Getty Images

Manchester United nie zgodził się na realizację niektórych celów transferowych José Mourinho ze względu na obawy dotyczące poszczególnych piłkarzy i decyzję, która zapadła na szczycie klubu – że nie powinno się dopuścić marnowania dziesiątek milionów funtów na inwestycję w krótkoterminową przyszłość – pisze na łamach “Guardiana” Daniel Taylor. Podobnymi informacjami dzieli się dziennikarz “Telegraph”, Sam Wallace.

Po tym, jak w czwartek po południu okno transferowe w Anglii zakończyło się bez nowych transferów do Man Utd, światło dzienne ujrzały różnice między coraz bardziej niepocieszonym menedżerem i jego zwierzchnikami, przede wszystkim dyrektorem generalnym i wiceprezesem klubu, Edem Woodwardem, jeśli chodzi o zawodników na liście życzeń Mourinho i tego, czy faktycznie byli warci dużych pieniędzy.

Ku intensywnej irytacji Portugalczyka, United wyszli z założenia, że w większości przypadków brał sobie za cel obrońców, którzy nie byli lepsi od tych, których miał już w składzie, i którzy na domiar złego kosztowaliby nawet 70 mln funtów, nie wzmacniając jednocześnie zespołu w wydatnym stopniu.

Ponadto, włodarze klubu uważają, że na przestrzeni dwóch poprzednich okien transferowych stanęli na wysokości zadania, powierzając Mourinho środki między innymi na dwóch najdroższych piłkarzy w historii Premier League. Dwaj najlepiej opłacani piłkarze w historii ligi również reprezentowali Manchester United. Nawet tego lata United wydali 65 mln funtów na Freda i Diogo Dalota, czyli zawodników z mało prestiżowych lig i bez ustalonej marki w świecie futbolu.

Zarząd nie podzielił entuzjazmu Mourinho wobec Harry’ego Maguire’a, zwłaszcza gdy skontaktował się z Leicester i zdał sobie sprawę z tego, że musiałby na niego przeznaczyć pieniądze zbliżone do 75 mln funtów, jakie pół roku temu wyłożył Liverpool na wyżej ocenianego Virgila van Dijka.

Zainteresowanie Anglikiem stało się przeszłością. Częstym bohaterem medialnych spekulacji był Toby Alderweireld, ale prawda jest taka, że przez całe lato Woodward odbył tylko jedną rozmowę z Danielem Levym, prezesem Tottenhamu. W dodatku wyszła ona z inicjatywy sternika Spurs, który zapytał o dostępność dwóch piłkarzy United, spośród których jednym był Anthony Martial – kolejna kość niezgody między zarządem a menedżerem.

Mourinho był gotów pozwolić Francuzowi odejść, zwłaszcza że za kulisami nie przebiera w słowach, jeśli chodzi o zdanie na jego temat. Zarząd Man Utd podejrzewa, że “The Special One” interesuje jedynie najbliższa przyszłość i nie myśli strategicznie, mając na uwadze to, co czeka klub w ciągu kilku następnych lat.

Alderweireld skończy w marcu trzydzieści lat, kosztowałby ponad 50 mln funtów i zażyczyłby sobie wynagrodzenia przekraczającego 25 mln funtów na czteroletnim kontrakcie (120 tys. funtów tygodniowo, prawdopodobnie netto – przyp. tłum). United zdecydowali, że nie jest wart takich pieniędzy, zwłaszcza ze względu na swój wiek.

Mourinho ma inne zdanie na ten temat i dostał do ręki argument, że bez nowych piłkarzy nie można oczekiwać od jego zespołu detronizacji rekordowo punktującego ostatnio Manchesteru City. Podkreślił to w trakcie czwartkowej konferencji, stwierdzając, że zdobyte w zeszłym sezonie wicemistrzostwo Anglii, 19 punktów za City, jest jednym z jego największych osiągnięć w karierze.

Klub musiał skorygować oczekiwania menedżera, którego nieustannie stara się zadowolić, biorąc pod uwagę, że jest znany z preferowania krótkoterminowych rozwiązań, rzadko kiedy zostaje w jednym klubie na długi czas i nie ma w zwyczaju martwić się tym, co się z nim stanie, gdy z niego odejdzie. Zarząd ma wyraźnie inną wizję budowy zespołu i dlatego Woodward nie zamierza się zgodzić na sprzedaż zawodników takich jak Martial, Paul Pogba i Luke Shaw, którzy mogą służyć drużynie przez wiele lat.

“Czerwone Diabły” byłyby gotowe wydać na nowego obrońcę nawet 100 mln funtów, ale musiałby to być piłkarz kalibru Raphaëla Varane’a, który nigdy nie był postrzegany jako dostępny. Jego przewagę nad innymi przewijającymi się w mediach zawodnikami najlepiej odzwierciedlają jego osiągnięcia – cztery Ligi Mistrzów i mistrzostwo świata zdobyte przez zawodnika, który kilka miesięcy temu skończył 25 lat i od Maguire’a jest o kilka tygodni młodszy. Woodward spotkał się raz z Florentino Pérezem i zjadł z nim śniadanie, ale z rozmowy z nim nic nie wyszło.

Woodward był gotów zgodzić się na wyjątek odnośnie wieku dla Diego Godína, który miał stosunkowo niską klauzulę wykupu w wysokości 18 mln funtów, ale 32-letni Urugwajczyk nie chciał opuścić Hiszpanii. Wygląda na to, że zaraportowana przez jego agenta dostępność okazała się elementem gry o lepszy kontrakt.

United nie chcieli wydawać dużych pieniędzy na piłkarzy, w których nie widzieli potencjalnych gwiazd zespołu. W klubie rozważano temat Jérôme’a Boatenga z Bayernu Monachium. Mourinho był zwolennikiem jego transferu, ale przeciwko niemu stanęła bogata historia kontuzji Niemca, który od trzech lat nie zagrał nawet dwudziestu meczów w Bundeslidze. United mają zresztą niemiłe wspomnienia z transakcji z Bayernem, jako że obaj sprowadzeni przez nich z tego zespołu piłkarze, Owen Hargreaves i Bastian Schweisteiger, na Old Trafford głównie się leczyli.

Wyraźne pragnienie sprowadzenia kolejnego środkowego obrońcy zdradza brak zaufania Mourinho do posiadanych w klubie piłkarzy, mimo że dwóch z nich sprowadził samodzielnie. Kolejnym defensorem będącym w zasięgu zainteresowania Man Utd był Yerry Mina, ale w jego przypadku na przeszkodzie stanęły postrzegane jako przesadzone prowizje dla agenta. Nie wiadomo, o jakie sumy chodzi, ale United byli nimi do tego stopnia zmartwieni, że powiedzieli nieoficjalnie, że mają nadzieję, że Everton, który zdołał go sprowadzić, nie zapłacili takich samych stawek, bo mogłoby to poważnie wpłynąć na pieniądze oczekiwane przez agentów w przyszłości.

Ironia sytuacji polega na tym, że United mają swój udział w inflacji cen, notorycznie prężąc swoje finansowe muskuły, sprowadzając na przykład za rekordową w skali świata kwotę Paula Pogbę z Juventusu i płacąc jego agentowi astronomiczną prowizję. Kontrakt Alexisa Sáncheza – 390 tysięcy funtów tygodniowo plus 75 tysięcy za każdy mecz i 1,1 mln rocznie za podpis – to kolejny dowód na to, jak daleko jest w stanie posunąć się klub, gdy gracz najwyższej kategorii jest dostępny.

Tymczasem “Czerwone Diabły” o wszystko obwiniają inne kluby, przytaczając na przykład transfer Kyle’a Walkera do Manchesteru City, który swego czasu wziął na tapet sam Mourinho, gdy narzekał na to, że jego lokalni rywale “sprowadzają bocznych obrońców w cenie napastników”. Rekordowy transfer Neymara wzniósł ceny piłkarzy na całkowicie inny poziom, ale zdaniem United największy wpływ na to miały przenosiny Ousmane Dembélé z Dortmundu do Barcelony za kwotę, która może wzrosnąć do 135 mln funtów. Wychodzą również z założenia, że 75 mln zapłacone za van Dijka niedługo nie będzie się wydawać astronomiczne, ale sami nie chcą wydawać takich pieniędzy, o ile piłkarze, o których mowa, nie będą reprezentowali pewnego poziomu – wyższego niż Maguire czy Alderweireld.

Być może jest to pewnym zaskoczeniem, że Man Utd nie jest jednym z klubów – w przeciwieństwie do chociażby Tottenhamu – który żałuje, że wszedł w życie przepis, na mocy którego okno transferowe w Anglii zostało zamknięte przed startem ligi. Na Old rafford panuje przeczucie, że reszta Europy prędzej czy później pójdzie przykładem Premier League.

Większy problem United polega na tym, że to, jak wyglądało ich okno transferowe, odzwierciedla relacje zarządu z Mourinho. Jeśli jedynymi wzmocnieniami zespołu są Fred z Szachtaru Donieck, kontuzjowany Diogo Dalot z Porto i Lee Grant, rezerwowy bramkarz Stoke, to mówi to samo za siebie.

Kontuzje i przedłużone po mistrzostwach świata urlopy (“Czerwone Diabły” miały aż siedmiu piłkarzy w najlepszej czwórce turnieju) spowodowały, że przed dzisiejszym meczem z Leicester Mourinho ma do dyspozycji niewielu zawodników, co zresztą sam podkreślił, mówiąc, że na ławce rezerwowych może posadzić “szesnastoletnich chłopców bez doświadczenia”. Przekonywał również, że ma zamiar cieszyć się sezonem i że doniesienia o niedogadywaniu się przez niego z piłkarzami to kłamstwa.

Inaczej niż w swoich dwóch pierwszych sezonach w Manchesterze, Mourinho wyraźnie szybko przestał mówić o United jako o kandydatach do mistrzostwa, ale jego najbardziej wydatna chwila podczas tej konferencji nastąpiła wtedy, gdy – prawdopodobnie mając na myśli Liverpool – oskarżył media o traktowanie ludzi, którzy zajęli drugie miejsce w lidze tak, jakby z niej spadli, a tych, którzy nie wygrali nic i skończyli w tabeli pod nimi, jakby byli seryjnymi zwycięzcami.

Dyskusja