Michael Carrick w piątek po południu odpowiadał na pytania dziennikarzy przed niedzielnymi derbami Manchesteru na Old Trafford. Anglik mówił m.in. o dostępności Luke’a Shawa, Yourim Tielemansie i różnych opcjach w ataku.
Jak bardzo rywal ma znaczenie przy wyborze napastnika? Musisz pracować nad tym w treningu? To jasne, że oni [Cunha i Sesko] to różne profile.
– Z pewnością tak. To oczywiste, że mają różne silne strony. Są zasady dotyczące tego, co chcemy osiągnąć jako drużyna i sposobu gry. Liczymy na to, że zbytnio się one nie zmienią wraz z personelem, ale z pewnością daje nam to różne opcje. Chcemy grać w pewny sposób i próbować pewnych rzeczy, ale Ben, Matheus, Bryan i Marcus prezentują różne typy zagrożenia. Zależy to trochę od rywala, balansu drużyny i pewnych rzeczy. Trochę się na to składa.
Kibice śpiewali nazwisko Marcusa i czuć, że jest w dobrym miejscu. Czy to poszło tak dobrze, jak na to byś liczył, od czasu jego powrotu?
– Jestem bardzo zadowolony z Marcusa. To oczywiste, patrząc na jego występy. Był realnym zagrożeniem w niedzielę, ale szkoda, że nie było trochę więcej sukcesu [brak liczby]. Jesteśmy z niego zadowoleni.
Czy fakt, że nie grał przeciwko Sabahowi to środek zapobiegawczy?
– Niejako tak. Chcemy tym zarządzać. Mamy dobre opcje, więc staramy się, by każdy pozostał świeży. Ben mógł dostać jednak dużo minut i wejść w rytm. Zawsze to jest pewne wyzwanie, by z tym trafić, ale dobrze było pozostawić Marcusa świeżym i gotowym na weekend.
Jak trudno jest zdjąć Bruno? Gra każdą minutę w każdym meczu.
– Mieliśmy tylko pięć zmian i trzeba było podjąć pewne decyzje. Jest taki jak wszyscy. Grał mnóstwo, ale rozwijamy grupę i skład, by byli w stanie się poświęcić na różne sposoby. Zostały podjęte decyzje i został na boisku [w meczu z Sabah].
Czy jeśli chodzi o sytuację kadrową przed niedzielą, to ktoś wraca do gry? Jak sytuacja Luke’a Shawa?
– Zobaczymy. Monitorowaliśmy go przed meczem. Nie był do końca gotowy, więc nie ryzykowaliśmy. Zobaczymy jak się będzie czuł przez następne kilka dni.
Debiutowałeś w meczu z Manchesterem City i wtedy nie było dużych oczekiwań. Teraz są wyższe, bo rywal trochę się zmienił. Jak podejdziecie do meczu i jak inne będzie to spotkanie od tego styczniowego?
– Z pewnością będzie inne, bo żadne dwa mecze nie są takie same. Na pewno nie zakładamy, że skoro wygraliśmy w zeszłym sezonie, to teraz wszystko będzie tak samo. Rozumiem oczekiwania. Wszystko było świeże i nie wiedzieliśmy, gdzie to pójdzie. Wszyscy czekaliśmy i szybko się to odwróciło. Zbudowaliśmy pewnośc siebie i poczucie, że z czasem stajemy się lepsi. To nam pomaga. Wiemy, że to duży mecz, znamy jego wagę. Nie możemy się doczekać. Mamy mało czasu na przygotowania, ale wyciśniemy z tego możliwie jak najwięcej.
Jakie wyzwania stawia drużyna Enzo Mareski? Jakie widzisz różnice między jego drużyną, a ekipą Pepa?
– To bardzo dobra drużyna, mieli bardzo dobre wyniki. Byli bardzo profesjonalni w swoim meczu z Porto, byli też efektywni. Mają w kim wybierać i kim rotować, to dobra ekipa. Są małe zmiany w niektórych kwestiach, ale przerabiamy to z meczu na mecz. Wiemy, że musimy mieć bardzo dobry występ, by uzyskać wynik.
Elliot Anderson powiedziaó, że City zawsze było królem Manchesteru w czasie jego życia. To odpowiednia refleksja?
– Ja nie używam tej frazy. Rozumiem to. Bardzo dobrze, że zmieniły się oczekiwania. Nagle wymaga się od nas innych rzeczy, niż parę miesięcy temu. Jesteśmy w Lidze Mistrzów, co pokazuje wykonane przez nas kroki. Znamy wymagania z tym związane, ale jesteśmy realistyczni co do niedawnej historii. Musimy i chcemy być lepsi, by rywalizować. Nie znaczy to, że nie możemy. Mamy nadzieję i wierzymy.
Mogę zapytać o Tielemansa? Czy to typ pomocnika, którego brakowało temu klubowi, odkąd odszedłeś?
– Nie chcę mówić o sobie. Tak jak mówiłem wcześniej, każdy z czterech pomocników, który grał przeciwko Sabah, jest bardzo techniczny i jest w stanie wziąć piłkę i grać do przodu, czy to podaniem, czy dryblingiem. Youri wpasował się fantastycznie, tak samo Andrey. Wymagamy od Masona Mounta delikatnie innych rzeczy, niż w przeszłości. Widać było jednak, jak naturalne to dla niego jest. Wracając do Youriego, to jest lepszy z każdym meczem. Widać zrozumienie, które rośnie z czasem.









