manutd.com

Konferencja Erika ten Haga po porażce z Fulham: trzeba spojrzeć na większy obraz sprawy, a on wygląda dobrze

Marcel Zakaszewski
Zmień rozmiar tekstu:

Erik ten Hag na konferencji pomeczowej po porażce 1:2 z Fulham powiedział, że jest to złe dla drużyny, ale nie powinna cofać całej tej dobrej pracy, jaką jego podopieczni wykonali w ostatnich tygodniach. Przyznał też, że zejście Casemiro nie pomogło jego piłkarzom, ale pokazali oni charakter i w pewnym momencie powrócili do gry.

To dziesiąta porażka w tym sezonie Premier League. Ludzie mówili o zakwalifikowaniu się do Ligi Mistrzów – czy to wciąż jest realistyczne po przegraniu tylu spotkań?

– Nie podchodziłbym tak do tego po tych dwóch miesiącach. Ostatnio widzieliśmy, że radzimy sobie naprawdę dobrze. Teraz przegraliśmy, ale mogliśmy lub powinniśmy ten mecz wygrać, bo drużyna pokazała świetny charakter. Mieliśmy dwa słabe wejścia w obie połowy, a w drugiej ponieśliśmy dużą stratę w postaci zejścia Casemiro. Straciliśmy stabilność i straciliśmy gola, którego dało się uniknąć. Potem walczyliśmy znowu, więc muszę pochwalić drużynę za pokazanie dużego charakteru. Później szliśmy po wygraną ale na końcu to wypuściliśmy.

Czy jest za wcześnie dla Omariego Forsona? Wyglądał, jakby sobie trochę nie radził na boisku.

– Tak bym tego nie nazwał. Miał kilka dobrych akcji i był to odpowiedni występ. Nigdy nie jest łatwo, szczególnie gdy mieliśmy słaby start. Poradził sobie jednak w swojej robocie, więc nie powiedziałbym, że jest dla niego za wcześnie.

Pokazaliście świetny charakter gdy przegrywaliście, ale co sądziłeś o waszym występie do tamtego momentu, bo bramkarz Fulham nie musiał dzisiaj zaliczyć najlepszego występu w życiu?

– Garnacho pokonał bramkarza, ale piłkę wybito z linii bramkowej. Diogo Dalot trafił w słupek. Przed przerwą mieliśmy swoje szanse.

Tak samo jak oni, jeśli mamy być szczerzy.

– Widziałem, też mieli szanse, na przykład Iwobi. Stworzyliśmy jednak swoje szanse. Mieliśmy jedną dobrą okazję, ale niestety Bruno i Marcus Rashford wbiegli sobie w drogę po świetnym podaniu od Casemiro. To była prawdopodobnie najlepsza sytuacja dla nas przed przerwą. Pokonaliśmy zatem Leno, ale miał szczęście, że miał obrońcę na linii.

W tym momencie rok temu wygraliście Carabao Cup i szliście w dobry kierunek w lidze, doszliście do finału Pucharu Anglii. Teraz tak nie jest. Co się stało?

– Wiesz, mieliśmy trochę niepowodzeń…

Na przykład kontuzje? Czy to nie jest główny powód?

– Taka prawda. Nie mamy lewego obrońcy, długo nie było Casemiro i Lisandro Martineza, ale mamy piłkarzy, dzięki którym sobie z tym radzimy. Mogliśmy też dzisiaj wygrać ten mecz, pokazaliśmy charakter i musimy to robić z tymi piłkarzami. Mieliśmy dobre mecze, teraz musimy się podnieść po porażce, przygotować się na następny mecz, być gotowym i poradzić sobie lepiej niż dzisiaj, szczególnie patrząc na wynik.

Czy możecie nadrobić osiem punktów do Aston Villi na czwartym miejscu?

– Od stycznia mówiłem, że każdy mecz to finał, wygraliśmy wiele z nich i teraz jeden przegraliśmy.

Wiele rozmów w tym tygodniu z sir Jimem Ratcliffem było na temat przyszłości klubu. Czy czujesz, że idzie w odpowiednim kierunku po takiej porażce?

– Nie po jednej porażce. Trzeba spojrzeć na większy obraz, który wygląda bardzo dobrze. Musimy nadgonić, czekać na kontuzjowanych zawodników, bo wtedy będziemy bardziej zbalansowani. To jedno, a potem musimy uczynić nasz skład silniejszym w oknie transferowym. Mamy wielu piłkarzy z potencjałem, którzy są lepsi i lepsi. Idziemy zatem w dobrym kierunku. Kiedy mamy dostępnych zawodników, to jesteśmy dobrą drużyną.

Kiedy wielu zawodników nie jest dostępnych to często mówisz, że trudno jest tworzyć odpowiednie rutyny. Gdy to się dzieje, to czy czasem wpada ci do głowy pomysł, żeby inni zawodnicy nauczyli się tych rutyn lub myślisz o zmienieniu ich, by było łatwiej?

– Nie, oni znają te rutyny. Niektóre rzeczy się zmieniły i inni przychodzący zawodnicy mają inne umiejętności i musimy się adaptować jako drużyna, ale zasady są te same. Dzisiaj po słabym starcie w obu połowach się rozkręcaliśmy. Zasłużyliśmy na wygraną, ale by to zrobić to trzeba strzelać gole i nie dać się złamać, co było do uniknięcia.

Jak ich adaptujesz?

– Znają zasady według których gramy, więc każdy wie jak ma grać na swojej pozycji.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze