Manchester United niedawno pokonał na wyjeździe Everton 1:0. W 28. kolejce Premier League “Czerwone Diabły” zmierzą się z Crystal Palace na Old Trafford. Z tej okazji, Michael Carrick odpowiedział na pytania dziennikarzy na przedmeczowej konferencji prasowej.
Kilka razy pytaliśmy już o Masona Mounta i Matthijsa de Ligta. Jaka wygląda ich sytuacja? Matthijs [De Ligt] nie grał od ostatniego meczu z Crystal Palace, a Mason [Mount] strzelił gola przeciwko nim, więc jest tu pewna wspólna historia.
– Mason [Mount] jest coraz bliżej powrotu. Trenuje już na boisku i zbliża się do momentu, w którym będzie mógł normalnie pracować z zespołem. Jest naprawdę blisko. Musiał po prostu uzbroić się w cierpliwość. To dla nas ważny zawodnik, więc dbamy o niego i chcemy mieć pewność, że będzie gotowy na decydującą fazę sezonu. Dobra wiadomość jest taka, że jest już naprawdę blisko powrotu. Matthijs [De Ligt] miał problem z plecami, który niestety rozwijał się trochę wolniej. To coś, nad czym pracujemy i stopniowo jest coraz lepiej. Idzie w dobrym kierunku, ale – jak wspomniałem – jest nieco dalej w tyle niż Mason Mount. To jedna z tych sytuacji, które są rozczarowujące, ale niestety to część futbolu. Wróci, gdy tylko będzie to możliwe.
Czy jest choćby przybliżony termin jego powrotu? Kiedy doznał pierwszego urazu, Ruben Amorim mówił, że wróci w następnym tygodniu, a teraz minęły już miesiące i zbliża się przerwa reprezentacyjna.
– To specyfika tego urazu i problemu z plecami. Trudno to jednoznacznie określić, zwłaszcza jeśli chodzi o ramy czasowe. Na pewno robi postępy, co jest dobrą wiadomością i nad tym właśnie pracujemy. Na ten moment nie mogę powiedzieć nic więcej.
Dzień dobry, Michael. Jednym z zawodników, którego dobrze znasz z poprzedniego okresu pracy, jest Harry Maguire. Jakim zawodnikiem jest dziś w twoich oczach? I co z jego sytuacją kontraktową – czy klub planuje wkrótce usiąść z nim do rozmów?
– Harry [Maguire] to imponująca postać, ma za sobą świetną karierę i mam nadzieję, że jeszcze wiele przed nim. Droga, jaką przeszedł od momentu przyjścia tutaj oraz doświadczenia z reprezentacją Anglii pokazują kim jest jako piłkarz. Wiemy na co go stać. Myślę, że ostatnio, w meczu z Evertonem był fantastyczny. Doświadczenie pomaga, podobnie jak jego atuty, charakter i gotowość, by brać odpowiedzialność na siebie. To było naprawdę imponujące. Jest dla nas bardzo ważnym zawodnikiem.
Widziałem wywiad z twoim bramkarzem, Senne Lammensem. Powiedział, że jednym z powodów poprawy formy jest większa klarowność przekazu. Możesz przybliżyć, w jaki sposób komunikujesz każdemu zawodnikowi, czego od niego oczekujesz?
– Mógłbym długo o tym mówić – o tym, jak chcemy grać, co chcemy robić dla siebie nawzajem, o zachowaniach na boisku. Wiele czynników ma tu znaczenie. Mówiłem w ostatnich tygodniach, że kiedy budujesz zespół, to starasz się przekazać wszystko jak najjaśniej. Klarowność przekazu jest ważna, ale nie oznacza to, że wszystko jest proste. Wiele szczegółów trzeba przekazać zawodnikom, ale staramy się robić to w możliwie przystępnej formie. Piłkarze mogą myśleć, że to proste, ale stoi za tym dużo pracy. To zawsze kwestia równowagi dla trenera – dać zawodnikom możliwie czystą głowę, aby dokładnie wiedzieli, jakie są ich zadania. To ciągły proces, ale chłopcy spisują się świetnie i wszystko, co staramy się wdrażać i przekazywać, przyjmują bardzo dobrze.
Chciałem zapytać o Manuela Ugarte – co musi zrobić, aby wrócić do wyjściowego składu?
– Manu [Manuel Ugarte] bardzo mi się podoba. Jest świetną postacią w grupie i jestem pod ogromnym wrażeniem jego podejścia, pracy na treningach i jakości, jaką prezentuje. Ma wiele atutów. Gdy drużyna wygrywa, to oczywiście duży plus, ale dla jednego czy dwóch zawodników, którzy nie grają, oznacza to trudniejszą drogę do pierwszego składu. Jednocześnie tworzy to zdrową rywalizację, która napędza wszystkich. Manu [Manuel Ugarte] bardzo chce częściej pojawiać się na boisku, robi wszystko, co może na treningach i jest ważną częścią zespołu. To po prostu kwestia wyników i dobrej gry innych zawodników. Przyjdą momenty, gdy będziemy musieli coś zmienić, odświeżyć skład i wtedy on na pewno odegra w tym dużą rolę.
Jak duży będziesz miał wpływ na decyzję dotyczącą tego, czy Harry Maguire zostanie w klubie? Biorąc pod uwagę jego doświadczenie, a jeszcze tracicie Casemiro, więc jak ważne jest utrzymanie takiego doświadczenia, jakie ma Harry Maguire?
– W kadrze zawsze potrzebna jest równowaga. Chcesz mieć młodych piłkarzy z potencjałem, ekscytację związaną z rozwojem młodych zawodników. Potrzebujesz też tego “złotego środka” – piłkarzy będących w swoim najlepszym wieku. To niezwykle istotne w każdej grupie. A doświadczenie ma ogromne znaczenie. Trudno wycenić, jak bardzo jest ono wartościowe – czy to w przypadku pojedynczych zawodników, czy całej drużyny. Harry [Maguire], jak już mówiłem, zdobył ogromne doświadczenie na różne sposoby w tym klubie. Odejście Case’a [Casemiro] to kolejny przykład – on także ma ogromne doświadczenie i musimy zrozumieć, co jego brak będzie oznaczał.
Dziś rano odbyło się losowanie Ligi Mistrzów. Zapewne masz zbyt wiele innych spraw na głowie, by poświęcać temu dużo uwagi, ale czy to dziwne uczucie być w tym klubie i nie brać udziału w tych rozgrywkach?
– To zdecydowanie miejsce, w którym chcemy być. Ale nie możemy zakładać i brać za pewnik, że przeszłość sama zadba o teraźniejszość czy o to, co wydarzy się w przyszłym sezonie. Trzeba na to zapracować i pokazać, że jest się wystarczająco dobrym. Myślę, że dlatego sukces smakuje tak dobrze, bo pokazuje, jak trudno go osiągnąć. Szczerze mówiąc, w tej chwili jesteśmy całkowicie skupieni na tym, co przed nami. Nie ma sensu patrzeć na to, co dzieje się gdzie indziej. Wiemy, gdzie chcemy być i co musimy zrobić, by tam dotrzeć pod względem poziomu gry. W nadchodzących meczach chcemy osiągnąć właściwe wyniki, ale analizowanie tego, co dzieje się w Europie, w tym momencie nam nie pomoże. Natomiast to na pewno miejsce, w którym chcemy być.
Harry Maguire rozpoczął każdy mecz od momentu twojego przyjścia – a jak mówiłeś – w poniedziałek w meczu z Evertonem był świetny. Byłeś tutaj, gdy podpisywał kontrakt, więc obserwowałeś go przez cały ten czas. Czy jest teraz w najlepszej formie?
– Myślę, że można tak powiedzieć. Gdy jesteś młodym zawodnikiem, wszystko jest świeże i nowe, grasz bez strachu, nie masz jeszcze wielu blizn. Jest ekscytacja. Potem przychodzą lata szczytowej formy, kiedy czujesz się dobrze fizycznie, ale po drodze pojawiają się wzloty i upadki. Natomiast gdy zbliżasz się do późniejszego etapu kariery, doświadczenie, które zdobyłeś, powinno czynić cię lepszym piłkarzem. Uczysz się na tym. Widzimy to ostatnio w występach Harry’ego [Maguire’a] i w tym, co daje drużynie – jest dla nas bardzo ważny, podobnie jak wielu innych. Właśnie dlatego doświadczenie jest tak istotne – trzeba umieć je wykorzystywać. Sam to czułem jako zawodnik. Prawdopodobnie najlepsze lata miałem w wieku 30., 31., 32. lat – byłem wtedy w tym idealnym momencie, bo wciąż byłem w dobrej formie fizycznej, ale już z doświadczeniem, które pozwalało przewidywać, co się wydarzy. Widziałem już niemal wszystko, więc niewiele mogło mnie zaskoczyć.
Michael, jak wygląda twój proces decyzyjny przy wystawianiu tej samej lub podobnej jedenastki tydzień po tygodniu? Jak tym zarządzasz?
– Zdecydowanie mamy tego świadomość. Mieliśmy sporą przerwę przed ostatnim meczem, ale przed nami jeszcze wiele spotkań, więc to kwestia rotacji i zmian czy to ze względów fizycznych, czy taktycznych – będzie miała znaczenie. To część wyzwania związanego z zarządzaniem grupą. Są w tym ogromne plusy w postaci wyników, które osiągamy i regularnej gry – to bardzo pozytywne aspekty. Jednocześnie mamy pełną świadomość, jak ważny jest każdy zawodnik w kadrze i musimy tym odpowiednio zarządzać. Trzeba znaleźć równowagę, ale zdecydowanie dużym plusem jest to, że mamy dobrą passę. Nawet jeśli na boisku często pojawiają się ci sami zawodnicy, z meczu na mecz wprowadzamy korekty, drobne zmiany. Niektórzy ofensywni gracze występowali na różnych pozycjach. Luke Shaw, na przykład, grał w innych rolach w fazie posiadania piłki. To więc nie jest po prostu kopiuj-wklej i gramy tak samo. Staramy się utrzymać dynamikę i momentum najlepiej, jak potrafimy.
Pojawiały się głosy, że Ben [Benjamin Sesko] powinien wychodzić w pierwszym składzie po swoich występach z ławki, ale z drugiej strony można zapytać po co zmieniać zwycięski skład? Czy można zostawić zawodnika o jego umiejętnościach na ławce i co to mówi o jego charakterze, że potrafi wejść i wywrzeć taki wpływ na grę?
– Szczerze mówiąc, postrzegam to wyłącznie jako coś pozytywnego. To na pewno nie jest decyzja, na którą patrzę w negatywny sposób. Gramy dobrze jako zespół i wygrywamy mecze. Nie popadam jednak w przesadny optymizm i nie zakładam, że to będzie trwać w nieskończoność. W naszej grupie – a ofensywni zawodnicy zdobyli już jako zespół sporą liczbę bramek – Ben [Benjamin Sesko] był dla nas bardzo dobry pod wieloma względami. Naprawdę to nie jest żaden dramat, wbrew pozorom. To tylko pokazuje, jaką jakość ma Ben [Benjamin Sesko], biorąc pod uwagę to, co prezentował w ostatnich tygodniach. Jeśli i kiedy wyjdzie w pierwszym składzie – czy to w następnym meczu, czy w kolejnym – to będzie naturalna kolej rzeczy. Robi bardzo dużo dobrych rzeczy, podobnie jak cały zespół, więc to dla nas komfortowa sytuacja.
Wasza trójka z przodu – ustawienie z fałszywą „dziewiątką” nie zadziałało przeciwko Evertonowi i West Hamowi. Czy to może skłonić cię do zmiany w tym tygodniu, na przykład do wprowadzenia Benjamina Sesko? Dlaczego twoim zdaniem to nie było tak skuteczne w tamtych meczach?
– Szczerze mówiąc, nie sądzę, żebyśmy grali z fałszywą dziewiątką. Bryan [Mbeumo] przez większość czasu grał wysoko, przy linii obrony rywala, więc mieliśmy podobnych zawodników, ale funkcjonowaliśmy w nieco inny sposób. Cztery punkty w dwóch meczach wyjazdowych to nie jest zły wynik. To całkiem przyzwoity rezultat, a możliwość dokonania zmian z ławki i nadania grze innego charakteru pod koniec spotkań to nasza duża siła. Jestem całkiem zadowolony z tego, jak to wyglądało.









