Daley Blind przyznał, że bezbramkowy remis z Burnley był frustrującym doświadczeniem. Mimo to uważa, że występ Manchesteru United dał powody do zadowolenia.
“Czerwone Diabły” oddały 37 strzałów. Jest to największa liczba uderzeń jednego zespołu w meczu Premier League od sezonu 2003/04, czyli odkąd zajmująca się statystykami firma Opta zaczęła prowadzić wyliczenia. Mimo to żadne z nich nie znalazło miejsca w bramce strzeżonej przez Toma Heatona.
– Myślę, że pomogliśmy Heatonowi, bo zmarnowaliśmy kilka okazji – powiedział Blind. – Dzięki temu zyskał pewności siebie i wstrzelił się w mecz. To dobry bramkarz, ale mimo to powinniśmy byli strzelić gola.
United mieli 72% posiadania piłki. Jeśli chodzi o ogólne prowadzenie gry, Holender uważa, że zespół nie mógł zrobić wiele więcej.
– Myślę, że nasz występ był dobry i że byliśmy bardzo energiczni – ocenił. – Kreowaliśmy okazje bramkowe i dobrze spisywaliśmy się w obronie. Nie pozwoliliśmy rywalom na zbyt wiele. Zdominowaliśmy nich, nie dawaliśmy im żadnej wolnej przestrzeni.
– Graliśmy ofensywną piłkę, czyli raczej taką, jaką chcą oglądać kibice. Nasz jedyny problem polegał na wykończeniu. Niezdobycie bramki było frustrujące.
Blind był również z postawy zespołu po tym, gdy został zmuszony do gry w osłabieniu po czerwonej kartce dla Andera Herrery.
– Oczywiście gra w dziesiątkę zawsze jest nieco trudniejsza, ale daliśmy sobie radę. Nawet wtedy Burnley było bardzo wycofane, a my stworzyliśmy kilka następnych okazji. Może to brzmi tak, jakbym się powtarzał, ale sądzę, że taki po prostu był ten mecz.
Man Utd walczył do samego końca. Jeszcze w doliczonym czasie gry drugiej połowy Zlatan Ibrahimović i Wayne Rooney mieli bramkowe okazje.
– Trudno uwierzyć w to, że nie strzeliliśmy gola – podsumował Blind. – Mam nadzieję, że to tylko słabszy dzień. Mamy kilku świetnych napastników, mamy również paru pomocników, którzy są w stanie zdobywać bramki. To akurat mnie nie martwi. Spróbuję postrzegać ten mecz jako wynik słabszego dnia.









