Totalna dominacja (lata 1990 – 1999)

Początek lat 90. przyniósł pierwszy puchar wywalczony przez Manchester United pod wodzą Alexa Fergusona. Po raz ostatni po tytuł mistrzowski sięgnął z kolei Liverpool. Drużyna z Anfield Road stawała się coraz starsza, a w brytyjskim futbolu rozpoczęły się przełomowe zmiany…

Zdobycie Pucharu Anglii w powtórzonym meczu przeciwko Crystal Palace wydawało się tylko pojedynczym sukcesem Fergusona, ale jednocześnie – jakże ważnym sukcesem. Triumf w tych rozgrywkach uratował posadę Szkota po kolejnym, słabym sezonie w lidze. Dziewięć lat później okazało się, że zwycięski gol Lee Martina w finale z drużyną z Londynu stanowił początek pasma wielkich sukcesów “Czerwonych Diabłów”.

Sięgnięcie po FA Cup pozwoliło zespołowi z Old Trafford wrócić – po pięcioletniej przerwie – do europejskich pucharów. Drużyna Man Utd zagrała tak, jakby w Pucharze Zdobywców Pucharów grała co sezon, dochodząc do samego finału w Rotterdamie. Podopiecznym Fergusona przyszło w nim zmierzyć się z FC Barceloną, byłym klubem Marka Hughesa. Walijski napastnik okazał się bezlitosnym dla Katalończyków, wbijając im obie bramki w wygranym 2:1 spotkaniu. Był maj 1991 roku, a więc od poprzedniego triumfu na arenie międzynarodowej minęło 23 lata.

Kolejne trofeum, na które kibice Manchesteru United zmuszeni byli długo czeka, stanowiło mistrzostwo Anglii. Cierpliwość fanów mogła zostać wynagrodzona już w kwietniu 1992 roku. “Czerwone Diabły” w marcu sięgnęły po Puchar Ligi, a w kolejnych tygodniach toczyły wyrównany bój z Leeds United w lidze. Z rywalizacji dawno odpadł Liverpool, ale to właśnie “The Reds”, pokonując u siebie Man Utd w stosunku 2:0, ostatecznie zadecydowali o tym, że tytuł trafił na Elland Road.

Mistrzostwo w sezonie 1991/1992 zostało zapamiętane w Manchesterze raczej jako przegrane przez United, aniżeli wygrane przez Leeds. Drużyna “Pawi” w latach 90. nie była przecież wielką siłą, co potwierdził fakt, że zaledwie kilka miesięcy później najlepszy piłkarz Leeds przeniósł się do… Manchesteru United.

W grudniu 1992 roku, sprzedając na Old Trafford Erica Cantonę, ekipa z Elland Road przekazała “Czerwonym Diabłom” klucze do zdobycia mistrzostwa Anglii. Gra francuskiego napastnika dodała zespołowi magii, której brakowało w poprzednich sezonach. Piłkarz natychmiast stał się ulubieńcem kibiców z Manchesteru, do końca sezonu zdobywając 9 goli i tym samym pomagając wygrać pierwszy tytuł od 26 lat.

W następnym sezonie (1993/1994) “Czerwone Diabły” zdobyły historyczny dublet w postaci mistrzostwa oraz Pucharu Anglii. Cantona otrzymał koszulkę z numerem 7 na plecach, który tak długo należał do Bryana Robsona. Z kolei numerem 1 w bramce stał się Duńczyk Peter Schmeichel – prawdopodobnie najlepszy bramkarz, jakiego widziano na Old Trafford.

W styczniu 1995 roku Cantona rozpoczął ośmiomiesięczne zawieszenie, które było karą za zaatakowanie podczas jednego ze spotkań kibica Crystal Palace. Manchesterowi United nie udało się obronić dubletu – w tabeli, zaledwie o jeden punkt, “Czerwone Diabły” wyprzedziła ekipa Blackburn Rovers, a w finale Pucharu Anglii piłkarze Fergusona musieli uznać wyższość Evertonu. W spotkaniu na Wembley obrońcom tytułu skrzydła podcięła kontuzja kapitana Steve’a Bruce’a, który w pierwszej połowie dekady stanowił skałę nie do przejścia w defensywie Man Utd.

Bruce opuścił też finał Pucharu Anglii w kolejnym sezonie, ale tym razem rezultat spotkania był inny. Na drodze do zdobycia kolejnego dubletu stanął Liverpool. Wszystko wskazywało na to, że widzowie obejrzą na Wembley dogrywkę, gdy w 86. minucie, po efektownym uderzeniu z woleja, Cantona umieścił piłkę w siatce. Francuski kapitan przez cały sezon był prawdziwą inspiracją dla młodszych zawodników, takich jak David Beckham czy Gary Neville.

W maju 1997 roku Cantona poprowadził klub do czwartego mistrzostwa w tej dekadzie. Był to jednak jego ostatni triumf w barwach Man Utd, gdyż pod koniec sezonu niespodziewanie ogłosił przejście na emeryturę. Szok, jaki towarzyszył tej decyzji, trwał cały kolejny rok – tak przynajmniej należałoby wytłumaczyć brak trofeów w sezonie 1997/1998, w którym własny dublet wywalczył Arsenal. Za powód niepowodzeń zespołu Fergusona uznać też należy kontuzje kilku kluczowych zawodników, w tym Ryana Giggsa oraz Roya Keane’a.

Wpływ, jaki na wyniki drużyny miał Giggs, nie był nigdy odczuwalny bardziej niż w półfinale Pucharu Anglii w sezonie 1998/1999. Walijczyk zdobył wtedy prawdopodobnie najpiękniejszego gola dekady, pakując piłkę do siatki po solowym rajdzie przez pół boiska, podczas którego mijał bezradnych obrońców Arsenalu. Bramka ta zapewniła Man Utd awans do ich piątego w latach 90., finału FA Cup. Tym razem “Czerwone Diabły” były górą, pokonując w stosunku 2:0 Newcastle United. Bramki w tamtym spotkaniu zdobyli padły łupem Paula Scholesa i rezerwowego Teddy’ego Sheringhama.

Tym zwycięstwem Manchester United zapewnił sobie trzeci dublet w historii, gdyż zaledwie sześć dni wcześniej wygrany mecz z Tottenhamem Hotspur na Old Trafford przypieczętował kolejne mistrzostwo Premier League. I to nie był koniec tego wspaniałego sezonu…

Po fantastycznym półfinale Ligi Mistrzów z Juventusem, w którym Keane poprowadził kolegów ze stanu 0:2 do zwycięstwa, Manchester United rozegrał jeden z najbardziej pamiętnych finałów Champions League – przeciwko Bayernowi Monachium na Camp Nou. Była to pierwsza okazja do sięgnięcia po Puchar Europy od 1968 roku, kiedy drużyna sir Matta Busby’ego pokonała lizbońską Benfikę.

Bayern, za sprawą gola Mario Baslera, już po kilku minutach wyszedł na prowadzenie. W kolejnych fragmentach meczu Niemcy skupili się na obronie dostępu do własnej bramki. Sytuacja zmieniła się dopiero w doliczonym czasie gry, gdy “Czerwone Diabły” pokusiły się o jeden z najwspanialszych powrotów w sportowej historii. Ekipa z Manchesteru miała rzut rożny – wydawało się, że to ostatnia szansa na zmianę rezultatu, a dramaturgię zwiększyło przemieszczenie się Schmeichela pod bramkę przeciwników…

Piłka, dośrodkowana przez Beckhama, następnie została strącona i trafiła pod nogi Sheringhama, który bez namysłu skierował ją tuż przy słupku bramki Olivera Kahna. Minęło kilkadziesiąt sekund, a blondwłosy Anglik ponownie znalazł się w narożniku boiska. Tym razem nie pomylił się Ole Gunnar Solskjaer, z najbliższej odległości trafiając do siatki Bayernu. Niemcy długo nie mogli uwierzyć w to, co się stało, a Manchester United zdobył potrójną koronę jako pierwsza drużyna z Anglii. Alex Ferguson za to osiągnięcie został później odznaczony tytułem szlacheckim.

Jeszcze w tym samym roku tzw. “The Treble” przekształciło się w poczwórną koronę. Piłkarze Fergusona udali się do Tokio, by zmierzyć się z brazylijskim Palmeiras w walce o Puchar Interkontynentalny. W meczu padła tylko jedna bramka, której autorem okazał się Roy Keane…

Autor: Kornel Kasprowicz