twitter/ManUtd

Konferencja Erika ten Haga po meczu z West Hamem: media mi nie wierzyły. Ten mecz był bardzo przyjemny do oglądania

Marcel Zakaszewski
Zmień rozmiar tekstu:

Po wygranym 3-0 meczu z West Hamem Erik ten Hag udzielił odpowiedzi na pytania dziennikarzy na konferencji prasowej dotyczące tego spotkania, rosnącej formie Rasmusa Hojlunda i kontuzji kolana Lisandro Martineza, która ponownie może wykluczyć go na dłuższy okres czasu poza boiskiem.

To był bardzo dobry dzień w biurze, ale kontuzja Lisandro Martineza zabrała trochę blasku. Jak wygląda sytuacja i jak źle to wygląda?

– Nie potrafię powiedzieć, nie wygląda to dobrze. Jest więc zatem duże zmartwienie. Musimy poczekać w nadchodzących dniach na diagnozę, a wtedy będę mógł mówić więcej.

Wyglądało to na kontuzję kolana, które jak zgaduję, zostanie zbadane w najbliższych dniach. Jaki jest proces od teraz?

– Teraz oczywiście będziemy starali się uzyskać odpowiednią diagnozę i zobaczymy jaki jest uraz.

Jak on się ma?

– Jest bardzo smutny, rozczarowany. Wszyscy mu współczujemy. Po pierwsze, to personalna tragedia. Musimy jednak poczekać. To jednak także bardzo duża strata dla zespołu, bo wnosi do niego bardzo dużo.

To trzecia wygrana z rzędu: dzieje się tak dopiero drugi raz w tym sezonie. Zdobyliście w tych meczach 11 goli. Czy czujesz, że łapiecie odpowiednią konsekwencję, na którą tak długo czekaliście? Przy okazji jesteście też bardziej skuteczni, a tak nie było w pierwszej części sezonu.

– Tak, ale nie wierzyliście mi. Nikt. Widziałem wasze artykuły, briefingi prasowe, ale to nie moja praca. Muszę analizować w spokoju. Widać, że nadchodzi duży progres, a w lato kupiliśmy zawodników na przyszłość. Dajemy okazje w pierwszej drużynie dla zawodników, którzy na to zasługują, tak jak Garnacho czy Mainoo. Mainoo niestety w drugim spotkaniu przeciwko Realowi Madryt doznał naprawdę dużej kontuzji. Później musisz trochę zmieniać plany, które miałeś. Hojlund miał słaby okres, ale się rozwija, a gdy drużyna jest bardziej zbalansowana, ma wyrobione rutyny, to zaczną go lepiej obsługiwać. Widać trójkę ofensywną, która jest zbalansowana i jest zagrożeniem dla każdego przeciwnika. Cieszą się tym, cieszy ich sprawianie problemów przeciwnikom. Trzy młode gwiazdy cieszyły się razem po golu, ale nie chodzi o jednego zawodnika, liczy się cała drużyna, co było widać dzisiaj. Wyglądaliśmy jak drużyna – 11 atakujących, 11 broniących. To było dla mnie przyjemne do oglądania.

Kiedy mówisz, że ci nie wierzyliśmy, to w takim razie jak proste jest dla menedżera, żeby wierzyć? Jeśli bowiem rezultaty nie idą po twojej myśli, możesz stracić pracę, ale jeśli wiesz, że coś się szykuje, musisz przekonać ludzi w klubie. Jak łatwo jest uwierzyć w to co mówisz?

– Nie, nie mówię wam, że jesteśmy tam gdzie chcemy być, ale widać potencjał. Można jednak pracować nad potencjałem tylko wtedy, kiedy masz do dyspozycji większość drużyny. Kiedy na niektórych pozycjach są kontuzjowani, musisz być kreatywny. Były chwile w tym sezonie, że za każdym razem musieliśmy dostosowywać wyjściowy skład. Teraz nie musimy. Jest jednak kontuzja Lisandro Martineza. Mam zatem nadzieję, że nie zrobimy kroku wstecz w tym procesie, chcemy tego uniknąć. Wolimy pracować jako drużyna. Wiem, że nie chodzi o 11 piłkarzy, bo rozchodzi się o 15, 16 zawodników. Mam nadzieję, że wszyscy pozostaną zdrowi. Wciąż uważam, że możemy osiągnąć wiele w tym sezonie, bo w Premier League wszystko może się wydarzyć. Do każdego meczu podchodzimy jak do finału.

To emocjonalny czas dla klubu, za dwa dni jest rocznica tragedii w Monachium. Czy to jeszcze bardziej cię cieszy, że drużyna gra tak dobrze, a głównymi aktorami tej formy są młodzi zawodnicy: Hojlund, Mainoo, Garnacho?

– Tak, oczywiście. Jak już mówiłem, taki był plan przed sezonem, bo widzieliśmy ich potencjał. Oczywiście potrzebują jednak dużo gry, żeby nabywać doświadczenie, a jedynym na to sposobem jest wystawianie ich w pierwszej drużynie, by się adaptowali. Kiedy mają odpowiednie podejście i jeśli wciąż będą to robić wspólnie, to jestem przekonany, że osiągną wysoki poziom.

To pierwszy raz w tym sezonie w lidze, gdy wygraliście u siebie więcej niż jednym golem. Mówiłeś o napastnikach, ale czy mogę zapytać o obrońców? Dlaczego było inaczej niż z Wolves? Drużyna traciła wiele goli. Co się zmieniło i jak oceniasz występ defensywy?

– To tylko jeden mecz, nie ma zatem co za bardzo świętować. Nie ma do tego powodu. Póki co jesteśmy zadowoleni, ale potrzebujesz wyrobionych rutyn, by mieć stałe dobre występy. Musisz podejmować decyzje. Za każdym razem, gdy musisz coś zmieniać w linii defensywy, to nie jest dobre. Wszystkie te rutyny, zasady, są znane. Muszą na siebie patrzeć, podejmować dobre decyzje. W topowej piłce chodzi o detale, a gdy jeden z nich nie działa i tracisz gole, to pojawiają się problemy, a mieliśmy tego aż za wiele w tym sezonie.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze