Bruno Fernandes nie szczędził pochwał Cristiano Ronaldo po zwycięstwie 2:0 nad Macedonią Północną, dzięki czemu Portugalczycy zameldowali się na Mistrzostwach Świata w Katarze.
Trzech piłkarzy Manchesteru United pomogło drużynie Fernando Santosa zakwalifikować się na tegoroczne Mistrzostwa Świata, które odbędą się w okresie jesienno-zimowym. Mowa oczywiście o Cristiano Ronaldo, Bruno Fernandesie oraz Diogo Dalocie. Dla 37-latka będzie to piąty mundial w jego karierze.
Fernandes natomiast w dużej mierze przyczynił się do awansu Portugalczyków, zdobywając w finałowym spotkaniu dwa gole. Jeden z nich padł po asyście Cristiano Ronaldo. 27-latek nie ukrywał podziwu wobec swojego rodaka i nie może się doczekać, aż razem z nim będzie reprezentował barwy Portugalii w Katarze.
– Gram razem z Cristiano Ronaldo. Obaj podejmujemy dobre oraz złe wybory. Nie uważam jednak, że nie oddaje się w pełni tej reprezentacji.
– Nie rozumiem, dlaczego dziennikarze uważają, że napastnik musi strzelać gole i być samolubny, a potem go za to krytykują.
– Ronaldo nie musi nikomu niczego udowadniać. Brakuje mi słów, aby wyrazić to, czego dokonał. Zaliczył asystę przy moim trafieniu i robił to wiele razy w Manchesterze. Jestem szczęśliwy, gdy zespół zwycięża.
– Nie miało znaczenia, kto trafił do siatki. Dla nas liczył się tylko wyjazd na mundial. Udało nam się i jesteśmy szczęśliwi z naszego osiągnięcia. Zagramy na Mistrzostwach Świata – to najważniejsze.









