Raport z wypożyczeń: [WIDEO] Debiut Carrerasa w Lidze Europy, Greenwood jak zwykle, słabszy Sancho, a u reszty ławka

Łukasz Pośpiech
Zmień rozmiar tekstu:

Nie rozpieszczają nas ostatnio piłkarze wypożyczeni z Manchesteru United. W zasadzie to z tego kilkunastoosobowego grona mówić można o występach zaledwie garstki, bo pozostałym albo przytrafiły się urazy, albo zostali oni na czas nieokreślony posadzeni na ławkach rezerwowych. Dlatego też zamiast łapać minuty, całkiem spore grono „Czerwonych Diabłów” musi zadowolić się zaledwie treningami. Zerknijmy, jak radzili sobie w ostatnim czasie piłkarze Ten Haga chwilowo grający w innych klubach.

Jadon Sancho

Anglik wzbijał się wysoko, pokazał, co umie i załapał się nawet na pochwałę w ramach naszej analizy na kanale Adwokaci Diabłów (link do materiału). Od tamtej pory złapał kontuzję, która wykluczyła go z występu w kompromitującym remisie z Heidenheim, a następnie pojawił się na boisku w meczu z Freiburgiem, w którym, pojawiwszy się na boisku w 88. minucie meczu, zmarnował… trzy wielkie szanse o łącznym współczynniu xG 0,4. Mecz co prawda zakończył się wygraną Dortmundu 3:0, ale gdyby sytuacja była mniej komfortowa, to dwa koncertowe pudła Anglika mogłyby się odbić większym echem.

W kolejnym starciu, tym razem z Wolfburgiem, Sancho dostał szansę na występ od pierwszej minuty i spędził na boisku 79 minut. Starcie to było remisowe i obie strony strzeliły w nim po jednej bramce. W kontekście Sancho istotny jest fakt, że ponownie był bardzo aktywnym graczem, ale zabrakło mu w tym spotkaniu skuteczności. 41 celnych podań (91% celności) przełożyło się na zaledwie 0.16 xA i jedną wykreowaną szansę, zabrakło w całym starciu skuteczności drybligów (33%) i w pojedynkach (50%). Do tego skrzydłowy nie posłał żadnego dośrodkowania i nie oddał żadnego uderzneia na bramkę rywali.

Być może jesteśmy świadkami obniżonej dyspozycji Anglika, która wywołana może być chociażby niedawnym urazem, choć złośliwi podszczypują go już, że zaczyna pokazywać prawdziwe oblicze.

Donny van de Beek

Od czasu ostatniej aktualizacji sytuacji Donny’ego van de Beeka wydarzyło się kilka istotnych spraw. Przede wszystkim, Holender nie został zgłoszony na listę piłkarzy mogących reprezentować Eintracht w Lidze Europy, co oznacza, że do końca sezonu zostało mu maksymalnie 11 występów. Holender zdążył też zaliczyć godzinę w remisowym starciu z Bochum, w którym dostał od trenera tzw. „wędkę”. Najpierw Donny pojawił się na boisku w 23. minucie za kontuzjowanego Larssona, a potem w 84. minucie boisko opuścił, zmieniany przez weterana niemieckich boisk Sebastiana Rode.

Był to tym samym pierwszy raz na wypożyczeniu Van de Beeka, kiedy nie powinno się go jednoznacznie krytykować. Holender wreszcie znajdował się pod grą częściej niż raz na kilka minut, a i uzbierał nawet 35 kontaktów z piłką. Aktywny w walce o futbolówkę wygrał wszystkie pojedynki powietrzne, a do tego trzy starcia na murawie (50% skuteczności). Kiepsko za to wyglądał jego drybling, z którego zazwyczaj nic nie wynikało. Pomocnik popisał się nawet jednym (zablokowanym) uderzeniem na bramkę rywala, a także dobrze pracował w defensywie, notujac dwa przechwyty i wykonując trzy udane wślizgi.

Występ zdecydowanie poniżej średniej, choć raczej nie przekonał on ekipy menedżerskiej Frankfurtu. Mimo że Eintracht mierzy się z kontuzjami i rozgrywkami europejskimi, nie znaleziono dla Van de Beeka miejsca na murawie w kolejnym starciu, tym razem z Freiburgiem.

 

Mason Greenwood

Anglik po prostu kontynuuje dobrą robotę w Hiszpanii. Po świetnych starciach z Betisem i Celtą Vigo przyszła pora na nieco spokojniejszy mecz z Villarrealem, który zakończył się remisem 1:1. Spokojniejszy jednak tylko na papierze, bo Greenwood ponownie wykonał w nim kawał świetnej roboty, ponownie grając na skrzydle. W starciu tym Getafe mierzyło się z trudnym rywalem i ekipa Bordalasa ponownie, jak na przykłąd w meczu z Atletico Madryt, postawiło na uderzenia z dystansu. Sam wychowanek Manchesteru United uderzał z daleka trzykotnie, a do tego dołożył dwa strzały z pola karnego. Zaledwie jedna z tych prób była jenak celna (trzy zostały zablokowane, a jedną wyłapał bramkarz), czego rezultatem jest niski współczynnik xG, bo wynoszący zaledwie 0,31.

Co jednak robiło wrażenie, to ponownie zrywność Greenwooda, który radził sobie za pomocą dryblingu, z obroną rywali. Ponownie mieliśmy do czynienia z agresywnymi wejściami w pole karne, szybkimi akcjami oskrzydlającymi i (jak widoczne na klipie poniżej), samodzielnym przepychaniem akcji o kilkanaście lub kilkadziesiąt metrów w przód. U Anglika brakowało w tym meczu jednak konkretu w postaci dobrego dogrania do któregoś z napastników, jednak zarówno Mata jak i Mayoral, a potem Juanmi Latasa, nie zaliczyli dobrego spotkania (żaden z nich nie oddał w tym meczu celnego strzału).

Alvaro Carreras

Hiszpan mógł już przy pierwszej okazji zadebiutować w europejskich pucharach i to od razu od pierwszej minuty. W pierwszej fazie pucharowych rozgrywek LE Benfica podejmowała ekipę Tuluzy, z którą poradziła sobie na własnym stadionie po dwóch golach Angela Di Marii z rzutów karnych. Godzinę na placu gry dostał Carreras, który ponownie pokazał się jako solidny obrońca. Przede wszystkim pochwalić należy jego wysiłki w defensywie, gdyż Hiszpan zanotował dwa wybicia, przechwyt i wślizg, uniemożliwiając rywalom przejście dalej z atakami. Nawiasem mówiąc, podczas jego obecności na murawie żadna ze stron nie zdołała zdobyć gola.

Sam piłkarz Manchesteru United stanowił istotne ogniwo kreacji ataków z lewej strony boiska, wspierając Orkuna Kokcu w fazach przejściowych. Efekt to 42 kontakty z piłką, 85% celności podań i osiem strat. Po godzinie gry Carreras został zmieniony przez Baha, który wszedł na prawą stronę obrony, a lewą flankę zajął Fredrik Aursnes.

Po tym występie Carreras zasiadł na ławce w ligowym meczu z Vizelą i wszedł na murawę na zaledwie kilka ostatnich chwil spotkania wygranego 6:1, notując pięć kontaktów z piłką i posyłając cztery celne podania. Istotne jest jednak, że zmienił on Morato, czyli podstawowego lewego obrońcę Benfiki, który za to starcie jest w Portugalii dosyć mocno krytykowany. Brazylijczyk był zdecydowanie najsłabszym ogniwem swojej ekipy, straciwszy w tym starciu wiele piłek i ostatecznie prokurując rzut karny.

Rhys Bennett

Anglik wreszcie zaczął się pojawiać w kadrze meczowej Stockport, ale jego debiut zdecydowanie nie należał do najlepszych. Bennett pojawił się od pierwszego gwizdka na swojej nominalnej pozycji stopera w meczu z Tranmere Rovers, który ekipa Stockport przegrała 0:4. Sam obrońca miał naturalnie wiele roboty w tym starciu, w którym zaliczył 83 kontakty z piłką i w iście michniewiczowskim stylu próbował co rusz długich piłek do przodu. Udało mu się siedem takich prób (na 13), a jedna zakończyła się nawet groźną sytuacją dla gości.

W defensywie zaliczył niezłe liczby, choć to na jego barkach spoczywa odpowiedzialność za dwie bramki gospodarzy. Bennett kiepsko upilnował Turnbulla przy akcji na 2:0, bo choć trzymał się kurczowo jego pleców, to i tak pozwolił rywalowi na oddanie celnego strzału z powietrza. 8 minut później pozwolił temu samemu zawodnikowi przeskoczyć się przy rzucie rożnym i oddać strzał przy słupku Hinchliffe’a. Przy golu na 4:0 nie było jego winy zbyt wiele, choć mógł szybciej znaleźć się przy napastniku, zamiast czekać w przesrzeni nieobsadzonej żadnym rywalem. Nie powinny nikogo dziwić zatem najniższe oceny spośród wszystkich piłkarzy na boisku.

Swoją drogą, w meczu tym nie popisał się także kolega Bennetta z szatni, świetnie znany kibicom Manchesteru United Nick Powell, czyli mistrz Anglii z sezonu 2012/13.

Maxi Oyedele

Polak po przerwie wymuszonej kiepską dyspozycją i anonimowymi występami wrócił do łask i wszedł w weekend na pół godziny w ligowym starciu z Crawley. Pomocnik zebrał niezłe oceny w tym przegranym starciu, w którym zdążył wykreować szansę strzelecką i oddać celny strzał. Był jednak przy piłce zaledwie 11 razy i tylko sześciokrotnie celnie podawał. Do tego żadna z jego długich piłek lub przerzutów (łącznie trzy próby) nie byla celna.

Radek Vitek

Czech wyrósł na bohatera Accrington. Na ten moment jego bilans to trzy czyste konta w pięciu meczach i zaledwie trzy stracone bramki (swoją drogą wszystkie bramki padły z dystansu). Do tego golkiper notuje 3.6 obrony na mecz i dominuje pole karne, na co uwagę zwracają obserwatorzy. Bramkarz Manchesteru United to bardzo odważny zawodnik, który nie tylko od razu przejął dowodzenie w linii obrony, ale także pewnie radzi sobie z wrzutkami i próbami podań w pobliżu bramki. Od czasu, gdy ostatnio się mu przyglądaliśmy, zagrał koncertowy mecz z Wimbledonem, w którym mocno zapracował na czyste konto i miejsce w 11. kolejki League Two – popisał się czterema interwencjami i wyłapał trzy dośrodkowania.

Facundo Pellistri

Po ponadprzeciętnym meczu z FC Barceloną, Granada zaliczyła kolejny remis, tylko tym razem z jedynym zespołem w ligowej tabeli La Liga, który jest rozstawiony niżej – Almerią. W starciu tym Pellistri zagrał nieskutecznie, choć dosyć często miał piłkę przy nodze. Nie był jednak w stanie wykreować realnego zagrożenia, a jego dwa strzały oddane zostały poza światło bramki. Gorzej też wyglądała u niego skuteczność z piłką przy nodze, bo na 41 kontaktów z piłką zaledwie 18-krotnie podawał celnie, udał mu się zaledwie jeden drybling, a także 0% (na pięć prób przerzutów). Wykreował za to dwie sytuacje, jednak ich łączny współczynnik xA to zaledwie 0.07.

Will Fish

Półprawy stoper obchodził w weekend 21. urodziny, aczkolwiek sobotni występ solenizanta można zaliczyć do takich poniżej poziomu, do którego jesteśmy przyzwyczajeni w jego wypadku. Hibernian zawitało w ramach ligowych rozgrywek w Aberdeen, a spotkanie to było szczególnie istotne, gdyż obie drużyny miały przed nim jednakową liczbę zdobytych punktów, a dodatkowo wciąż miały szansę na próbę wdarcia się do grupy mistrzowskiej (top 6), znajdując się trzy punkty za szóstym Dundee.

Ostatecznie starcie w Abeerdeen zakończyło się remisem 2:2, a rywale z Dundee wygrali swój mecz, uciekając na 5 punktów peletonowi. Wracając do samej ekipy Hibernian, którą reprezentuje Fish – do czynienia mamy z niezwykłym kryzysem, w którym ekipa „The Hibbees” nie wygrała w lidze szkockiej od 9. grudnia. Co ważne dla kibiców „Czerwonych Diabłów”, w całym tym chaosie, Will Fish zdaje się być jedną z niewielu postaci, które trzymają poziom i notują regularnie wysoko oceniane występy.

W weekendowym meczu, jak wspomniałem, obniżył nieco loty, co nie przeszkodziło mu zablokować jeden strzał, wybić piłkę dziewięciokrotnie, a także dominować w powietrzu, notując 80% skuteczności w pojedynkach. Anglik przyzwyczaił nas do bycia często w centrum gry swojej ekipy, czego rezultatem jest 68 kontaktów z piłką i wynosząca 80% skuteczność zagrań.

Najwięcej krytyki w jego strone pojawia się (zasłużenie) ze wzgłedu na zachowanie przy obu bramkach rywali. Co prawda przy pierwszej z nich wina nie spoczywa w całości na jego barkach, choć oczywiście mógł nieco lepiej się ustawić, zamiast zostawić napastnika do krycia koledze. Przy golu na 2:1 za to zupełenie się pogubił i próbował, siedząc na murawie, opanować piłkę. To nie udało sie, a Jamie McGrath wpakował piłkę do siatki.

Ławka rezerwowych:

Joe Hugill

Po trzech kiepskich występach Hugill wypadł z kadry Burton na kolejne trzy mecze. Dopiero w weekendowym starciu z Leyton Orient zameldował się na ławce rezerwowych, lecz na murawie już nie.

Hannibal Mejbri

Choć publicznie Sevilla próbuje przedstawić sprawę inaczej, to najwyraźniej plotki o relacjach Mejbriego z klubem potwierdzają się. Tunezyjczyk miał zostać odsunięty od kadry meczowej ze względu na niewystarczającą dyspozycję. Po dwóch epizodach (łącznie niewiele ponad pół godziny), zasiadł na ławce w meczu z Atletico Madryt. W kolejnym meczu, tym razem z Valencią, pojawił się na boisku w 89. minucie, zaliczył cztery kontakty z piłką i podał ją trzykrotnie (100% celności).

Brandon Williams

Nadal bez występu w tym roku kalendarzowym.

Dan Gore

Gore nie zagrał od czasu debiutu w barwach Port Vale, w którym nie pokazał się zbyt dobrze. Powodem absencji ma być jednak uraz mięśnia i jeśli wierzyć mediom, to pomocnik już za tydzień powinien być dostępny do gry.

Sonny Aljofree

Nadal bez debiutu.

 

 

 

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze