Dyrektor techniczny LA Galaxy wspomina swoją przygodę z Man Utd

Błażej Duda
Zmień rozmiar tekstu:

Jovan Kirovski pełniący obecnie rolę dyrektora technicznego LA Galaxy przed sparingiem przeciwko Manchesterowi United opowiedział o swoich czterech latach spędzonych z “Czerwonymi Diabłami” jako piłkarz akademii.

Podróż do Man Utd

– Moi rodzice pochodzili z Macedonii, byłej Jugosławii. Do Stanów przybyli w latach 70-tych. Mój ojciec był wielkim fanem piłki nożnej i wciągnął w to mnie i brata. Robiłem tylko to. Wtedy, w Stanach Zjednoczonych, nie było zbyt wiele okazji do oglądania piłki. Nie było meczów na żywo, nie mieliśmy tam ligi i sytuacja diametralnie różniła się od dzisiejszej.

– Zawsze chciałem trafić do Europy, chciałem osiągnąć coś wielkiego. Jako dziecko marzyłem o zostaniu jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. Miałem okazję polecieć do byłej Jugosławii, do Hajduka Split, ale ze względu na wojnę nie było na to szans. Mama na pewno by mnie nie puściła.

– Trafiłem więc do Anglii, gdzie grałem z reprezentacją młodzieżową w wieku 16 lat. Zagrałem kilka spotkań, w tym przeciwko Man Utd i Liverpoolowi i dobrze się spisałem. Man Utd zaprosił mnie do siebie. To był kwiecień 1992. Przyszedłem na dwa tygodnie latem, ale United miał już pełny skład na Milk Cup w Irlandii Północnej, więc nie mogłem z nimi zagrać, ale wystąpiłem w turnieju z Glasgow Rangers. Udało mi się wygrać, byłem jednym z najlepszych zawodników, strzeliłem kilka bramek i otrzymałem wiele propozycji od zainteresowanych klubów.

– Wybrałem United. Od początku to było miejsce, w którym chciałem być. Sprawili, że moja rodzina czuła się komfortowo, więc to było miejsce dla mnie. To był olbrzymi krok. Dla mnie to było to, o czym marzyłem, ale mojej rodzinie nie było łatwo. Mama do dziś płacze, gdy wspomina o tym, że w wieku 16 lat opuściłem dom. Alex Ferguson zadbał, by rodzice czuli się komfortowo, zapewnił, że będę bezpieczny i dla mnie to było niesamowite. Troszczył się o 16-latka i jestem pewien, że każdy chłopak w klubie doświadczył tego samego.

– Początki oczywiście nie były łatwe. Pochodziłem z San Diego, więc przywyknięcie do pogody w Manchesterze było wyzwaniem. Nie dbałem jednak o to, tak bardzo pochłaniała mnie piłka. Pierwsze miesiące i tak musiały być trudne, bo jako 16-latek musiałem stać się mężczyzną. Szybko dojrzałem. Byłem w obcym kraju, w środowisku, w którym rywalizacja jest bardzo silna i każdy walczy o angaż, a ty jesteś obcokrajowcem. Jednak po paru miesiącach, gdy zapracowałem na szacunek, gdy inni piłkarze przekonali się co potrafię, gdy zintegrowałem się z grupą, wszystko poszło w dobrym kierunku.

Pokolenie ’92

– To była grupa piłkarzy, których szacunek ciężko było zdobyć. Znacie wszystkich piłkarzy, którzy się z niej wywodzili – Beckham, Scholes, Butt, bracia Neville i inni – choć oczywiście w tamtym czasie nikt nie mógł się spodziewać co osiągną, jednak byli na zupełnie innym poziomie. Choć byłem dość nieśmiały, na boisku wiedziałem na co mnie stać i miałem dużo pewności siebie. Jednak standard, jaki oni wyznaczali był z innego świata. Nawet wtedy wystarczyło spojrzeć jak piłkę posyła Beckham, albo jak Scholes czyta grę. To niesamowite gdy pomyślisz, jak dobrzy byli już wtedy.

– Byli też dobrymi ludźmi, każdy był dla mnie przyjazny. Dorastali razem i widać było jak zwartą tworzą grupę. Takie pokolenia nie zdarzają się często. Byli blisko również poza boiskiem. Najwięcej rozmawiałem z Davidem. Miałem okazję pograć z nim pod koniec mojej kariery tutaj w LA i wciąż utrzymuję z nim kontakt; często się widujemy.

Cantona, Giggs i Hughes

– W tamtym okresie wszyscy mieliśmy kilka wzorów do naśladowania. Moim był Cantona. Grałem na podobnej pozycji i byłem nim zauroczony. Był niesamowity chociaż cichy. Na boisku jak i poza nim robił rzeczy, których nikt inny nie potrafił. Przyglądałem mu się każdego dnia. Patrzyłem jak trenuj, w jaki sposób kopie piłkę i był dla mnie niezwykle ważny. Byli też inni. Steve Bruce, Bryan Robson, Ryan Giggs, Mark Hughes i wielu innych. To było niezwykłe, gdy któryś z nich przychodził do rezerw, żeby grać lub trenować. Wyobraźcie sobie młodego chłopaka w jednym zespole z nimi! Wspaniale było móc się od nich uczyć. Ja wyciągałem lekcje głównie przez obserwację jak się zachowują, jak świecą przykładem i starałem się z tego czerpać. To niesamowite doświadczenie, które pozwoliło mi się rozwinąć jako piłkarz i człowiek i pomaga mi to do dziś.

– W 1996 byłem już pewien swego. Byłem częścią Man Utd, tutaj się wychowałem. Dziś dobrze to rozumiem, bo mamy swoich własnych piłkarzy z Akademii w Galaxy. W United czułem co to znaczy być wychowankiem. Byłem gotowy, byłem pewny, miałem szacunek kolegów i czekałem na następny krok.

Koniec marzeń

– Niestety, biurokracja, pozwolenie na pracę, to mnie powstrzymało, gdy byłem gotowy wspiąć się wyżej. To pozwolenie na pracę stale mi ciążyło.

– W tamtym roku klub dwa lub trzy razy starał się to rozwiązać. Latem przeszliśmy długi proces apelacji i wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że szanse są pół na pół. Byłem dość wyjątkowym przypadkiem, bo ze względu na mój wiek miałem wiele kwalifikacji, ale z powodu wieku to mogło się nie udać. To było rozczarowanie, bo chciałem wykonać kolejny krok i kochałem United, ale liczyłem się z możliwością odejścia.

– Gdy odwołanie nie przyniosło rezultatu, miałem wiele innych opcji. Mówiło się nawet o możliwości pójścia na wypożyczenie na parę lat i powrotu do United, ale to było skomplikowane. Dwa kluby, które się po mnie zgłosiły to Ajax i Borussia. Gdy spotkałem się z ludźmi z Dortmundu, przedstawili mi kontrakt, który dla młodego dzieciaka był nie do odrzucenia. Amerykaninowi grającemu za granicą trudno było powiedzieć “nie”. W tamtym czasie Borussia była klubem pełnym gwiazd. To był wielki zespół i wielki przeskok. Nie byłem w tamtym czasie pewien, czy to dobry wybór, ale takiej szansy nie mogłem przepuścić.

Zwycięzcy Ligi Mistrzów

– Parę miesięcy później grałem z Dortmundem w Lidze Mistrzów. To była kolejna wspaniała grupa piłkarzy. W tamtym Niemcy wygrali Euro, a w Dortmundzie byli Jurgen Kohler, Matthias Sammer, Karl-Heinz Riedle, Stefan Reuter – to były wielkie nazwiska.

– Świat piłki jest jednak mały. Borussia wylosowała Manchester United w Lidze Mistrzów! W pierwszym meczu siedziałem na ławce, ale nie byłem w składzie w drugim, więc to było dla mnie interesujące przeżycie. Widziałem wszystkich młodych piłkarzy, z którymi przechodziłem szczeble Akademii i z którymi dorastałem. Manchester był moim domem, więc cudownie było móc wszystkich znowu zobaczyć, ale było to coś innego. Po czterech latach wracałem z innym zespołem. Oczywiście Dortmund przeszedł dalej i ostatecznie wygraliśmy Ligę Mistrzów.

Powrót do Anglii

– Nie minęło wiele czasu zanim wróciłem do Anglii. Opuściłem Borussię dla Sportingu Lizbona, a po roku w Portugalii, Steve Bruce ściągnął mnie do Crystal Palace. Pamiętał mnie jako dzieciaka i we mnie wierzył. Dobrze nam szło, byliśmy na szczycie Championship, ale potem odszedł do Birmingham City i nie było to dla mnie łatwa, bo po przyjściu nowego menedżera wszystko szybko się zmienia. Dobrze wspominam czas w Crystal Palace, zwłaszcza gdy on tam był.

– Podążyłem za Stevem do Birmingham i to z nimi wreszcie pierwszy raz zagrałem na Old Trafford w grudniu 2002 roku. To był szczególny dzień, byłem bardzo podekscytowany. Wspaniale było wrócić. Zabawne, że choć grałem w rezerwach, ludzie mnie pamiętali. Byłem w szoku, a rodzina nie mogła w to uwierzyć. Fani ciepło mnie przywitali.

– Sam mecz nie był łatwy, prawie nie mieliśmy piłki. Robiliśmy co mogliśmy, choć chciałbym, żebyśmy dłużej utrzymywali się przy piłce, bo pojechaliśmy tam po trzy punkty. Pamiętam, że oddałem strzał głową, który zmierzał do siatki, ale Fabien Barthez wspaniale obronił, nie do uwierzenia. Nie zdołałem strzelić gola, ale dobrze to wspominam mimo przegranej 0:2.

– David Beckham zdobył wówczas bramkę i oczywiście nasze drogi miały się znowu przeciąć, gdy dołączył do La Galaxy. Po tym co osiągnął w United i Realu Madryt cudownie było mieć tutaj Davida. To świetny piłkarz i człowiek, a to co uczynił dla sportu w Stanach jest niezwykłe. MLS ogromnie się rozrosła dzięki jego obecności. To otwiera wiele drzwi. Mogę podróżować po całym świecie i każdy słyszał o LA Galaxy, w dużej mierze dzięki Beckhamowi.

Praca z Galaxy

– Pełniłem różne role w Galaxy odkąd zakończyłem karierę w 2012 roku. Od razu objąłem stanowisko asystenta Bruce’a Areny, a po roku zostałem dyrektorem technicznym. Pracowałem z Akademią, przy tworzeniu drugiego zespołu i we wszystkich aspektach klubu. Po pierwszych trzech latach bardziej zaangażowałem się w sprawy pierwszej drużyny. Dzięki podróżom, sieć moich kontaktów jest bardzo szeroka. Pracuję teraz z agentami, rekrutuję piłkarzy, pracuję w skautingu i spotykam się z innymi klubami.

– Największy z nich, Manchester United, jest teraz w LA i dla nas to bardzo ekscytujące. Gdy tak wielki klub przyjeżdża do Stanów to coś wspaniałego dla naszych kibiców, którzy nie mają ku temu wielu okazji. Powiedziałbym, że w Stanach to obecnie klub numer jeden obok Barcelony i Realu.

– Dla mnie czas z Manchesterem United to zawsze miłe wspomnienia. Dla chłopaka, który tak kochał piłkę, nie było lepszego miejsca do nauki. Podłożyło to fundamenty pod moją karierę piłkarską i dzisiejszą pracę. To w jaki sposób pomógł mi sir Alex Ferguson wykorzystuję także dzisiaj. Staram się wykorzystać to doświadczenie, by pomóc chłopcom, których szkolimy. To był wspaniały czas w otoczeniu niesamowitych piłkarzy i menedżera.

Powiązane tematy

Podobne wpisy

Najnowsze

Rankingi

Najwyższa średnia

# Zawodnik Śr. ocena
1. 7,65
2.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
7,20
3. 7,12
4.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
7,08
5. 6,99

Najwięcej bramek

# Zawodnik Bramki
1.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
12
2. 12
3. 9
4.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
9
5.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
9

Najwięcej asyst

# Zawodnik Asysty
1. 22
2. 4
3.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
3
4.
Amad Diallo
Amad Diallo Napastnik
3
5.
Diogo Dalot
Diogo Dalot Obrońca
3

Bestsellery w sklepie