Mark Bosnich na łamach Sky Sports News wysunął bardzo odważną tezę. Australijczyk stwierdził, że Odion Ighalo na Old Trafford nie ma nic do stracenia, co z kolei daje mu szansę, by zostać kolejnym Ericem Cantoną.
Ostatni dzień okienka transferowego to na Old Trafford desperackie próby sprowadzenia nowego napastnika, który byłby w stanie zastąpić kontuzjowanego Marcusa Rashforda. Próby ściągnięcia Salomona Rondona i Joshuy Kinga zakończyły się fiaskiem, dlatego włodarze Man Utd sięgnęli po wspomnianego na samym początku Odiona Ighalo.
– To taki transfer awaryjny – powiedział przed kamerami Sky Sports Mark Bosnich. – Rozumiem ludzi, którzy mówili o potrzebie nowej strzelby w obliczu kontuzji Rashforda. Pierwsza czwórka jest dla Man Utd nadal możliwa dlatego musieli sięgnąć po kogoś.
– Chłopak, który przychodzi (Ighalo), nie ma nic do stracenia. Nikt nie oczekuje od niego niewiarygodnych zagrań, ale jednocześnie potrzebują kogoś na tę pozycję – kontynuował Bosnich. – Nigdy nie wiesz, co się wydarzy. Wiele, wiele lat temu Man Utd ściągnął pewnego Francuza (Cantonę – przyp. red.). Nikt nie oczekiwał od niego wiele, a skończył jako motor napędowy drużyny, która zaliczyła jeden z najlepszych sezonów w historii.
Bezbramkowy remis z Wolves w ostatni weekend sprawił, że “Czerwone Diabły” spadły na siódme miejsce w tabeli Premier League. Tym samym podopieczni Ole Gunnara Solskjaera do czwartego miejsca tracą cztery punkty, a Bosnich zalicza się do grupy ludzi, którzy wierzą, iż awans do Ligi Mistrzów jest w zasięgu drużyny Norwega.
– Myślę, że mogą to zrobić i nie mam co do tego wątpliwości – dodał. – Sześć punktów na tym etapie sezonu to nic. Ich największym kłopotem na ten moment jest stwarzanie bramek, choć wbrew temu, co mówią niektórzy, oni nadal są w grze – zakończył Bosnich.









