Alejandro Garnacho, były już piłkarz Manchesteru United, który latem za kwotę 40 milionów funtów przeniósł się do Chelsea, udzielił ostatnio wywiadu dla Sky Sports. W rozmowie z angielską stacją Argentyńczyk wiele mówił o swojej przeszłości na Old Trafford.
– Pamiętam, że przez ostatnie pół roku nie grałem w Manchesterze United tyle co wcześniej. Zaczynałem na ławce, co nie jest wcale złe. Miałem tylko 20 lat, ale w mojej głowie musiałem grać co mecz. Może jest w tym też trochę mojej winy, zacząłem robić niektóre złe rzeczy.
– To był jednak po prostu jeden z wielu momentów w życiu, a czasem musisz podejmować decyzje i jestem bardzo dumny, że jestem tutaj [w Chelsea], w takim klubie i takiej lidze. Każdy zna naszą drużynę i wie, co możemy zrobić.
– Czasem mamy lepsze i gorsze momenty. Jeśli chodzi o Manchester United, to nie mam nic złego do powiedzenia, tak samo o nikim w klubie i o żadnym z moich kolegów z drużyny. To po prostu moment w twoim życiu, który coś zmienia, a życie toczy się dalej. Niczego nie żałuję.
– Kochałem ten klub. Od początku dali mi wiele pewności siebie. Ściągnęli mnie z Hiszpanii do akademii, potem do pierwszej drużyny. Było to zatem jakieś pięć lat, otrzymałem wiele miłości od każdego. Kibice, stadion, wszystko było naprawdę dobre. Czasem musisz coś jednak zmienić w swoim życiu na lepsze, zrobić kolejne kroki. Mam tylko dobre wspomnienia związane z Manchesterem United.









