów” najwyraźniej wyczerpała limit w kontekście usprawiedliwiania występów i wkładu w ofensywę, które oferuje Antony. Po świetnej końcówce roku Greenwooda pojawia się coraz więcej głosów, że powinien on dostać szansę w Anglii, choć medialne doniesienia studzą zapały, sugerując, że ostateczna decyzja w jego sprawie zostanie podjęta na Old Trafford latem, gdy wróci z Hiszpanii.

W kierunku Greenwooda co jakiś czas padają komentarze na temat nieregularności w meczach i na początku 2024 mamy do czynienia ze spokojnym okresem. Getafe rozpoczęło rok od kiepskiej przegranej z Rayo Vallecano u siebie. Podopieczni Bordalasa nie potrafili przełamać defensywy rywali, a do tego sami przyjęli dwa gole. Zobaczyli też trzy czerwone kartoniki – jeden z nich powędrował do Greenwooda właśnie.

Wychowanek Manchesteru United został wyrzucony z boiska w 50. minucie i była to jego pierwsza czerwona kartka w profesjonalnej karierze. Tylko w pierwszej połowie arbiter pokazał 5 żółtych kartek (w tym dwie w stronę Latasy). Po kolejnym ze starć na murawie piłkarze obu drużyn zaczęli awanturę, a Greenwood miał wykrzyczeć w kierunku sędziego „don’t fuck with me, why won’t you blow (the whistle)”, za co obejrzał czerwoną kartkę.

Zgodnie z przepisami takie słownictwo nie powinno podlegać sankcjonowaniu, bo nie jest obelgą w niczyją stronę, a tylko niekulturalnym pytaniem o brak odgwizdania przewinienia. Co prawda Anglik musiał zejść do szatni, ale już po meczu władze ligi cofnęły potencjalne zawieszenie, które wynikałoby z kary na murawie. Oznacza to, że Mason Greenwood nie przegapi kolejnego meczu Getafe (z Osasuną).

Nie da się jednak ukryć, że Greenwood nie zaliczył dobrego meczu w starciu z Vallecano i cofnięcie kary nie powinno tego faktu przysłaniać. Być może było to odbicie złej dyspozycji całej drużyny Getafe, ale liczby pokazują, jak miałki był to występ w wykonaniu Anglika. W 50 minut celnie zagrywał piłkę zaledwie 15 razy (na 20 prób), a także dwukrotnie uderzał na bramkę rywali (raz niecelnie, raz w obrońcę). Do tego przegrał ponad połowę pojedynków i 12 razy tracił posiadanie. Zaliczył też 66% udanych dryblingów i 50% celności dośrodkowań.

W sobotę Anglik wybiegł na boisko ponownie, tym razem w rozgrywkach Pucharu Króla, gdzie Getafe zmierzyło się z Espanyolem. Spędził na boisku całe spotkanie, ale nie udało mu się dorzucić gola lub asysty do kanadyjki. Starcie w Katalonii było trudne dla obu stron, bo aż do 87. minuty utrzymywał się w nim bezbramkowy remis. Dopiero w końcówce meczu Luis Milla zdołał znaleźć drogę do siatki po zagraniu Enesa Unala. W kontekście Greenwooda warto odnotować, że został on wystawiony na pozycji lewego pomocnika w tym meczu, ale ostatecznie grał na całej szerokości boiska, zmieniając się pozycjami z Carmoną, Millą i Unalem.

Statystyki Masona wyglądają po tym meczu następująco: 50 kontaktów z piłką, 25 celnych podań (86%), 25% celnych wrzutek, 1 strzał niecelny, 2 zablokowane uderzenia, 5 udanych dryblingów, 8 wygranych pojedynków (na 13 prób), 13 strat posiadania i 1 odbiór. Co ciekawe, pomimo zerwanego kontraktu sponsorskiego z firmą Nike, Greenwood wystąpił w starciu z Espanyolem w butach tego producenta. Był to zupełnie nowy, niezaprezentowany jeszcze model.

Donny van de Beek

Holender może być złym amuletem. Z pewnością odetchnął po (chociaż chwilowym) odejściu z Manchesteru United, ale już w pierwszym meczu w nowych barwach mogło spotkać go rozczarowanie. Jego drużyna przegrała w towarzyskim meczu z Freiburgiem aż 2:5. Sam Van de Beek spędził na murawie pierwszą połowę meczu, którą Eintracht przegrał 1:2. Było to spotkanie o niskiej intensywności i zaangażowaniu ze strony zwycięzców Ligi Europy, ale dla Holendra z pewnością bardziej od rezultatu w meczu towarzyskim liczą się minuty, których w Anglii mu zdecydowanie brakowało. Brak też oficjalnych danych na temat jego występu, dlatego głębsze analizy statystyczne przeprowadzać będziemy od oficjalnego debiutu pomocnika w nowej drużynie, który może nastąpić już 13 stycznia w Lipsku.

Alvaro Fernandez Carreras

Ciąg dalszy świetnej dyspozycji Alvaro w Granadzie. Młody zawodnik już od dłuższego czasu pokazuje, że świetnie odnajduje się w seniorskim futbolu i bez kompleksów gra w La Liga. Co prawda jego zespół pewnym krokiem zmierza ku spadkowi do niższych rozgrywek, ale sam Carreras nie ma czego się wstydzić. Już w nowym roku brał udział w zwycięstwie nad Cadiz wynikiem 2:0.

Ponownie Fernandez Carreras zagrał na lewej stronie pomocy. Jak wiemy, Hiszpan ma predyspozycje, by grać jako wahadłowy, ale preferowana formacja Granady wyklucza taką opcję (4-4-2), więc młody piłkarz ogrywa się w pomocy. Należy pochwalić bardzo aktywny występ rosłego piłkarza. 52 kontakty z piłką w 88 minut mecz przełożył na 26 udanych podań i 1 celne dośrodkowanie. Nieco zabrakło skuteczności w posiadaniu po jego stronie, bo zaliczył on aż 19 strat piłki. Wygrał za to 66% pojedynków w powietrzu i wymusił 2 faule. Niestety nie sprawdził się w fizycznych starciach z Darwinem Machisem i Izą Marcelenem – Fernandez wygrał zaledwie 3 z 10 pojedynków na murawie. W obronie nie można mu wiele zarzucić – asekurował Carlosa Nevę, sam wybił piłkę 1 raz, zablokował 1 strzał i wykonał 2 udane wślizgi.

Przyszłość Fernandeza polecam śledzić uważnie – już teraz interesują się nim duże marki. Wspomina się o Benfice Lizbona, która widziałaby go u siebie na stałe, jeszcze tej zimy. Obecnie były piłkarz akademii Realu Madryt wyceniany jest na 7 milionów euro, ale zapewne kwota transferu byłaby nieco wyższa.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze