twitter/ManUtd

Konferencja Erika ten Haga przed meczem z Aston Villą: od początku roku powtarzam zawodnikom, że każdy mecz musimy traktować jak finał

Marcel Zakaszewski
Zmień rozmiar tekstu:

Menedżer Manchesteru United, Erik ten Hag odpowiadał dziś po południu na pytania dziennikarzy na konferencji prasowej przed wyjazdowym meczem z Aston Villą rozgrywanym w niedzielę o 17:30. Holender mówił m.in. o Unaiu Emerym i rozwoju jego drużyny, opcjach na pozycji stopera czy obecnym statusie jego drużyny.

Erik, w zeszłym tygodniu straciliście Lisandro Martineza. Jak duża to jest strata i czy ktokolwiek inny jest blisko powrotu do gry w tym tygodniu? Mason Mount, Aaron Wan-Bissaka?

– Tak, to oczywiście strata, Lisandro dopiero wracał po poprzedniej kontuzji. Widać jego wkład w grę drużyny, oprócz umiejętności technicznych wnosi świetną mentalność. To duża strata. Jest bardzo rozczarowany, ale jest walczakiem i wróci jeszcze silniejszy. Zapewne wróci przed końcem sezonu. Mamy wiele meczów do zagrania, więc musimy go kimś zastąpić. Mamy bardzo dobrych zawodników na tej pozycji, którzy sobie poradzą. Jeśli chodzi o drugą część pytania, Aaron Wan-Bissaka dziś trenował, ale musiał opuścić boisko, więc w tym momecnie nie wiem, jaka jest diagnoza. Miejmy nadzieję, że to nic takiego. Mason i Tyrell nie są gotowi do powrotu.

Sir Jim Ratcliffe chce, by Old Trafford było „Wembley północy”. Zakładam, że to miód na twoje uszy, ale czy jako menedżer chciałbyś tych zmian jeśli to oznaczałoby, że w czasie prac musielibyście grać poza Old Trafford?

– Jeśli to jest jego punkt widzenia, to powiedziałbym, że to pokazuje jego ambicje wobec klubu, co jest dobre. To jednak nie moje zadanie w tym klubie, żeby radzić sobie z pytaniami o stadion i takie rzeczy. Moją pracą jest zarządzanie drużyną, budowanie składu.

W ostatnich tygodniach macie lepszą formę, strzelacie też więcej goli. Czy zawsze byłeś pewny, że to się stanie? Czy jest to sprawa Hojlunda znajdującego dobrą formę i Alejandro Garnacho na prawym skrzydle?

– Piłkarze potrzebują czasu, szczególnie młodzi. Wspomniałeś o Rasmusie i Alejandro, ale oni też potrzebują drużyny, o co było ciężko w pierwszej połowie sezonu. Musieliśmy wiele dostosowywać w naszym sposobie gry, więc trudno było odpowiednio obsługiwać trójkę z przodu. Kiedy to jednak się stanie, to wtedy zawodnicy mogą bardzo się bardzo szybko rozwinąć i progresować, co sami widzieliśmy. Tak, od początku byłem pewny, że mają potencjał robić to, co teraz robią. Teraz chodzi o utrzymanie tego, pójście dalej, bycie głodnym.

Mówiłeś o balansie i konsekwencji, a Lisandro był kimś, kto oferował obie te rzeczy. Bez niego masz opcje do zmiany. Zobaczymy Luke’a Shawa jako stopera, lub Victor Lindelof wskoczy na tą pozycję?

– Mamy opcje do poradzenia sobie z tą pozycją. Mamy dobrych stoperów w składzie, inni także są dostępni, Luke też może tam grać. Jestem więc dosyć pewny, że utrzymamy proces i inni wypełnią tą pozycję grając na wysokim poziomie. Ci zawodnicy są bardzo doświadczeni, więc wszystko zależy teraz od nich.

Czy wciąż jest dla ciebie komfortowe używanie tam kogoś lewonożnego przy rozgrywaniu?

– Tak, to widoczna korzyść. Musimy pracować z zawodnikami, ale zarówno oni sami potrafią się rozwijać na takich pozycjach kiedy z nimi pracujesz i trenujesz. Widzę, że nasza linia obrony podejmuje lepsze decyzje i rozwija swoje umiejętności techniczne. Jestem więc dosyć pewny, że wciąż będziemy grać dobrze piłką i ją rozgrywać.

Wczoraj Aston Villa grała w najsilniejszym składzie i przegrała. Czy to staje się meczem, który musicie wygrać?

– Mówiłem drużynie od początku stycznia, że teraz każdy mecz to finał. Takie podejście mieliśmy również przeciwko West Hamowi – byliśmy jeden punkt za nimi, więc to był finał. Musimy podjąć wyzwanie, musimy na to patrzeć jak na finał. Teraz tak będzie wyglądał dla nas każdy mecz. Już jesteśmy w tym nastroju.

Unai Emery był bardzo doceniany za swoją pracę. Czy jest coś szczególnego, co usprawnił w swojej drużynie?

– Bardzo dobrze rozwija tą drużynę i jasno widać, jak chcą grać w posiadaniu piłki jak i bez niej. Zawodnicy dokładnie wiedzą co mają robić i jak ze sobą współpracować. To bardzo dobra drużyna i mają wiele broni w swoim składzie. Musimy zagrać na maksymalnym poziomie by uzyskać dobry rezultat.

Mówiłeś o starszych środkowych obrońcach, którzy są dostępni. Umowy Jonny’ego Evansa i Raphaela Varane’a wygasają następnego lata. Czy chcesz ich zatrzymać po tym sezonie?

– Nie podjęliśmy jeszcze tej decyzji.

Widziałem to świetne zdjęcie trzech młodych zawodników siedzących na bandzie reklamowej [Garnacho, Mainoo, Hojlund]. Jak opisałbyś ich relację poza boiskiem? Czy wnieśli wiele podekscytowania do drużyny?

– Podoba im się granie ze sobą. Są zagrożeniem, chcą to robić razem. Chcą także podawać sobie nawzajem piłkę. Każdy z nich może strzelać gole i grać na najwyższym poziomie. To świetne, jeśli chcą to robić wspólnie, bo uważam, że to klucz do czerpania radości. Przyszłość Manchesteru United jest świetlana i jest tu już wiele talentu, który musimy rozwijać, bo jest wiele miejsca na poprawy, a to jest potrzebne, jeśli chcesz wejść na najwyższy poziom i wiele osiągnąć. Ten klub chce wygrywać puchary, jest ambitny, więc muszą zatem wznieść się jeszcze wyżej. Muszą wnieść konsekwencje do swojej gry, ale także przeciwko najtrudniejszym rywalom muszą stanowić takie samo zagrożenie. Chodzi w tym wszystkim o produkt końcowy.

Wracając do Martineza, mieliście trochę pecha w tym sezonie. Z początku zszedł z boiska i potem powrócił. Jakie było wasze myślenie? Czy to pogorszyło sprawę?

– Nie wydaje mi się, ale to była decyzja Lisandro, chciał wrócić na plac gry. Próbował, ale po następnym ataku musiał zakończyć mecz.

Czy nie była możliwa diagnoza przy jego pierwszym zejściu z boiska?

– W niektórych sytuacjach to jest jasne i klarowne. Zawsze jest szara strefa i bardzo trudno jest zobaczyć co się stało z linii bocznej. Oczywiście, mamy monitory a nasi medycy komunikują się z nami i piłkarzem. Nie jest jednak możliwe ocenienie kontuzji po minucie czy dwóch. Po meczach zawsze wam mówię, że nie jestem w stanie ocenić długości kontuzji, bo potrzeba przynajmniej 24 godzin, a czasem nawet więcej. Jak możesz to zatem zrobić w dwie minuty?

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze