twitter/ManUtd

Konferencja Erika ten Haga przed meczem z Luton: w obecnej chwili nie możemy pozwolić sobie na lekceważenie żadnego przeciwnika

Marcel Zakaszewski
Zmień rozmiar tekstu:

Erik ten Hag w czwartkowe popołudnie odpowiadał na pytania dziennikarzy na konferencji prasowej przed meczem wyjazdowym z Luton Town na Kenilworth Road. Holender mówił m.in. o zawodnikach kontuzjowanych, takich jak Luke Shaw, Tyrell Malacia, Aaron Wan-Bissaka oraz Mason Mount. 

Czy możesz nam coś powiedzieć o stanie zdrowia Luke’a Shawa?

– Jego występ w ten weekend jest wątpliwy, ale jesteśmy pozytywni. W meczu z Villą opuścił boisko, ale to było tylko prewencyjne i uważam, że to była dobra decyzja. Pracujemy do niedzieli.

Co z resztą kontuzji? Czy ktoś z nich zbliża się do powrotu?

– Z Aaronem Wan-Bissaką zajmie to kilka tygodni, bo doznał kolejnego urazu na treningu w zeszłym tygodniu. Mason Mount i Tyrell Malacia potrzebują kilku tygodni.

Mogę zapytać o Tyrella Malacię? Przez bardzo długi czas był kontuzjowany, dawno temu widzieliśmy go na boiskach treningowychm, więc jak dokładnie wygląda sytuacja? Czy wydarzyło się coś, co go zatrzymało i kiedy spodziewasz się jego powrotu?

– Tak, miał problemy w czasie rehabilitacji. To zajmuje zbyt dużo czasu, to złe dla niego i dla nas. Teraz jednak jest pozytywnie, wkrótce powróci. Nie powinno minąć dużo czasu zanim wróci do treningów z drużyną.

Przygotujesz drużynę na mecz na trudnym terenie z Luton i będziesz z nimi rozmawiał o różnych aspektach w ich podejściu, ale czy rozmawiałeś z piłkarzami lub uświadomiłeś im jaka będzie tam atmosfera, środowisko? Piłka nożna na Kenilworth Road wygląda bowiem inaczej, to inne doświadczenie. 

– Czy boisko jest krótsze lub dłuższe? Nie gramy po jedenastu? Sędziowie nie przyjdą?

Nie, wszystkie te aspekty są takie same, ale… 

– Oczywiście, atmosfera jest inna, to chcę powiedzieć. Musimy radzić sobie z okolicznościami, chodzi o granie w piłkę po jedenastu z sędziami na boisku. To musi być nasz mecz. Nie ma znaczenia z kim się mierzysz. Szanujemy każdego przeciwnika i z pewnością nie jesteśmy w pozycji w której moglibyśmy lekceważyć rywala, więc tego nie zrobimy. Musimy zagrać jak najlepiej, bo widzieliśmy ich ostatnie występy, które były bardzo dobre szczególnie w ostatnich tygodniach, naprawdę się poprawiają. Mam wiele szacunku dla tej drużyny.

Jesteście niepokonani w ostatnich sześciu meczach, w tym pięć wygranych. To bardzo pozytywnie wygląda na boisku, szczególnie, że ofensywa się poprawia. Chodzi jednak też o pozytywny rozwój dla klubu poza boiskiem z grupą INEOS i ich ambicji, jeśli chodzi o struktury sportowe oraz stadion. 

– Widać i czuć ich ambicje. Wnosi to dobry nastrój do klubu, które do niego należą. Sztab i zawodnicy mają podobne ambicje, to dlatego przecież tu jesteśmy. Chcemy wygrywać i osiągać najwyższe cele. Musimy mieć strategie i dobrze je wykonywać, by udowodnić nasze wysokie ambicje.

Jest wiele spekulacji o nowym dyrektorze sportowym. Nie spodziewam się, że będziesz rzucał tu nazwiskami, ale jeśli chodzi o doświadczenie jakie miałeś z dyrektorami sportowymi w swojej karierze, jak widzisz swoją relację z nimi i decyzjami, jakie podejmują?

– To bardzo ważne, by być po jednej stronie, jeśli chodzi o filozifię piłkarską, taktyki, profile piłkarzy których potrzebujesz w drużynie. Warto mieć dobrą komunikację, by pozyskać odpowiednich zawodników. To jeden z najważniejszych czynników potrzebnych do stworzenia dobrej drużyny – posiadanie odpowiednich piłkarzy i charakterów. To oznacza, że musicie wykonać wiele wspólnej pracy. To długi proces.

Czy byłeś już w sytuacji, w której przychodził nowy dyrektor sportowy? Czy miałeś jakiś wpływ na to, rozmawiałeś z nimi przed ich przyjściem? 

– Pracowałem w wielu sytuacjach, gdzie czasami rządziłem tym sam, a czasami miałem z kim współpracować. Radziłem sobie zatem z wieloma sytuacjami, ale czasem to jest specyficzne, szczególnie na górze zarządu. Jest to także intensywne w kontekście ilości spotkań, potrzebujesz wtedy wokół siebie ludzi będących z tobą po samej stronie, pracujących nad tymi samymi celami by osiągnąć najwyższe cele.

Czy spodziewasz się, że będziesz miał wpływ na zatrudnienie dyrektora?

– Jestem tu i wiem, w jakiej konstrukcji pracuję – jestem w niej bardzo zadowolony. Nie wiem nic o zmianach, rozmawiam z nową organizacją sportową, ale to nie zależy ode mnie. Pracuję i obecnie głównie skupiam się na drużynie i naszym planie przyszłościowym w tej organizacji. Mamy powód do patrzenia w przyszłość. Zamknęliśmy okno w styczniu, pracujemy nad naszymi planami na lato.

Czy te pozytywne nastroje poza boiskiem mają wpływ na zawodników i ich występy na boisku? Czy to dobry czynnik?

– Wszystko zawsze się ze sobą łączy. Jesteśmy klubem, a nie odizolowanym działem. Dla dobrego nastroju w klubie ważne jest, żeby drużyna dobrze radziła sobie na boisku i osiągała odpowiednie rezultaty.

Akceptacja inwestycji INEOS zbliża się wielkimi krokami. Przez cały ten czas nie miałeś pewności, kto będzie właścicielem, jeden z członków zarządu [Richard Arnold] odszedł z klubu, inny przyszedł. Czy stabilizacja i długofalowe cele pomogą ci lepiej pracować? 

– Jak już mówiłem, jestem teraz szczęśliwy. W tej konstrukcji dowiem się, kiedy coś się zmieni. W klubie takim jak Manchester United nie możesz robić wszystkiego sam, to niemożliwe. Potrzebujesz bardzo dobrych ludzi wokół ciebie, więc cieszę się, że teraz tak będzie. Manchester United zawsze musi szukać czegoś lepszego i nie może być nigdy usatysfakcjonwoany. Bycie dobrym nie jest wystarczające, zawsze musisz być jeszcze lepszy.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze