manutd.com

Konferencja Ten Haga przed meczem z Fulham: musimy udowodnić, że nasze miejsce jest w Lidze Mistrzów

Marcel Zakaszewski
Zmień rozmiar tekstu:

Erik ten Hag dzisiaj po południu odpowiadał na pytania dziennikarzy przed meczem domowym z Fulham rozgrywanym jutro o godzinie 16:00. Holender zareagował na kontuzję Rasmusa Hojlunda, omówił sytuację w klubie po przejęciu części akcji przez grupę INEOS i sir Jima Ratcliffe’a oraz mówił o szansach na dostanie się do Ligi Mistrzów.

Informacja o Hojlundzie nie jest dobra. Czy możesz wyjaśnić co się stało i na jak długo on wypadnie?

– To mały uraz, dwa lub trzy tygodnie. To się dzieje i zawsze jest ryzyko, gdy gramy na wysokiej intensywności w treningu.

To twoja pierwsza wypowiedź odkąd potwierdzono nowych współwłaścicieli i oczywiście Jim Ratcliffe udzielił już kilku wywiadów w tym tygodniu. Co wiesz o jego oczekiwaniach wobec ciebie oraz całej drużyny na resztę sezonu?

– Rozmawiamy bardzo często, miałem wiele rozmów z nim i Davem Brailsfordem o klubie, drużynie i strukturach. Jesteśmy w tym razem i wstawiam się za ich ambicjami, które totalnie łączą się z moimi. Jesteśmy w tym projekcie, ja jestem już tutaj od 19 miesięcy i widzę, że idziemy w odpowiednim kierunku. Tak, w naszym drugim sezonie mieliśmy złe momenty, ale widać, że nadchodzimy. Skład progresuje, rozwija się. Nasz proces musi trwać, trzeba ciężko pracować na treningach i podczas meczów. Oczywiście bardzo ważne jest, by piłkarze byli zdrowi, ale musimy też mieć solidny skład. Jestem pewien, że będziemy bardzo silni i nawet mocniejsi, kiedy dodamy do składu jeszcze więcej jakości.

Czy czujesz, że on jest pewny ciebie? Czy potrafisz dojechać z tą wizją, o której mówiłeś?

– Absolutnie. To uczucie jest jasne, kiedy mieliśmy tyle rozmów, jesteśmy połączeni w tym procesie i mamy te same ambicje.

Sir Jim Ratcliffe jest bardzo ambitny i chce, by wszystko działo się szybko. Jak wiele więcej presji nakłada to na ciebie i piłkarzy?

– Nic, nie ma większej presji, bo mamy te same ambicje i te same cele.

Jeśli jednak nie znajdziecie się w Lidze Mistrzów, to nałoży na ciebie większą presję. Spodziewasz się tego?

– Zawsze tak będzie, ale tak jak mówię, ja widzę proces i to, że drużyna się rozwija i progresuje. W całej drużynie mamy też zawodników o odpowiednim wieku, więc możemy go uczynić jeszcze lepszym, urosną. Zrobimy wszystko co w naszej mocy, bo mamy tak mocnych rywali, ale znamy tego powód. W tym momencie nie jesteśmy tam, gdzie byśmy chcieli. Wciąż musimy nadganiać i obecnie każdy mecz to dla nas finał, bo chcemy być w Lidze Mistrzów. Zawodnicy tego chcą, drużyna. Mamy silne ambicje i wierzymy, że tam jest nasze miejsce. Musimy to jednak udowodnić.

Czy jest szansa, że kontuzje to popsują?

– Tak, oczywiście jest to problem, ale tak samo jest w innych zespołach. Musimy sobie z tym radzić. Mam teraz wrażenie, że możemy sobie poradzić z tym lepiej, niż to było na jesieni. Wciąż jest to jednak problem, kiedy zawodnicy z głębi składu muszą udowadniać swoją wartość.

Jim mówił o tym, jak czuje się z faktem, że Manchester United nie wygrał ligi w ostatniej dekadzie i że była to częściowo wina struktur klubowych, ale tak samo było z menedżerami. Czy myślisz, że czegoś brakowało w strukturach podczas twojego pobytu?

– Nie wchodzę teraz w tą dyskusję, chodzi o to, jak patrzymy w przyszłość. Zawsze musimy grać jeszcze lepiej, tak jak mówiłem. Nasi rywale nigdy nie śpią, zawsze się rozwijają. Zawsze musisz myśleć o rozwoju. W zeszłym roku zajęliśmy trzecie miejsce w lidze i byliśmy w dwóch finałach, więc jeśli się poprawimy, to znaczy, że nie jesteśmy daleko. W ostatnim kilku meczach było widać co potrafi ta drużyna. Drzemie w niej szczególny potencjał.

Jak dużym problemem są te kontuzje? Wydawało się, że każdy powracał do zdrowia i do składu, mogliście iść po czołową czwórkę. Czy to, że musisz dać szansę zawodnikom z ławki, jest pozytywem czy bardziej negatywem?

– I to i to. Inni zawodnicy dostaną szanse na pokazanie swojej prawdziwej jakości. Jesteśmy tego bardzo ciekawi, bo to powód dla którego tak zbudowaliśmy skład. Widzieliśmy, że chłopaki się rozwijają, a ostatnimi czasy nie dostawali szans w pierwszej połowie sezonu lub byli kontuzjowani. Teraz dostaną szanse na wejście do składu.

Bodajże sześć z siedmiu nadchodzących spotkań jest rozgrywane przeciwko ekipom z dolnej połowy tabeli, a wy chcecie wejść do pierwszej czwórki. Czy widzisz w tym okazję na przyciśnięcie teraz samych siebie?

– Musimy iść z meczu na mecz, każdy z nich to finał. Gdy będziemy się zbliżać do końca to każde punkty będą bardzo wiele ważyły i każdy będzie walczył o swoją pozycję. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni, wielu zawodników tego doświadczyło, więc poradzą sobie z sytuacjami w których będą pod dużą presją. Kochamy to i nie możemy się tego doczekać.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze