ruben amorim108
manutd.com

Konferencja przed meczem z Chelsea (cz. II): Nasz system przejdzie ewolucję

Joanna Bryndza
Zmień rozmiar tekstu:

Według Rubena Amorima, już wkrótce będziemy świadkami naturalnej ewolucji jego ulubionego systemu.

Manchester United ma za sobą okres przeciętnych rezultatów, a niewiele z nich boli bardziej niż porażka w 197. derbach miasta, której byliśmy obserwatorami w poprzedni weekend. Wydaje się, że konfrontacja z Chelsea to doskonała okazja, aby odbić się na własnym terenie.

Podczas drugiej części konferencji prasowej, 40-latek mówił m.in o osobowości Benjamina Sesko, najlepszej pozycji Bruno Fernandesa, sukcesach wypożyczonych zawodników oraz doniesieniach, które pojawiły się w Portugalii.

W Portugalii pojawiły się pogłoski, że kandydat na prezydenta Benfiki jest Tobą zainteresowany. Czy nawiązałeś z nim jakiś kontakt? Czy próbowano Cię skusić?

– Nie, nie było żadnego kontaktu. Absolutnie żadnego. Jestem menedżerem Manchesteru United, dopóki coś się nie zmieni. Następnie – czy to będzie w przyszłym miesiącu, jutro, czy za dziesięć lat – odpocznę, bo na to zasługuję! Teraz jest tam Jose Mourinho i będzie się tam dobrze bawił.

W tym sezonie wytypowałeś Altaya Bayindira do czterech meczów ligowych.  Czy obecnie jest Twoim zdecydowanym numerem 1?

– Nikt nie ma pewnego miejsca. Wszyscy muszą walczyć. Staram się po prostu wygrywać mecze, znaleźć najlepszą opcję, która nam w tym pomoże i zdobywać punkty. Pod koniec sezonu zespół może wyglądać zupełnie inaczej.

Wspomniałeś, że zespół robi postępy, a wskazują na to dane. Czy jest jakiś konkretny powód, dla którego nie przekłada się to na wyniki? Czy to wiara, pewność siebie, szczęście?

– Myślę, że to wiara, pewność siebie, agresja. To wszystko. Czasami to, co nazywamy szczęściem, to chwile, kiedy gramy z większą wiarą. To Liverpool, który wygrywa wszystkie mecze po 90. minucie. To cecha drużyn, które wygrywają, coś, co często się zdarza i daje takie poczucie. 

– W naszym przypadku jest wręcz przeciwnie. Gramy dobrze, ale w niektórych momentach coś idzie nie tak. Musimy to zmienić, ale to przychodzi wraz ze zwycięstwami. Możemy się poprawiać, ale to kwestia naszej wiary. Pracujemy nad tym w ciągu tygodnia, aby poprawić się w następnym meczu.

Powiedziałeś, że kiedy będziesz chciał zmienić swój sposób gry, zrobisz to i jesteś na to otwarty. Czy masz takie myśli? Czy Sir Jim Ratcliffe rozmawiał z Tobą na ten temat?

– Nie, nie, nie. Nawet papież czy ktokolwiek inny, nie zmieni tego. To moja praca, moja odpowiedzialność i moje życie. Nie zmienię tego, ale zmienię system. Nastąpi ewolucja, ale musimy podjąć wszystkie dobre kroki. Tutaj wszystko jest ważne, nawet wpływ jaki dana decyzja będzie miała na zespół. Powtórzę raz jeszcze: będzie ewolucja, ale robię rzeczy po swojemu. Mam nadzieję, że będę miał czas na zmianę.

Trzy lub cztery razy, poruszyłeś temat agresji. Czy jesteś zaskoczony, że zawodnikom jej brakuje? Czy można się tego nauczyć?

– To dobre pytanie. Czym jest agresja? To sposób, w jaki biegniemy do pola karnego, aby go bronić. Jeśli jeden zawodnik potrzebuje jednego lub dwóch kontaktów z piłką, musimy w tym momencie zagrać bardziej fizycznie. Staram się zwracać uwagę na szczegóły i analizować sytuację. 

– Ostatecznie musimy zmienić sposób myślenia jako drużyna, ponieważ możemy wygrywać mecze. W zeszłym roku powiedziałem wam, że trudno jest nam dotrzeć do ostatniej tercji boiska i stworzyć sobie okazje, ale to nie to samo. Można przedstawiać sytuację, jak tylko chcesz. Oglądam mecze bez dźwięku, mediów społecznościowych, bez opinii sztabu szkoleniowego. 

– Oczywiście, najważniejszym faktem jest to, że nie możemy wygrać wielu meczów. Robimy postępy, jesteśmy blisko bramki, oddajemy więcej strzałów, a przeciwnik nie ma tylu okazji, co w zeszłym roku. Na koniec, jeśli nie wygrywasz, to nie ma znaczenia i to jest coś, co musimy zmienić w mentalności.

Rasmus Hojlund wydawał się cierpieć z powodu braku wystarczającej liczby sytuacji bramkowych. Czy obawiasz się, że to może być problem również dla Benjamina Sesko? Moim zdaniem, nie wygląda na to, aby zespół kreował mu wiele okazji…

– Myślę, że jeśli przypomnimy sobie mecz z Arsenalem, nie wykorzystaliśmy wielu sytuacji. To samo było z Burnley i Fulham, a za nami już cztery spotkania. Gdy Amad ma piłkę między liniami i jest czterech na trzech, wyprowadzamy piłkę i to nie jest wielka okazja, ale powinna być! 

– A jeśli zapytasz mnie ponownie: w meczu z Manchesterem City, Sesko wygląda jakby był sam w polu karnym. Zgadzam się z tym. Zawsze był sam, a chłopcy znajdowali się wokół pola karnego. Nie możemy zdobyć gola w ten sposób. Pod tym względem, to nie jest ta sama drużyna, co w zeszłym roku.

Jaka jest osobowość Benjamina? Czy to on jest tym, który poprowadzi zespół?

– On to wszystko przyswaja. To inny klub, a on jest profesjonalistą i perfekcjonistą. Czujesz, że może wykonać tę pracę. Możemy rozmawiać o wszystkim, o systemie, ale jeśli jedna piłka wpadnie w pole karne i wygramy jeden mecz, potem drugi, to się zmieni. W zeszłym roku powiedziałem jasno, że nie potrafimy grać dobrze i stwarzać sytuacji i ważne jest to, że teraz jest inaczej. Możemy uniknąć wszystkich tych goli, które tracimy.

Rozumiem, że Alejandro Garnacho nie jest już Twoim zawodnikiem, ale wraca i będzie miał Ci coś do udowodnienia. Czy obawiasz się, że jego odejście przyniesie odwrotny skutek?

– Nie martwię się tym. Po prostu chcę wygrywać mecze. Nie obchodzi mnie, kto gra w drużynie przeciwnej ani co ludzie powiedzą na koniec, jeśli zawodnik rozegra dobre spotkanie. Skupiam się tylko na meczu i moich zawodnikach. To jest mój jedyny cel.

Marcus Rashford również zdobył bramki dla Barcelony…

– Rasmus strzelił gola, cieszę się z jego powodu. Chłopaki, z nim jest tak samo. Jesteście tacy surowi dla Rasmusa, ale on też trafił, więc zauważmy to.

Jak według Ciebie sprawdza się Bruno Fernandes w głębi pola? Co on sądzi o tej roli?

– Jeśli pamiętasz, Bruno pragnie pełnej swobody. Nawet gdy występował na dziesiątce, wracał po piłkę. Może nie ma tej samej swobody, by wchodzić do pola karnego, ale dociera tam i zbliża się do niego, więc może próbować oddać strzał. 

– To pozycja, na której chcę, aby Bruno grał głębiej i miał więcej posiadania piłki oraz kontroli nad grą. Robimy to, ale czasami brakuje nam trochę Bruno z przodu. Może dlatego, że nie ma Matheusa Cunhi, a może przez to, że chcemy mieć tam dodatkowego zawodnika. Staram się zrównoważyć drużynę i wyobrazić sobie mecz. 

– Chcę wystawić najlepszą jedenastkę i widzę, że Bruno jest sfrustrowany tylko dlatego, że nie wygrywamy meczów. Czasami lubi iść dalej, ale ma ważne zadania do wykonania. Najważniejsze, żeby drużyna grała dobrze. Jeśli zespół gra dobrze i wygrywa, wtedy może grać na różnych pozycjach.

Podobne wpisy

Najnowsze

Rankingi

Najwyższa średnia

# Zawodnik Śr. ocena
1. 7,65
2.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
7,20
3. 7,12
4.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
7,08
5. 6,99

Najwięcej bramek

# Zawodnik Bramki
1.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
12
2. 12
3. 9
4.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
9
5.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
9

Najwięcej asyst

# Zawodnik Asysty
1. 22
2. 4
3.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
3
4.
Amad Diallo
Amad Diallo Napastnik
3
5.
Diogo Dalot
Diogo Dalot Obrońca
3

Bestsellery w sklepie