Guillermo Varela jest oburzony zachowaniem Eintrachtu Frankfurt, do którego jest wypożyczony. Urugwajczyk został zawieszony i nie zagrał w finale Pucharu Niemiec, bo wbrew klubowym zasadom sprawił sobie tatuaż.
Varela opisał swój tatuaż jako “niezbyt wielki”, ale wystarczyło to, by rozzłościć jego zwierzchników z Frankfurtu, który wcześniej go przed tym ostrzegali.
Urugwajczyk został zawieszony i skierowany z powrotem do Manchesteru, gdy w jego rękę wdało się zakażenie. Nie zagrał przez to w finale Pucharu Niemiec na Olympiastadion w Berlinie, gdzie Eintracht przegrał 1:2 z Borussią Dortmund. W rozmowie z monachijską gazetą “Suddeutsche Zeitung” 24-latek dał do zrozumienia, że nie zamierza tak zostawić tej sprawy.
– Moje imię musi zostać oczyszczone. Zastanawia mnie, co Real Madryt powinien zrobić z Sergio Ramosem, który robi sobie tatuaże co tydzień.
– Nie mam pojęcia, dlaczego zostałem tak surowo ukarany, zwłaszcza że nie jestem jedynym zawodnikiem Eintrachtu, który przed finałem sprawił sobie tatuaż. Tylko ja zostałem jednak ukrzyżowany za sprzeciwienie się menedżerowi.
– Przed finałem FA Cup w 2016 roku kilku z nas zrobiło sobie tatuaże, a później wygraliśmy. Teraz chciałem to powtórzyć, bo w Manchesterze przyniosło to nam dużo szczęścia.
Przed meczem na Wembley Varela wytatuował sobie wizerunek anioła, a w tym roku polecił umieścić na swojej prawej ręce wizerunek “La Catriny”, kobiecej twarzy i motywu związanego z meksykańską tradycją Święta Zmarłych.

Urugwajczyk przez cały sezon miał problemy z kostką, przez co wystąpił tylko w 10 meczach Eintrachtu we wszystkich rozgrywkach. Pojawił się jednak we wszystkich 5 ostatnich spotkaniach, co sprawiło, że jego występ w Berlinie był bardzo prawdopodobny.
– Klub nie może tolerować przypadków zachowań piłkarzy, którzy sprzeciwiają się instrukcjom – mówił o zachowaniu Vareli Fredi Bobić, dyrektor sportowy Eintrachtu. – W okolicy tatuażu pojawiło się zaczerwienienie, a powstałe pęcherze uniemożliwiły treningi. Myśleliśmy o przedłużeniu wypożyczenia, ale to się nie stanie. Zostanie zawieszony w trybie natychmiastowym.
– Nie jestem w stanie znaleźć w tym żadnego sensu i trudno mi w to uwierzyć – dodał Rudi Bommer, były zawodnik i menedżer Eintrachtu. – To profesjonalista, który wiedział, że zbliża się finał pucharu.
– Nie potrafię zrozumieć tej decyzji, ale rozumiem menedżera Niko Kovaca, który zdecydował się go zawiesić.









