UTD Unscripted: opowieść o “Świętej Trójcy” z Old Trafford

manutd.com Kuba ManUtd.pl
Zmień rozmiar tekstu:

Legendarny bramkarz Manchesteru United, Alex Stepney, w swoim artykule dla oficjalnej strony internetowej klubu przybliżył nieco sylwetkę “Świętej Trójcy” z Old Trafford, która przez wielu sympatyków “Czerwonych Diabłów”, w szczególności tych młodszych, kojarzona jest głównie z pomnikiem stojącym przed “Teatrem Marzeń”. Jednak pod tym symbolem kryją się prawdziwe i wciąż żywe wspomnienia wielu ludzi, w tym także wspomnianego Stepneya.

Artykuł Alexa Stepneya dla ManUtd.com – treść oryginalna

Były bramkarz “Czerwonych Diabłów”, Alex Stepney wraca do lat 60. ubiegłego wieku, kiedy próżno można było szukać relacji z meczów w telewizji. Jeśli nie oglądałeś meczu United w sobotę, każdego miesiąca miałeś szansę zobaczyć 20-minutowe podsumowanie spotkań.

Jednak pomimo tego każdy i tak znał Świętą Trójcę z United.

Best, Law, Chartlon.

Gazety ukazywały jak dobrzy byli. Inspirowali nagłówki lokalnej prasy, język jakim mówiono o nich, pomagał zrozumieć jacy wyjątkowi byli. Zacząłem przygodę z futbolem dość późno, zawodowcem stałem się mając już 20 lat na karku. Spędziłem tylko trzy lata
w Millwall oraz cztery miesiące w Chelsea zanim dołączyłem do United, więc przychodziłem tam jako zawodnik doświadczony w rywalizacji z nimi.

Tak się złożyło, że miałem z nimi kilka krótkich spotkań w pierwszym tygodniu pobytu
na Old Trafford. Dołączyłem we wtorek do Manchesteru wraz z Mattem Busbym oraz
z Jimmym Murphym. W środę siedziałem z Denisem Lawem, oglądając porażkę drużyny w Pucharze Ligi z Blackpool. Większość zawodników miała dzień wolny następnego dnia, aż w końcu w piątek odbył się lekki trening ze względu na derby Manchesteru – mój debiut.

Zagraliśmy na zero z tyłu, a wynik spotkania ustalił Denis, który bramkę zdobył z niczego. Ten mecz ustalił dalszy bieg wydarzeń, naprawdę. Wychodziłeś na boisko tydzień w tydzień, wiedziałeś, że to tylko kolejne 90 minut, a któryś z nich zawsze był zdolny wygrać mecz
za ciebie.

Oczywiście nie chodziło tylko o Świętą Trójcę. Nobby Stiles wygrał mistrzostwa świata z Anglią, David Herd był fantastycznym strzelcem, Tony DunnePaddy Crerand…obojętnie, gdzie spojrzałeś widziałeś zawodników z różnych krajów i wszyscy byli rodziną. Matt zbudował ją tak, aby nikt nie był wyjątkowy, wszyscy byliśmy tacy sami jego zdaniem. Pewnie wiedział, że ta trójka była wyjątkowa, nie mieli żadnych specjalnych przyzwoleń od trenera, ale wiedzieliśmy głęboko w sobie, że każdy z tej trójki był inny.

Przez następne parę lat widziałem to wystarczająco często. Treningi wyglądały wtedy inaczej niż dzisiaj. Mieliśmy jednego trenera, więc wszyscy wykonywaliśmy dokładnie tę samą pracę przez długi czas. Dopiero pod koniec sesji, kiedy odbywał się trening strzelecki, stawałem przeciwko nim.

To było dopiero wyzwanie.

Dopiero wtedy zdawałeś sobie sprawę z tego, że poczułeś ukłucie strzałów Bobby’ego, zobaczyłeś zręczność George’a na finiszu i wiedziałeś, że musisz pokonać Denisa w wyścigu do piłki, bo inaczej trafi do siatki.

Prawdopodobnie Bobby strzelał najwięcej bramek na treningach przeciwko mnie, ze względu na jego dar, gdyż potrafił uderzyć obojętnie którą nogą. Strzały były jego specjalnością, więc robił to, co potrafił najlepiej. George miał tendencję do oszukiwania cię w polu karnym, z kolei Denis najlepiej reagował w każdej z sytuacji, które zachodziły w polu karnym. Jednak to Bobby mógł uderzyć piłkę z dowolnej pozycji.

Wszyscy z nich byli napastnikami, ale totalnie różnymi napastnikami. Denis był niesamowitym środkowym napastnikiem, który krążył zawsze w okolicach miejsca wykonywania karnych oraz okolic piątego metra. Jeśli ktokolwiek umiał lepiej od niego uderzać piłkę głową, to nigdy go nie widziałem. Wszystko, co trafiało do Denisa w polu karnym trafiało do bramki, zanim ktokolwiek się o tym dowiedział. Był jak błyskawica. Obrona nie mogła go kontrolować. Nie mieli na tyle odwagi, aby popełnić błąd.

Wszyscy wiemy kim był Bobby Charlton, wystarczy spojrzeć na jego rekordy strzeleckie
i osiągnięcia dla klubu i kraju. Tak, przebiegał przez środek boiska i strzelał gole z 25 jardów. Był też zawodnikiem całkowicie dwunożnym, co naprawdę rzadko się spotyka. Był graczem zespołowym, który zawsze napędzał wszystkich i zachęcał do prezentowania odpowiednich standardów. Był całkowitym zwycięzcą.

George był niewiarygodny w tym, co robił. Dwunożny, świetny w powietrzu, niemożliwy
z piłką przy nodze. Miał wrodzony talent i umiał go pokazać. To była mocna strona Matta Busby’ego: prowadzał zawodników z wielkim talentem i pozwalał im go pokazać. W przypadku George’a najlepsze, co zrobił Matt, było pozwolenie mu na wyjście na murawę i zabawę.

Fantastycznie było zbierać doświadczenie podczas pracy z takimi zawodnikami, była
to najważniejsza rzecz dla mnie w tamtym okresie. Wiele się od nich nauczyłem oraz pomogli mi zachować moje miejsce w zespole. Świadomość, że Bobby potrafi uderzyć
w każdym momencie którąś z nóg oznaczała, że musiałem stać ciągle skupiony. Denis nie był typowym napastnikiem w tym sensie, że nie miał ponad sześciu stóp wysokości oraz nie był szczególnie dobrze zbudowany. Był bardziej gibki, kąsając rywali tu i tam. Interesowało go tylko, aby uderzyć piłkę szybciej, niż ty do niej dojdziesz. George po prostu robił swoje. Próbował rzeczy, o któryś byś pomyślał, że są nie możliwe. To mnie nauczyło, żeby zawsze stać na palcach. W dalszej kolejności pojawiali się gracze, którzy próbowali skopiować to, co zrobił, dzięki czemu mogłem być na nich przygotowany.

Było tak wiele różnic między nimi, jako graczami oraz tyle samo różnic między nimi poza boiskiem.

Denis był pełen życia. Zawsze był szybki, starał się zawsze wszystkich przechytrzyć. Zawsze sprawdzał twoją wiedzę na różne tematy. Brzmi głupio, ale to go trzymało. Ciągle pytał się o różne rzeczy – na przykład geografię – ponieważ zawsze coś się działo w jego głowie. Patrząc wstecz, to doskonale przedstawia go jako gracza. Wiem więcej niż ty, nie wiesz, co zrobię. Zawsze czujny, zawsze starający się wejść jako pierwszy.

Bobby był wyrafinowanym dżentelmenem. Nigdy, przenigdy nie przestał iść naprzód, kontynuując to, co robił. Był nieubłaganym zwycięzcą. To przez co przeszedł w Monachium i później, było wielką niewiadomą, lecz nadal był wzorem dżentelmena i był szanowany pod każdym względem. Szanował każdego gracza, który grał z nim i wokół niego.

George … cóż, George to był George! Po prostu chciał wyjść na boisku i zagrać mecz.

Aby spojrzeć z perspektywy na graczy i ich różnice, wystarczyło przeanalizować ich przedmeczową rutynę. Zazwyczaj jak graliśmy na Old Trafford, często chodziliśmy do klubu golfowego Davyhulme na posiłek przed meczem. W tym momencie wszyscy znaliśmy drużynę, ponieważ w szatni w dzień poprzedzający mecz pojawiał się arkusz ze składem,
a każdy miał swój własny sposób na przygotowanie się. Ja na przykład przygotowywałem się na pół godziny przed meczem, więc wiedziałem, że będę absolutnie strzałem w dziesiątkę, gdy dzwonek zacznie się o piątej. Denis schodził do szatni na godzinę przed rozpoczęciem meczu, przygotował się do gry, był na wpół ubrany, a następnie kładł się na ławcei próbował się przespać 10 minut. Bobby przyjdzie później, przygotuje się i będzie gotowy, zacznie wtedy rozmawiać ze wszystkimi o wygranej. Zawsze mówił o wygrywaniu
i zdobywaniu punktów – nie tylko sobie, ale także innym graczom. Po 14:45 wchodził George. Tam, gdzie wszyscy byli gotowi, nieskazitelnie zawiązane sznurówki, podkoszula, wszystko wyglądało na gotowe. George po prostu wchodził, wkładał swój strój, zawiązywał w kokardę w sznurowadła i odchodził. Taki był. Na George’u nigdy nie było żadnej presji, ponieważ tego nie chciał.

Dam wam przykład jak George postrzegał pewne sprawy inaczej. W pewien piątek po treningu, przed meczem z Liverpoolem na Anfield w 1967 roku, George podszedł do Paddy’ego i powiedział: “Chodź ze mną, chcę czegoś spróbować”. W tym czasie, Liverpool miał fantastyczny rekord małej liczby straconych bramek na Anfield, ponieważ Bill Shankly miał swoją czwórkę, która grała bardzo wysoko na boisku, więc albo wygraliby piłkę na swojej połowie albo złapaliby cię na spalonym. George przyszedł do mnie i Paddy’ego, zabrał nas na boisko i wyjaśnił, o czym myśli.

Wysłał Paddy’ego na starą prawą połowę z piłką, powiedział mi, abym poszedł do bramki, poprosił Paddy’ego, aby znalazł go z długim przekątnym podaniem górą i powiedział, żebym po prostu zrobił to, co zrobię w meczu. George wystartował na linii środkowej, więc nie byłby na spalonym i poprosił Paddy’ego o puszczenie podania około 20 jardów od lewego skrzydła. Paddy posłał więc podanie dokładnie tam, gdzie go poproszono, a George przyjął piłkę i zaczął zbliżać się do mnie w dużym tempie. Piłka nigdy nie znajdowała się sześć cali od jego palca. Nie mogłem wykonać szybkiego ruchu po piłkę ze względu na jego kontrolę, więc doszliśmy do punktu, w którym musiałem zanurkować u jego stóp, aby złapać piłkę. Kiedy upadłem, on po prostu chłodno szturchnął piłkę w moją goleń, odbił piłkę i wbił ją do pustej siatki.

“Nie spodziewałeś się tego, Al?”

“Nie, George”

Spróbował jeszcze raz tego zagrania i to był koniec na ten dzień.

Następnego dnia na Anfield, wykonałem podanie z narożnika pola karnego w pierwszej połowie. Paddy zawsze chciał dostać piłkę ode mnie, w obojętnie jakiej sytuacji, nie był szybkim zawodnikiem, ale zawsze był w ruchu, zawsze inteligentnie szukał miejsca. W tej okazji rzuciłem mu piłke, a on odwrócił się i wykonał podanie po przekątnej do George’aGeorge dostał idealne podanie pomiędzy Tommy’ego Smith’a i Chris’a Lawler’a, Emlyn Hughes starał się przeszkodzić w akcji, lecz nie udało mu się to. Tommy Lawrence wyszedł ze swojej bramki i zrobił dokładnie to, czego spodziewał się George, czyli rzucił się na jego nogę. Kopnął piłkę, ona odbiła się od goleni Tommy’ego i umieścił ją w pustej bramce.

George po prostu stał, podniósł rękę i się zaśmiał.

To był cały on.

Dla mnie, to przedstawia jego styl gry. Pomyślał o robieniu rzeczy, które zadowoliłyby publiczność, które były nieoczekiwane dla obrońców, a także dla jego własnej rozrywki.
A także za wygranie dla nas meczu. Wygraliśmy to spotkanie 2:1, a on strzelił oba gole.

Trudno jest to określić – ze względu na to, z kim miałem szczęście grać obok – ale kiedy już ktoś mnie naciska, to zawsze mówię, że George był najlepszy zawodnikiem, z jakim grałem. Niestety nie ma zbyt wiele materiałów wideo o nim, Denisie i Bobbym w akcji – zwykle oglądasz w kółko te same klipy w kółko. Jeżeli więc miałeś szczęście zobaczyć ich w akcji, to musisz dbać o to, aby pielęgnować te wspomnienia i zawsze je pamiętać.

Wiem, że ja zawsze będę.

Podobne wpisy

Najnowsze

Rankingi

Najwyższa średnia

# Zawodnik Śr. ocena
1. 7,65
2.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
7,20
3. 7,12
4.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
7,08
5. 6,99

Najwięcej bramek

# Zawodnik Bramki
1.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
12
2. 12
3. 9
4.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
9
5.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
9

Najwięcej asyst

# Zawodnik Asysty
1. 22
2. 4
3.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
3
4.
Amad Diallo
Amad Diallo Napastnik
3
5.
Diogo Dalot
Diogo Dalot Obrońca
3

Bestsellery w sklepie