Roy Hodgson zabrał głos przed drugim w ciągu ostatnich kilku dni spotkaniem Manchesteru United z Crystal Palace. 76-letni menedżer “Orłów” nawiązał do spotkania Pucharu Ligi, udzielił także bardzo ciekawej wypowiedzi na temat wyzwań w zarządzaniu drużyną piłkarską i realiach, w jakich dzisiaj funkcjonuje Premier League.
W sobotę Manchester United podejmie na Old Trafford Crystal Palace w spotkaniu 7. kolejki Premier League. “Czerwone Diabły” zmierzą się z “Orłami” ledwie kilka dni po tym, jak pokonały je 3:0 w meczu 3. rundy Pucharu Ligi. Przed spotkaniem w Teatrze Marzeń w rozmowie z dziennikarzami wziął udział menedżer londyńczyków – Roy Hodgson. Wypowiedzi 76-latka zamieszczamy poniżej.
O przemyśleniach po wtorkowym meczu:
– Staram się nie rozmyślać nad tym zbyt wiele, ponieważ nie był to mecz, który potoczył by się tak, jak byśmy tego chcieli. Wszystko potoczyło się po myśli Manchesteru United, który zasłużenie wygrał. Teraz mamy przed sobą nowy mecz. Dokonamy zmian w naszym zespole w porównaniu do tego, który wystąpił w meczu pucharowym.
– Jeśli chodzi o mnie, to pojedziemy tam z tymi samymi dużymi nadziejami, które zawsze towarzyszą wyjazdowi na Old Trafford. Nie mogę doczekać się tego meczu. To fantastyczny stadion, zagramy przeciwko jednemu z najlepszych klubów na świecie. To coś, czego powinieneś oczekiwać i co powinieneś przyjąć, a nie mieć wątpliwości czy obawy.
– Praca w zakresie przygotowania naszej drużyny została przygotowana, tak jak zawsze. Jestem więcej niż zadowolony z tego, że piłkarze nie mogą doczekać się tego spotkania i mają takie samo podejście do gry jak ja i pozostali członkowie sztabu szkoleniowego.
O Manchesterze United:
– Nie sądzę, by dokonali wielu zmian. We wtorkowy wieczór nie zagrali trzej bardzo dobrzy napastnicy, którzy zostali zastąpieni przez innych świetnych zawodników. Być może piłkarze tacy jak Marcus Rashford, Rasmus Hojlund czy Bruno Fernandes, którzy nie wystąpili we wtorek, będą oczekiwali gry w tym meczu, ale nie spodziewam się hurtowych zmian, bo zespół wystawiony przez Erika ten Haga był silny.
O perspektywie zostania pierwszym menedżerem, który w roli szkoleniowca gości będzie niepokonany w pięciu kolejnych meczach na Old Trafford:
– Naprawdę? Trochę mnie to pocieszyło! Nie wiem, czy to cokolwiek ułatwia w tym kontekście, ale miło jest wiedzieć, że cokolwiek się wydarzy w sobotę, będę niepokonany w czterech z ostatnich pięciu meczów. A jeśli będę mieć dużo szczęścia, mogę być niepokonany w pięciu.
– Podobnie jak wszyscy inni trenerzy, mam ogromny szacunek do Old Trafford i wsparcia, jakie otrzymuje od kibiców Manchester United. Podobnie mam szacunek do samego klubu – zasługuje na to zarówno on, jak i drużyna. Miło jest zdać sobie sprawę, że byliśmy w stanie spuścić trochę powietrza z ich balona przy jednej lub dwóch okazjach i na pewno spróbujemy zrobić to ponownie.
– Na pewno nie jedziemy tam z kompleksem niższości. Jedziemy tam z myślą, że zespół, który rozpocznie ten mecz, jest w stanie osiągnąć dobry wynik przeciwko Manchesterowi United, tak jak wierzyliśmy w to w przeszłości. Słowa to słowa, a czyny to czyny. Będziemy musieli zagrać bardzo, bardzo dobrze, jeśli chcemy coś z tego meczu wynieść.
O Eriku ten Hagu i wyzwaniach związanych z zarządzaniem:
– Im większy klub pod względem wsparcia i pieniędzy, które ten klub generuje, a także liczby ludzi, którzy na bieżąco śledzą jego poczynania, tym większa presja. W rzeczywistości jednak, i myślę, że Erik zgodziłby się ze mną, niezależnie od tego, czy jesteś w Manchesterze United czy w klubie z niższej ligi w Anglii lub Holandii, do pewnego stopnia wyzwania pozostają takie same.
– Musisz bardzo ciężko pracować, aby przygotować zespół. Musisz spróbować żyć z tym, co drużyna robi na boisku i wprowadzać te ulepszenia, które jesteś w stanie. W międzyczasie trzeba też zaakceptować, że nastąpi kontrola z zewnątrz i ludzie powiedzą ci, że nie robisz tego we właściwy sposób. Rzeczywiste równanie się nie zmienia – zmienia się jedynie hałas wokół tego. Jeśli jesteś dobry w blokowaniu tego hałasu, to przypuszczam, że wszystko jest już kwestią tylko tego, jak wytrzymałe są twoje bębenki.
– Ten hałas stał się większy, bo wzrosła liczba kanałów telewizyjnych i radiowych. Co jednak najważniejsze to to, że to, co kiedyś było prasą pisaną, teraz jest czymś więcej. To prasa, ale też media społecznościowe i mnóstwo ludzi, którzy zarabiają na życie jako podcasterzy, a tym samym stają się ekspertami od konkretnego klubu, który śledzą.
– Jeśli oglądasz Sky Sports News, tak jak ja czasami, to zawsze jest tam ekspert, który jest podcasterem zajmującym się Manchesterem United, Crystal Palace, Chelsea, Fulham, i tak dalej. To zwiększa hałas wokół klubu, ponieważ ludzie tego słuchają i mają tendencję do bezkrytycznego przyjmowania tego, co usłyszeli. Rezygnują z możliwości zadawania pytań, co osoby takie jak ja, z zewnątrz, by zrobiły.
– Jest to nieodłączna część życia i prawdopodobnie coś, co zwiększyło zainteresowanie tą dyscypliną. Pamiętam, jak lata temu zaczęto transmitować mecze w telewizji. Obawiano się, że osłabi to wsparcie z trybun i frekwencja na stadionach spadnie. Teraz widać, jak błędna była to teoria. Nie ma teraz meczu w Premier League lub najlepszych ligach zagranicznych, który nie byłby rozgrywany przy trybunach wypełnionych po brzegi.
– To wszystko jest nieodłączną częścią procesu, który pcha piłkę nożną do przodu. Czy ułatwia to życie tym, którzy uczestniczą w tym sporcie? Być może nie, ale nie powinniśmy z tego powodu narzekać, bo mamy korzyści z gry w dobrej lidze, tak świetnie wspieranej i z tak wieloma osobami, które się nią interesują. Teraz jesteśmy znacznie lepiej wynagradzani za naszą pracę niż ci, którzy wykonywali te obowiązki 30-40 lat temu, kiedy to wszystko dopiero się zaczynało.
O rozgrywkach Ryder Cup (turniej golfowy – przyp. red.):
– Absolutnie, śledziłem to! Właśnie nadrabiam zaległości. Nie miałem okazji oglądać go tak często, jak bym chciał, ale byłem bardzo zadowolony z tego, że Europejczycy tak dobrze zaczęli.









