W ostatnim czasie coraz częściej w mediach przewijały się teorie mówiące o tym, że Harry Kane chciałby opuścić latem Tottenham i chętnie przeniósłby się do Manchesteru United. Całej sprawie w swoim najnowszym artykule bliżej postanowił przyjrzeć się dziennikarz serwisu The Athletic, Laurie Whitwell.
Artykuł Lauriego Whitwella dla The Athletic – treść oryginalna
Na Old Trafford opowiada się historię o czasie, gdy Luka Modrić poinformował Rio Ferdinanda, że chce dołączyć do Manchesteru United i jak gorączkowa reakcja spotkała go ze strony osób zarządzających wówczas klubem na myśl bardziej o konieczności negocjowania z Tottenhamem Hotspur niż na ocenę umiejętności piłkarskich Chorwata.
Wyglądało to mniej więcej tak: na początku lata 2011 roku Modrić napisał do Ferdinanda, że chce opuścić Tottenham i że United, które dopiero co zostało ponownie mistrzem kraju, jest jego preferowanym kierunkiem. Ferdinand podekscytowany możliwością dołączenia do klubu uzdolnionego Modricia, przekazał tę wiadomość dalej do sir Aleksa Fergusona. “Powiadomię Davida Gilla” – odpisał spokojnie menedżer, bez żadnego większego szumu, jakiego mógł spodziewać się Ferdinand.
Gdy nic się nie zmaterializowało, Ferdinand poszedł do Gilla, ówczesnego prezesa wykonawczego klubu, po wytłumaczenie stanowiska klubu w tej sprawie. “Chodzi o myśl, że będę musiał mieć z nim do czynienia przez całe lato” – miał usłyszeć. “Z nim”, mając tutaj na myśli Daniela Levy’ego.
Gill jest znany z tego, że nazwał “koszmarem” proces transferu Dymitara Berbatowa z Tottenhamu w 2008 roku, ponieważ Levy (zdjęcie poniżej), prezes Londyńczyków, przeciągnął negocjacje w tej sprawie od czerwca aż do ostatniego dnia okna transferowego. Najwyraźniej niepokój dotyczący ewentualnej kolejnej “współpracy” z przedstawicielem “Kogutów” był jeszcze zakorzeniony w Gillu trzy lata później.
W 2011 roku Chelsea była jedynym klubem, który złożył ofertę za Modricia opiewającą na 22 milionów funtów. Zakusy “The Blues” okazały się jednak bezskuteczne, a sam zawodnik musiał czekać do lata 2012 roku, zanim ostatecznie odszedł ze Spurs i przeniósł się do Realu Madryt za 33 miliony funtów.
Jednak po co teraz to wszystko przytaczać? Cóż, chodzi o perspektywę Harry’ego Kane’a opuszczającego ekipę Spurs, o czym zaczęło się mówić na początku obecnego miesiąca, dzięki wiarygodnym źródłom. Spekulacje te zaczęły narastać jeszcze bardziej, gdy na minioną niedzielę planowano debiut United na nowym stadionie Tottenhamu Hotspur, a z kolei Old Trafford miało być prawdopodobnym miejscem docelowym przenosin Anglika, gdyby pojawiła się taka ewentualność.
Jednak czy w kontekście tych przytoczonych historii, United będzie miał apetyt na negocjacje z Levym dotyczące piłkarza, który w Spurs ma niezrównany sobie statut?
Personel w klubie mógł się zmienić przez te ostatnie 9 lat, ale wspomnienia o Modriciu i Berbatowie były wystarczające dla Eda Woodwarda i Matta Judge’a, aby odpuścić sobie możliwość pozyskania w styczniu Christiana Erkisena. Choć należy rozumieć, że byłoby to i tak trudne zadanie, ponieważ Duńczyk chciał wyjechać za granicę, a Levy przewidział, że wykorzysta wszelkie rozmowy z United do tego, aby wycisnąć więcej pieniędzy z Interu Mediolan. W związku z tym trudności z ewentualnym pozyskaniem Kane’a, biorąc pod uwagę jego znaczenie dla Tottenhamu, mogą być tym bardziej wyraźne.
Niektórzy na Old Trafford uważają, że aby uruchomić cały proces, Kane musiałby jasno wyrazić swoją chęć opuszczenia klubu – raczej poprzez publiczną deklarację niż wysłanie wiadomości tekstowej do swojego zaprzyjaźnionego piłkarza z United. Przy czym to po prostu nie jest w stylu człowieka, który stał się kapitanem reprezentacji Anglii, zarówno biorąc pod uwagę prestiż jego nazwiska, pewnego rodzaju dyplomację, jak i fenomenalne statystyki strzeleckie.
The Athletic niedawno dowiedziało się, że United w ostatnim czasie było pytane o ich ewentualne zainteresowanie Kane’em, gdyby Anglik był dostępny na rynku transferowym. To czy pytanie to postawił ktoś faktycznie działający w imieniu 26-latka nie jest do końca jasne, ale pozostaje przeczucie, że nie ma dymu bez ognia. Pozostaje też nieodparte wrażenie, że przyszłość klubowa Kane’a nigdy wcześniej nie była bardziej niepewna niż obecnie.
United robi pewne podchody pod Kane’a od 2015 roku i momentu, gdy menedżerem klubu był Louis van Gaal, sporadycznie od tamtego czasu próbując sondować sytuację zawodnika podczas okienek transferowych. Jednak nazwisko Kane’a, co The Athletic może ujawnić, nie było obecne na liście celów transferowych na lato, która została opracowana w lutym przez Ole Gunnara Solskjaera i dział rekrutacji do klubu.
Przy czym nie stało się tak dlatego, że Kane nie spełnia kryteriów, jakich spełnienia wymaga United przy poszukiwaniu napastnika. Nie w tym rzecz. W końcu Kane jest najwyższej klasy środowym napastnikiem i do tego wzorowym profesjonalistą. Strzelił 181 bramek w 278 występach w Tottenhamie i kolejne 32 w 45 meczach dla reprezentacji Anglii. Mając szansę jego pozyskania, Solskjaer powitałby go w otwartymi ramionami.
Kane został pominięty na tej liście z uwagi na nieuniknione wysokie koszty takiego transferu. W spekulacjach przewija się kwota 150 milionów funtów i choć United posiada środki finansowe, aby pozwolić sobie na takie zobowiązanie, jeśli płatności byłyby rozłożone w czasie, to prawdą jest, że te pieniądze mogłyby być lepiej i szerzej wydane gdzie indziej, dzięki czemu przebudowa składu mogłaby iść naprzód.
Przy czym wszystko to rozważamy, zanim zaczniemy myśleć o tym jak w ogóle może wyglądać klub piłkarski, który przeznacza taką sumę na jeden transfer latem, podczas gdy spodziewanym jest, że setki tysięcy ludzi w Wielkiej Brytanii straci pracę z powodu pandemii koronawirusa. Ogólnie cały pomysł na okno transferowe w jego obecnej strukturze wisi w powietrzu (i być może w obecnych okolicznościach rozważania na ten temat są dość trywialne).
Inne rozważania, które należałoby wziąć pod uwagę dotyczą tego jak Kane będzie radził sobie po kontuzji ścięgna udowego, które zostawiło go poza grą od Nowego Roku, a także jaki wpływ będzie miał na klub z Old Trafford wypożyczony Odion Ighalo, który strzelił cztery gole w swoich trzech startach dla United i jak mówi jedno źródło: “sprawia wrażenie, że mógłby grać dla United za darmo”. Redukcja jego pensji wynoszącej 300 tysięcy funtów w Shnaghai Shenhua o 50 procent byłaby realistycznym rozwiązaniem, gdyby United zdecydowało się pozyskać go na stałe.
Tottenham też oczywiście ma tutaj coś do powiedzenia i zapewne nie chciałby sprzedawać swojego najcenniejszego gracza, zwłaszcza swojemu rywalowi z kraju. Nie mają też żadnej presji w kwestii sprzedaży Anglika, jako że jego kontrakt obowiązuje do czerwca 2024.
Ostatecznie dla United i tak w tej sytuacji wszystko sprowadza się do perspektywy radzenia sobie po raz kolejny z Levym, którego reputacja w kwestii negocjowania transferów stała się już futbolowym folklorem.
Przy czym każdy ma jakąś historię. Weźmy na przykład lato sprzed kilku lat, kiedy to Spurs weszli na rynek transferowy po Wilfrieda Zahę. Levy wysłał maila do Steve’a Parisha, prezesa Crystal Palace, z ofertą rzędu 14 milionów funtów, która od razu została odrzucona. Zaha cieszył się udanym sezonem na Selhurst Park, kiedy to pomógł swojej drużynie dotrzeć do finału FA Cup. Mimo to Spurs wyceniło go na mniej niż 16 milionów funtów, które Palace zapłaciło United, gdy sprowadzało go z powrotem do klubu w 2015 roku. Parish mówił wówczas: “To niedorzeczne. Nie mogę sobie wyobrazić, że są w tej sytuacji poważni”.
Niezrażony Levy rozpoczął nowe negocjacje, kiedy to Palace było zainteresowane pozyskaniem pomocnika Spurs, Ryana Masona. Parkish zapytał o cenę. Levy zasugerował 14 milionów funtów. Nieco wysoka kwota, ale zostawiająca miejsce na negocjacje. W odpowiedzi Levy miał zaproponować wymianę za Zahę, jako rozwianie wszelkich obaw Palace dotyczących zaangażowania gotówki w transfer Masona. Ostatecznie Parish przestał odpowiadać na maile Levy’ego, a Mason przeszedł do Hull City za 10 milionów funtów.
Wszelkie interakcje dotyczące Kane’a, który w czerwcu 2018 roku podpisał ze Spurs sześcioletni kontrakt warty 200 tysięcy funtów tygodniowo, byłyby z pewnością uciążliwe, nawet jeżeli relacje między Woodwardem i Levym są dobre.
Jednak gdy rozmowa zmienia się w biznes, to mamy do czynienia już z inną sprawą i trudno jest się nie zgodzić z jednym ze źródeł, które mówi: – United będzie czekał na Kane’a, aż ten zrobi wokół siebie trochę hałasu albo na kogokolwiek, kto doda w jego sprawie oliwy do ognia.
Na to jednak w najbliższym czasie się nie zanosi.









