Ponad rok po sfinalizowaniu transferu Patricka Dorgu do Manchesteru United, prezydent Lecce, Saverio Sticchi Damiani, ponownie wyraził głęboką satysfakcję oraz dumę z przeprowadzonego transferu.
“Czerwone Diabły” w styczniu 2024 roku zdecydowały się zapłacić włoskiemu klubowi 25,2 mln funtów kwoty podstawowej oraz kolejne 4,2 mln funtów w formie bonusów, mimo że duński obrońca rozegrał zaledwie 53 spotkania na poziomie Serie A.
Sticchi Damiani podkreślił, że odejście Dorgu jest idealnym ucieleśnieniem modelu, jaki konsekwentnie buduje włoski klub.
– Dorgu reprezentuje model Lecce 360. Pozyskaliśmy go z młodzieżowego sektora duńskiej drużyny, spędził rok w zespole Primavera, następnie półtora sezonu w Serie A, by ostatecznie trafić do Manchesteru United za 38 milionów euro. To symbol jakości naszego klubu, a możliwość prowadzenia interesów z Manchesterem United stanowi dla nas dodatkowy powód do dumy.
– To była bolesna decyzja, bo musiałem zaprzeczyć samemu sobie. Szczerze wierzyłem, że w styczniu 2024 roku nikogo nie sprzedamy, jednak nie spodziewaliśmy się tak dużego wzrostu oferty ze strony Manchesteru United. Byliśmy również zaskoczeni absolutną niechęcią angielskiego klubu do odłożenia transakcji do czerwca.
– Pod względem sportowym czuliśmy się komfortowo. Mieliśmy Santiago Pierottiego, który był gotowy do gry. W tamtym, historycznym momencie, Dorgu był paradoksalnie zawodnikiem, którego mogliśmy zastąpić, pomimo jego ogromnej wartości. Był bowiem regularnie wykorzystywany na prawej stronie jako odwrócony skrzydłowy, czyli na pozycji, na której tracił dużą część swojego potencjału – zdradził prezydent Lecce.









