Monachijska tragedia (lata 1950 – 1959)

Początek lat 50. Manchester United witał optymistycznie – po pierwszym ważnym triumfie nowej drużyny Matta Busby’ego, która w 1948 roku zdobyła Puchar Anglii. Niestety, kłótnia w szatni spowodowała odejście Johnny’ego Morrisa do Derby County, a Charlie Mitten postanowił wyjechać do Kolumbii, by tam prezentować niebanalny talent. Kibice byli zaniepokojeni, jednak szybko zostali udobruchani.

Wielki plan Busby’ego polegał na promowaniu młodych zawodników, których szkocki menedżer rekrutował i oszlifowywał w późnych latach 40. Piłkarzami, których prasa po raz pierwszy określiła mianem “dzieciaków”, byli Jackie Blanchflower i Roger Byrne. W sezonie 1951/1952, który był dla nich debiutem, Manchester United został mistrzem Anglii pierwszy raz od 1911 roku.

W sezonach 1955/1956 i 1956/1957 Byrne wznosił puchar za triumf w The Championship już jako kapitan wspaniałego, silnego i młodego zespołu, w którym występowało coraz więcej zawodników pochodzących z akademii Busby’ego. Eddie Colman, Mark Jones i David Pegg regularnie występowali w podstawowej “jedenastce” Man Utd. Doświadczenie zebrali w rozgrywkach o FA Youth Cup. Od momentu jego powstania, czyli od 1953 roku, Manchester United zdobył ten puchar pięć razy z rzędu.

Jednak nie wszystkie talenty pochodziły ze szkółki United. Menedżer zespołu z Old Trafford równie chętnie sięgał po zawodników z innych klubów, o czym świadczyły choćby kosztowne transfery doświadczonych i przede wszystkim sprawdzonych, napastnika Tommy’ego Taylora oraz bramkarza Harry’ego Gregga.

Kolejnym niezwykle utalentowanym piłkarzem, który wybijał się na tle kolegów – zarówno w klubie, jak i reprezentacji – był Duncan Edwards. Nastolatek, pochodzący z Dudley, był do tego stopnia silny, uzdolniony i dojrzały, że Mattowi Busby’emu trudno było trzymać go poza pierwszym składem Man Utd. W kwietniu 1953 roku, mając zaledwie 16 lat i 185 dni, Edwards stał się najmłodszym graczem w historii First Division.

Jednym ze spotkań, które potwierdziły wspaniałą erę “dzieciaków Busby’ego”, było to z Arsenalem na Highbury, rozegrane w dniu 1 lutego 1958 roku. Na stadionie wypełnionym ponad 63 tysiącami widzów “Czerwone Diabły” pokonały “Kanonierów” w stosunku 5:4 – po golach Taylora (dwa), Edwardsa, Bobby’ego Charltona i Dennisa Violleta.

Wówczas nikt nie mógł przypuszczać, że mecz, który był prawdopodobnie najlepszym, jaki rozegrano na angielskiej ziemi, był jednocześnie ostatnim występem tamtej drużyny Manchesteru United. Podopieczni Busby’ego prosto z Highbury wylecieli na kontynent, by rozegrać mecz rewanżowy z Crveną Zvezdą w rozgrywkach o Puchar Europy. Man Utd znów pokonał rywali w stosunku 5:4 (tym razem w całym dwumeczu), jednak świętowanie awansu do kolejnej rundy zostało brutalnie przerwane podczas drogi powrotnej…

W dniu 6 lutego 1958 roku, po zatankowaniu paliwa w Monachium, samolot z drużyną Manchesteru United na pokładzie uległ katastrofie. Maszyna rozbiła się tuż za pasem startowym niemieckiego lotniska. W wypadku zginęły 22 osoby, w tym siedmiu piłkarzy: Byrne, Colman, Jones, Pegg, Taylor, Geoff Bent oraz Liam Whelan. Duncan Edwards zmarł piętnaście dni później w szpitalu, w wyniku odniesionych obrażeń. Klub, miasto Manchester, a także cała piłkarska Anglia pogrążyły się w długotrwałej żałobie. Wydawało się niemożliwe, by Manchester United kiedykolwiek podniósł się po tak ogromnej stracie…

Gdy Busby walczył o życie po odniesieniu poważnych ran w wypadku, drużyna odbiła się od dna i pod przewodnictwem Jimmy’ego Murphy’ego, w maju 1958 roku, dotarła do finału Pucharu Anglii. Na Wembley United przegrali jednak z Boltonem Wanderers – dokładnie 12 miesięcy po porażce z Aston Villą w finale tych samych rozgrywek.

W kolejnym sezonie ligowym (1958/1959) Manchester United ponownie zajął 2. lokatę. Klub ponownie znalazł się w okresie przejściowym, a Matt Busby rozpoczął budowę nowej, wielkiej drużyny na następną, wspaniałą dekadę…

Autor: Kornel Kasprowicz