ManUtd.com

Alejandro Garnacho: od trudnych początków do finału na Wembley

Joanna Bryndza
Zmień rozmiar tekstu:

Manchester United w serii “Academy Lifeblood” skupia się na wszystkim co związane z Akademią klubu z Old Trafford. Tym razem poświęca czas by przybliżyć postać Alejandro Garnacho, który opowiada o swoich doświadczeniach.

Artykuł Joe Ganleya – Treść oryginalna 

Dla postronnego obserwatora, kariera Alejandro Garnacho musi wyglądać tak schludnie. Tak prosto.

W wieku 16 lat podpisuje kontrakt z Manchesterem United, wygrywa FA Youth Cup i debiutuje w pierwszym zespole mając 17 lat. Rok później zdobywa swoją pierwszą bramkę w Premier League, a następnie, w wieku 19 lat, strzela gola w zwycięskim finale Pucharu Anglii przeciwko Manchesterowi City.

Proste, prawda? Garnacho – piłkarz kreowany na supergwiazdę, dla którego przeznaczeniem jest wspiąć się na sam szczyt, od czasu, gdy po raz pierwszy pojawił się na lokalnym placu zabaw w Madrycie jako niemowlę.

Jednak opowieść o chłopcu i jego niesamowitej dotychczasowej podróży, sprawia, że poczucie prostoty szybko ulatuje.

Początek historii Garnacho w Manchesterze United nie dotyczy doskonałej futbolowej magii i nieuchronnej chwały na boisku. Nie, to opowieść o izolacji, językowych nieporozumieniach i trudnościach – a nawet gorszych połączeniach Wi-Fi.

Garnacho dołączył do Manchesteru United jesienią 2020 roku. Roku, który Brytyjczycy pamiętają z powodu chaosu wprowadzonego do kraju przez pandemię Covid-19. Dla nas, którzy tu się urodzili i wychowali, było wystarczająco trudno, ale dla 16-latka przeprowadzającego się z Madrytu, próbującego odnaleźć się jako zawodowy piłkarz? 

Widzisz samotność i lęk tych wszystkich dni wyryty na twarzy młodego człowieka. Niepokój z powodu opuszczenia rodziny i przyjaciół. Konieczność odbycia dwutygodniowej kwarantanny po przylocie z Hiszpanii. Poznawanie nowego kraju, nowego klubu, nowych kolegów z drużyny, nowego języka. Nie wspominając o lockdownach.

Zaledwie kilka tygodni po oficjalnym potwierdzeniu podpisania umowy przez Garnacho z “Czerwonymi Diabłami”, Wielki Manchester został objęty restrykcjami “trzeciego stopnia” – najbardziej surowymi, jakie mogły zostać nałożone przez rząd w tym czasie. 

Kilka tygodni później rozpoczął się drugi ogólnokrajowy lockdown. Były to niezręczne, pełne ograniczeń czasy, charakteryzujące się wulkanicznym poziomem frustracji.

Dla Garnacho były to niekończące się spotkania i lekcje języka na Zoomie (i niestabilne Wi-Fi), a jego „normalne” życie zostało wstrzymane. Gdyby nie wsparcie rodziców i brata, to jego kariera z pewnością mogłaby “uschnąć i umrzeć”.

Jednak piłkarz zamiast tego zabrał się do pracy i znalazł sposób na walkę z surrealistycznymi okolicznościami. Pomimo jego wybitnego talentu, na boisku też było wiele do poprawy, jak tłumaczy trener Travis Binnion:

– Był utalentowanym chłopcem, z bardzo dobrą umiejętnością posługiwania się piłką. Ekscytujący, pozytywny, ale po prostu było wiele rzeczy, nad którymi musiał pracować.

 – Czy to były jego mocne strony – jeśli chodzi o wykończenie akcji lub stanie się jeszcze lepszym dryblerem, jak i stopień nieprzewidywalności co do tego, co zamierza zrobić. I oczywiście kwestie związane z grą bez piłki – i tutaj zauważyłem ogromne postępy.

– Kochał piłkę nożną, ciężko pracował. Musieliśmy nim pokierować i wskazać te rzeczy którym musi poświęcić więcej czasu, ale to jest nasza praca. Być może wtedy nie widział wszystkich korzyści płynących z takiego działania. Ale miał 17 lat. 

– Z pewnością teraz widzimy, że dzięki pomocy sztabu pierwszego zespołu, oraz pracy, którą z pewnością rozpoczęliśmy już w Akademii, staje się znacznie bardziej wszechstronnym zawodnikiem.

W czerwcu 2024 roku, to oczywiste. Garnacho, podobnie jak jego kolega z Akademii, Kobbie Mainoo, jest wschodzącym bohaterem Manchesteru United. Razem są nastolatkami, którzy wygrali Puchar Anglii, w finale uciszając głośnych sąsiadów z Manchesteru City swoją pewnością siebie, umiejętnościami i młodzieńczą nonszalancją.

Tamten dzień na Wembley był zapierający dech w piersiach dla wszystkich związanych z Manchesterem United, a dwóch nastolatków błyszczących na tak wielkiej scenie doskonale wpasowało się w historię klubu, pełną “Busby Babes” i “Piskląt Fergusona”.

Ale historia Garnacho – i cała seria „Lifeblood” – przypomina, że ikoniczne momenty nie rosną na drzewach w Gorse Hill. Zawodników trzeba znaleźć, wychować, zachęcić, zainspirować, ośmielić. Być może, tylko być może, niektórzy z nich pewnego dnia dokonają tego, co ci dwaj chłopcy zrobili na Wembley w 2024 roku. To, co zrobili Charlton, Best i Kidd w ’68. To, co zrobił Whiteside w ’85. I tak dalej, i tak dalej.

Kilka tygodni temu spotkałem się z jednym z chłopaków pracujących w Fundacji Manchesteru United, opiekujących się maskotkami, które wychodzą na boisko z zawodnikami podczas każdego meczu na Old Trafford.

Powiedział mi, że prawie wszyscy młodzi fani mają obsesję na punkcie Garnacho: że wszyscy chcą być tym dzieckiem, które wychodzi z Alejandro na murawę. – Ten biedak ma tylko dwie ręce! – zaśmiał się.

Alejandro Garnacho przybył do Manchesteru w październiku 2020 roku, mniej niż cztery lata temu, nie mając ani jednego przyjaciela w tym mieście poza członkami swojej rodziny.

Dzięki ekspertom ds. rekrutacji, którzy go tutaj sprowadzili, trenerom, którzy z nim pracowali, kolegom z drużyny i menedżerom, którzy również pomogli w kształtowaniu jego rozwoju – oraz oczywiście samemu zawodnikowi – wszystko to się zmieniło.

To teraz chłopiec, który inspiruje innych, jak mówi dyrektor Akademii, Nick Cox.

– To naprawdę daje siłę, gdy widzisz kogoś podobnego do siebie, osiągającego wielkie rzeczy. To sprawia, że staje się to realistyczne i normalne. 

– W tygodniu po strzale z przewrotki w meczu z Evertonem, wszyscy w Akademii próbowali takiego uderzenia – bramkarze, dziesięciolatkowie, dwudziestolatkowie! Każdy starał się to odtworzyć, i miło było to obserwować… 

– To przypomnienie o sile, jaką nasi młodzi gracze mogą mieć, gdy już przebiją się do drużyny, o inspiracji, jaką stanowią dla wszystkich pozostałych.

Garnacho w przyszłym miesiącu skończy 20 lat, a mam nadzieję, że jego historia w Manchesterze United będzie trwać wiele miesięcy i lat. I dostarczy nam o wiele więcej magicznych momentów: takich jak strzał z przewrotki, czy gol na Wembley.

To, co robi Garnacho na boisku, może wydawać się magią, ale wynika z pracy i ambicji zawodnika oraz niezliczonej liczbie innych osób. Dzień po dniu.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze