Getty Images

Artykuł The Athletic: Wayne Rooney i jego EURO 2004

Joanna Bryndza
Zmień rozmiar tekstu:

Portal The Athletic, w osobie Stuarta Jamesa, zamieścił na swojej stronie artykuł wspominający występy reprezentacji Anglii na EURO 2004 w Portugalii, przybliżając postać oraz analizując turniej w wykonaniu Wayne’a Rooneya. 

Zbliżające się dla Anglików Mistrzostwa Europy 2024 w Niemczech to znakomita okazja, by wrócić pamięcią do tych sprzed 20 lat. 

Artykuł The Athletic – treść oryginalna

– Ich średni wiek to 26 lat. Są w najlepszym okresie swojego piłkarskiego życia – powiedział Clive Tyldesley, komentator ITV, do swojego mikrofonu gdy Anglia przygotowywała się do rozpoczęcia pierwszego meczu w grupie, z Francją na EURO 2004.

David Beckham, Paul Scholes, Steven Gerrard, Frank Lampard, John Terry, Ashley Cole, Michael Owen, Sol Campbell… to była złota era reprezentacji Anglii.

Jednak to on, morderca o dziecięcym wyglądzie, albo jak niektórzy lubili go nazywać, dziecko o twarzy mordercy, grał tak, jakby był gotowy przejąć kontrolę nad światem.

W tym roku mija 20 lat od czasu, gdy Wayne Rooney w wieku 18 lat szalał na EURO 2004.

– Jak ryczący byk. Młodzieńczy entuzjazm, a także waleczność. Był fenomenalny – wspomina Emile Heskey, były napastnik reprezentacji Anglii.

Surowy, wybuchowy i niezwykle utalentowany, Rooney, zdobył cztery gole w trzech meczach (Anglia zawsze będzie się zastanawiać, co by mogło się stać, gdyby nie ta kontuzja śródstopia we wczesnej fazie ćwierćfinału przeciwko Portugalii) i rozświetlił fazę grupową.

– Nie pamiętam, by ktoś wywarł tak duże wrażenie na turnieju od czasów Pelego na Mistrzostwach Świata w 1958 roku. On jest kompletnym piłkarzem – powiedział Sven-Göran Eriksson, wtedy selekcjoner reprezentacji Anglii. 

Prosto z Croxteth, umiejętności Rooneya były wynikiem miejsca, w którym dorastał w Liverpoolu, a nie tego, jak był szkolony.

– Nikt nie może przypisać sobie zasług za rozwój Wayne’a. Być może jest ostatnim z tych ulicznych graczy, którzy kiedyś byli na topie, gdy wspomnimy sobie wszystkich tych wielkich piłkarzy – powiedział David Moyes, menedżer Rooneya, gdy ten przebił się do składu w Evertonie, wiele lat później.

Tak właśnie grał Rooney w Portugalii – jakby właśnie wyszedł ze swojego starego domu przy ulicy Armill, na osiedlu, które ukształtowało i określiło jego wychowanie, z piłką pod pachą, gotowy stawić czoła każdemu, kto miał ochotę spróbować swoich sił.

– Arogancja piłkarska, i taka postawa, że po prostu mu nie zależało. Grał na najwyższym poziomie, jaki można było znaleźć gdziekolwiek na świecie tego lata i traktował to jak trening z młodzieżową drużyną Evertonu. Biegał dookoła, przepychał każdego i po prostu robił to, co chciał – mówi Jamie Carragher, który był częścią drużyny Anglii na EURO 2004.

Mecz z Francją był zdumiewający. Rooney wykonał podanie między nogami Roberta Piresa, stanął do walki z Claudem Makelele, obrócił się piruetem przed Zinedine’em Zidanem, wywalczył rzut karny po zapierającym dech w piersiach biegu rozpoczętym na swojej własnej połowie, i cieszył się z widoku strachu w oczach Liliana Thurama i Mikaela Silvestre’a.

W filmie dokumentalnym Amazona o życiu Wayne’a Rooneya, który został wydany dwa lata temu, Rooney wspomina:

– Myślę, że mogłeś zobaczyć, że środkowi obrońcy byli przerażeni, że zbliżają się do mnie.

Czy oglądaliście z wygodnej kanapy w domu, z wysokości trybun na Estadio da Luz w Lizbonie, czy nawet z boku, na ławce rezerwowych Anglii, pojawienie się Rooneya jako międzynarodowej gwiazdy było fascynujące.

– Pamiętam, że wszyscy tylko patrzyli na siebie z otwartymi ustami. Wyobrażam sobie tę scenę z (Paulem) Mersonem śmiejącym się po golu Michaela Owena przeciwko Argentynie w 1998 roku – my na ławce rezerwowych (przeciwko Francji) byliśmy tacy sami. Myśleliśmy sobie: “O mój Boże. Czy on naprawdę to robi tym graczom?” – kontynuuje Carragher.

Patrząc wstecz, był to przełomowy moment dla Rooneya, który przeniósł się tamtego lata z Evertonu do Manchesteru United za ponad 25 milionów funtów (wówczas 45 milionów dolarów).

– Nie sądzę, że był dogadany z Manchesterem United przed EURO 2004 – uważa Tyldesley, który wygłosił swój słynny komentarz: “Zapamiętajcie to imię” prawie dwa lata wcześniej, po tym jak Rooney strzelił gola Arsenalowi w barwach Evertonu.

– Myślę, że wtedy było wiele plotek o Newcastle i być może Chelsea. Ale spekulowano raczej o jego przyszłości, niż na temat tego, że zacznie nowy sezon w innych barwach.

– Tak naprawdę to było tworzenie historii wokół Wayne’a Rooneya, kiedy zwrócił uwagę świata – kończy Tyldesley.

Lilian Thuram, były obrońca reprezentacji Francji, przed meczem z Anglią swoimi wypowiedziami podrażnił nieco Rooneya, mówiąc:

– Mam wątpliwości, ile Rooney może dać Anglii. Jest bardzo młody, zbyt młody na tak trudne zawody jak te. Brakuje mu międzynarodowego doświadczenia, dlatego poleganie na nim w strzelaniu bramek dla Anglii jest niebezpieczne. Rooney nie jest Michaelem Owenem, który był znacznie lepszym zawodnikiem podczas swojego debiutu w reprezentacji Anglii.

Po czasie Rooney przyznał, że zrobił sobie notatkę na ten temat, i biorąc pod uwagę, że to Rooney, nigdy nie zamierzał zostawić tego bez odzewu.

W drugiej połowie meczu przeciwko Francji, w nietypowo niechlujnym fragmencie gry z jego strony tej nocy, Rooney dwa razy z rzędu potknął się o piłkę. To, co wydarzyło się potem, było bardziej przemyślane. 

Thuram wkroczył, by podjąć wyzwanie, ale Rooney, wyciągając prawą rękę, zauważył nadchodzącego obrońcę.

– Po prostu uderzyłem go prosto w szczękę, a potem spojrzałem na niego, jakby mówiąc: „Teraz wiesz, kim jestem”.

Thuram miał 14 lat więcej od Rooneya i był jednym z najbardziej wybitnych obrońców na świecie w tamtym czasie. Ale Rooney zupełnie się tym nie przejmował.

Gdy przypomniał sobie ten incydent w 2022 roku, pół życia później, Rooney powiedział, że nadal widzi wyraz twarzy Thurama. I ten lęk przed myślą: “Co ja tutaj robię?”

Ledwie ponad 10 minut później David Beckham podał długą piłkę w kierunku lewego skrzydła, gdzie Rooney stał blisko linii środkowej. Z Thuramem zbliżającym się do niego, Rooney nonszalancko podniósł piłkę nad głową środkowego obrońcy i przyspieszył, zostawiając go daleko w tyle. 

Kiedy Rooney zmierzał w stronę bramki, Silvestre podszedł i sfaulował go, co dało pewny rzut karny. To było niesamowite do oglądania. Rooney samodzielnie dręczył Francję.

Założeniem zawsze było, że Thuram był lekceważący wobec Rooneya przed meczem, wykazując ignorancję graniczącą z arogancją wobec tych lekceważących uwag na jego temat, ale Olivier Dacourt twierdzi, że nie było to prawdą.

Według Dacourta, Thuram miał ten sam sposób myślenia co Benoit Assou-Ekotto, były obrońca Tottenhamu Hotspur, który mało zwracał uwagi na cokolwiek związanego z piłką nożną poza momentami, gdy sam biegał w butach po murawie.

– Jeśli znasz Liliana, Lilian nie interesuje się piłką nożną. Teraz śledzi piłkę nożną ze swoimi dziećmi (dwaj synowie Thurama są zawodowymi piłkarzami), ale wtedy nawet nie miał telewizora w domu.

– Pamiętam, kiedy po raz pierwszy spotkał się z Jeanem-Alainem Boumsongiem (byłym obrońcą Rangers i Newcastle), nie wiedział, kim jest! – mówi Dacourt.

Dacourt, który pojawił się jako zmiennik w meczu z Anglią, roześmiał się:

– Lilian pytał: “Kim jest ten gość?”. Musiałem ich sobie przedstawić – to było w reprezentacji narodowej. Wyobrażasz sobie to? Lilian nie był niegrzeczny (wobec Rooneya). Po prostu nie znał go.

W każdym razie, Rooney miał ochotę zostawić niezatarte wrażenie na każdym, kto stanął mu na drodze podczas EURO 2004. Miał ogień w tych kultowych butach Nike Total 90 i zapraszał do konfrontacji.

– Istnieje znany utwór zespołu Elbow: “Lippy Kids”, a Wayne był właśnie takim pyskatym dzieckiem. Jestem pewien, że to właśnie to zauważyli przeciwnicy. Miał ten psotny wyraz oczu, który sprawiał, że chciał, abyś pamiętał go również poza samą grą – mówi Tyldesley.

Co istotne, Rooney miał także talent i fizyczność.

– W wieku 16 lat Wayne Rooney miał ciało dorosłego mężczyzny i potrafił dobrze nim operować. Nie uwierzylibyście, że ma tyle lat. Był jak ten zawodnik od gry w rzutki – dodaje Heskey.

Luke Littler, który w styczniu w wieku 16 lat dotarł do finału Mistrzostw Świata w rzutach w darta, może docenić to porównanie bardziej niż Rooney, ale rozumiesz punkt widzenia, który Heskey próbuje przekazać. 

Sir Alex Ferguson napisał w swojej autobiografii, że: “cała wiedza Manchesteru United o Wayne’ie Rooneyu jako szkolnym chłopcu z Evertonu mogła być skondensowana do jednego zdania. Był to człowiek grający w piłkę nożną w młodzieżowych ligach.”

Tyldesley kiwa głową: 

– Trzeba wrócić do materiałów z tamtej epoki, żeby przypomnieć sobie, jak wyglądał Wayne Rooney mając 18 lat. Był gotowy do walki już wtedy, gdy został pierwszy raz powołany, ponieważ nie tylko był utalentowanym piłkarzem ulicznym, ale także był cwany i posiadał byczą fizyczność.

– Mieszkając przez 15 lat w Merseyside i mając pewien wgląd – podkreślam pewien – w to, jak bardzo to miasto różni się od większości miast w Wielkiej Brytanii, zawsze dochodziłem do wniosku, że pomysł zmierzenia się z (Patrickiem) Vieirą i Thuramem w pierwszym meczu ważnych mistrzostw był czymś, co mógł przyjąć z całkowitym spokojem, ponieważ prawdopodobnie widział bardziej przerażające rzeczy w drodze ze szkoły do domu w Croxteth. I mam nadzieję, że nie zabrzmi to lekceważąco wobec Merseyside, bo (jego wychowanie) ukształtowało go.

Ostatecznie wysiłki Rooneya przeciwko Francji poszły na marne. David Beckham nie trafił z jedenastu metrów, a Anglia, która prowadziła po bramce Franka Lamparda w pierwszej połowie, w doliczonym czasie gry straciła dwie bramki za sprawą Zinedine’a Zidane’a. Najpierw z pięknego rzutu wolnego, a następnie z rzutu karnego po złym podaniu Stevena Gerrarda.

Przynajmniej Anglia nie musiała daleko szukać pozytywów w tej porażce – wszyscy mówili o Rooney’u, włącznie z Francuzami.

– Coś w rodzaju nowego Paula Gascoigne’a. Nieznośny 18-latek pokazał ogromną wolę walki – głosiło L’Equipe w swoich ocenach zawodników.

Bruno Berner, były reprezentant Szwajcarii, potrząsa głową: 

– Nadal nie mogę uwierzyć, że ci faceci nic nie osiągnęli. Scholes, Lampard, Gerrard, Beckham… wydaje się to niemożliwe. 

– To była światowej klasy angielska drużyna, a teraz masz młodego chłopaka wchodzącego w ich szeregi z niewiarygodnym głodem. To właśnie kojarzy mi się z Rooneyem.

– Wszyscy widzieliśmy go w jego pierwszych meczach w Premier League. Dlatego my, jako szwajcarska reprezentacja narodowa, nie lekceważyliśmy ani na chwilę 18-letniego Wayne’a Rooney’a.

Szwajcaria była następnym rywalem Anglii, a Rooney kontynuował swoją dobrą grę z meczu z Francją, tym razem dodając do niej gole. Pierwszy był strzałem głową, który stał się historyczny, gdyż Rooney został najmłodszym strzelcem bramki w finałach Mistrzostw Europy, a drugi to strzał, który odbił się od słupka i wpadł do bramki po odbiciu od głowy bramkarza Szwajcarii, Jorga Stiela.

W zespole gwiazd, Rooney prowadził grę i grał z niezwykłym poczuciem pewności siebie. 

Rooney wspomina:

– Pamiętam, że w tamtym turnieju, mając 18 lat, myślałem sobie: “Jestem najlepszym zawodnikiem na świecie, nie ma lepszego ode mnie”. I wierzę, że wtedy tak właśnie było.

Berner uśmiecha się:

– Mogę sobie wyobrazić, że mógł tak powiedział. Był pełen pewności siebie i dotrzymał słowa. Nie obchodziło go, kto stał przed nim na boisku, szedł najkrótszą drogą do celu. To właśnie wtedy zauważyliśmy, albo ja zauważyłem. Ale można to zrobić tylko wtedy, gdy jest się absolutnie nieustraszonym. Nie aroganckim. Nieustraszonym.

Drugi gol Rooneya przeciwko Chorwacji, w trzecim meczu grupowym Anglii, był tego doskonałym przykładem. Wykonał podanie do Michaela Owena, przebiegł wolną przestrzeń zaledwie kilka metrów od linii środkowej Chorwacji i wiedziałeś – po prostu wiedziałeś – że zdobędzie gola. Bezpośredni i zabójczy, spojrzał w kierunku jednego rogu i skierował piłkę w drugi.

W tym momencie Rooney już miał na swoim koncie bramkę zdobytą strzałem z zewnątrz pola karnego i asystował przy golu Paula Scholesa.

– Jego ruchy, jego prędkość… nie był ludzki. Był bestią – jak z filmu, w którym widzisz kogoś, kto jest naturalnie tak silny, nie chodząc na siłownię – mówi Dario Šimić, były prawy obrońca Chorwacji.

Anglia awansowała do ćwierćfinału, a mania związana z Rooneyem rozprzestrzeniała się teraz po całym kraju. “BOHATER”, krzyczał tytuł pierwszej strony Daily Mirror.

Następnie przyszła kolej na drużynę Portugalii, w której skład wchodzili głównie piłkarze z zespołu FC Porto, który niedawno wygrał Ligę Mistrzów, a także Luis Figo i nastoletni Cristiano Ronaldo.

Gospodarze turnieju okazali się trudnym przeciwnikiem, ale Anglia była w dobrym nastroju po zdobyciu siedmiu goli w poprzednich dwóch meczach. Ponadto mieli w swoim składzie najlepszego gracza turnieju jak do tej pory.

Co może pójść nie tak?

Pęknięta kość śródstopia, o to chodzi.

Biegnąc po piłkę obok Jorge Andrade’a, Rooney stracił but po tym, jak obrońca z Portugalii przypadkowo nadepnął mu na stopę. Rooney próbował kontynuować grę, ale zaczął jęczeć zaraz po rozpoczęciu biegu i chwilę później upadł na ziemię. Usłyszał trzask.

Gary Lewin, fizjoterapeuta reprezentacji Anglii, od razu obawiał się najgorszego:

– Pamiętam, że jest zdjęcie z nim na ziemi i rozmawiam ze Svenem i powiedziałem do Svena: „To może być jego kość śródstopia. Martwię się”. 

– Myślę, że chciał spróbować grać… wiesz, jaki jest Wazza. “Pozwól mi sobie poradzić”.  Ale sam już wiedziałem – mówi Lewin.

Mecz trwał niecałe pół godziny, a EURO 2004 dla Rooneya dobiegło końca. Był załamany, podobnie jak reszta graczy z Anglii. 

– To był jeden z tych momentów, które burzą twoją koncentrację, burzą twój rytm, burzą wszystko w grze – widząc, jak twój talizman schodzi z boiska – powiedział Michael Owen dla BBC w ich filmie dokumentalnym World at His Feet.

Nie dziwi więc, że to zelektryzowało Portugalię. 

– Oczywiście byliśmy zadowoleni. Nie będę kłamał. Rooney był wspaniałym zawodnikiem – mówi Costinha, były portugalski pomocnik.

– W tym samym czasie, gdy grasz w drużynie narodowej i bierzesz udział w największych zawodach, zawsze chcesz grać przeciwko najlepszym graczom, ponieważ w ten sposób się rozwijasz.

– Jednak dla nas było lepiej, że musiał opuścić boisko. Kiedy zszedł z placu gry dał nam odrobinę odpoczynku w obronie.

– Kiedy masz innych graczy takich jak (Darius) Vassell i Heskey w ataku, znasz ich mocne strony. Ale kiedy masz 18-latka jak Rooney, który jest absolutnym talentem, czasami ci gracze są nieprzewidywalni. Był bardzo trudny do upilnowania i kontrolowania – kończy Costinha.

Rooney oglądał resztę meczu, który Portugalia wygrała po rzutach karnych, z łóżka szpitalnego, zastanawiając się nad tym, co mogło się wydarzyć.

Piętnaście lat później, gdy jego kariera sportowa dobiegała końca, jego pogląd się nie zmienił. 

– Forma, w której byłem, pewność siebie, jeśli pozostałbym w dobrej kondycji, wierzę, że wygralibyśmy – powiedział Rooney Gary’emu Neville’owi, swojemu byłemu koledze z reprezentacji Anglii i Manchesteru United, w wywiadzie dla Sky Sports.

To, czego wtedy nie wiedzieliśmy – i w co wtedy nie mogliśmy uwierzyć – to fakt, że Rooney nigdy więcej nie zbliżył się do powtórzenia tej formy dla reprezentacji Anglii na dużym turnieju.

Natomiast były kontuzje, czerwona kartka, kłótnie z kibicami z Anglii, upokarzające wyjścia i być może bardziej niż cokolwiek, niestabilne występy – zarówno Rooneya, jak i jego kolegów z drużyny.

Czy to oznacza, że EURO 2004 to był szczyt Rooney’a?

– Nie, powiedziałbym, że to był Rooney mający wolność. To było improwizowane – po prostu grał. Gdy jesteś starszy, zazwyczaj grasz zgodnie ze strategią i taktyką zespołu. Ale gdy był młodszy, po prostu było: “Daj mi piłkę i pozwól mi zrobić to, co potrafię” – odpowiada Heskey.

Carragher dodaje: 

– Nie sądzę, że to był Rooney w swoim najlepszym okresie. Nie ma wątpliwości, że stał się lepszym zawodnikiem – miał kilka sezonów w Manchesterze United, gdzie był najlepszym graczem w Premier League. Ale nie ma wątpliwości, że to był jego najlepszy turniej i najważniejszy moment w angielskiej koszulce.

– Myślę, że EURO 2004 to był Rooney, gdy świat nie wiedział o nim zbyt wiele, a on sam nie myślał za dużo o piłce nożnej. W miarę jak się starzał i stawał się bardziej dojrzały, zaczął bardziej myśleć o grze, o tym, co oznacza wielki mecz, o poziomie oczekiwań. Ale myślę, że był to gracz, który, jak wcześniej powiedziałem, po prostu nie przejmował się tym, i nadal był ulicznym piłkarzem.

Tagi:

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze