Michael Carrick podczas tradycyjnej konferencji prasowej zapowiedział nadchodzący wyjazd Manchesteru United do Londynu na spotkanie z Arsenalem.
Angielski trener zachowuje ostrożność i nie chce dać się ponieść emocjom po derbowym zwycięstwie, zwłaszcza w kontekście ostatniej formy i wyników “Kanonierów”. 44-latek pochwalił jednak pozytywne występy niektórych zawodników m.in Diogo Dalota i Matheusa Cunhi, a także poruszył aktualne kwestie, w tym zapowiedź opuszczenia klubu przez Casemiro po zakończeniu sezonu.
Michael, przede wszystkim spójrzmy w przyszłość, ponieważ w zeszłym tygodniu osiągnęliście fantastyczny wynik. Jaki nastrój panuje teraz w drużynie i jakie są najnowsze wieści kadrowe?
– Na początek, nie zdradzę wam składu drużyny [śmiech].
Czy są jakieś nowe kontuzje?
– Nie, tak naprawdę wszyscy poradzili sobie naprawdę dobrze po tamtym spotkaniu. Nie mogę powiedzieć nic nowego poza oczywistościami. To był dobry tydzień, wielki wynik, świetny występ i ogromny zastrzyk energii, jeśli chodzi o atmosferę na stadionie. Chodzi o znalezienie równowagi między motywacją i pewnością siebie płynącą z samej gry i występu, a zachowaniem zimnej krwi i twardym stąpaniem po ziemi.
– Przed nami kolejne ważne spotkanie, a jeden mecz nie czyni z ciebie wspaniałej drużyny, ale daje solidny fundament, na którym możemy budować. W zespole jest dużo pewności siebie i dobrego samopoczucia, ale z odpowiednim nastawieniem. Wiemy, co nas czeka, i musimy być na to gotowi.
Klub i Casemiro ogłosili, że Brazylijczyk odejdzie po zakończeniu sezonu, co rodzi pytania o przyszłość niektórych innych zawodników, np. Harry’ego Maguire’a. Czy klub prowadził już rozmowy na temat jego przyszłości?
– Myślę, że zbliża się moment sezonu, w którym trzeba podejmować decyzje. Styczeń to styczeń, jest okno transferowe, więc powoli zaczynamy myśleć o kontraktach i decyzjach na koniec sezonu. To oczywiście zostanie omówione i przekazane w odpowiednim czasie. Myślę, że ogłoszenie dotyczące Casemiro miało na celu wyjaśnienie sytuacji.
– Decyzja została podjęta jeszcze przed moim przyjściem, więc to nie było spowodowane impulsem, ale jego osobowość, charakter, poprzedni występ i stan psychiczny, pokazuje, jak bardzo zależy mu, aby zakończyć sezon w dobrym stylu. Rozmawiałem z nim na ten temat i on jest zdesperowany, aby dobrze wypaść. Nie mam co do niego żadnych wątpliwości.
Czy to oznacza, że będziesz zaangażowany w te dyskusje? Obecna sytuacja jest trochę dziwna – jesteś tutaj tylko do końca sezonu i jasne jest, że klub musi funkcjonować także po tym okresie…
– Przez ten tydzień, czy coś koło tego, nie wybiegałem zbyt daleko w przyszłość. To były jedynie wstępne przemyślenia na temat tego, co dzieje się teraz. Dla mnie najważniejsze jest, aby każda decyzja, którą podejmuję osobiście, ze sztabem lub klubem nie była krótkoterminowa, ani nie służyła wyłącznie dotrwania do końca sezonu. Mam odpowiedzialność, aby niezależnie od okoliczności, pozostawić klub w dobrej sytuacji i iść naprzód, podejmując właściwe decyzje. Jestem pewien, że w miarę upływu czasu będę częścią tego procesu i wspólnie przez to przejdziemy.
Jeśli chodzi o kontuzje, Ruben [Amorim] wspominał, że Matthijs de Ligt wróci w kolejnym tygodniu, a od tamtego czasu minęły już tygodnie, miesiące. Czy jest blisko powrotu?
– Mam nadzieję, że tak. Na początku, zanim tu przyjechałem, miał pewne problemy, choć niezbyt poważne. Nie były to typowe kontuzje, a raczej nieco wolniejsze tempo powrotu niż pierwotnie zakładano, ale z pewnością zbliża się do tego momentu. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych kilku tygodni, bez podawania dokładnego terminu, wróci i wspaniale będzie go mieć z powrotem.
Co sądzisz o Arsenalu?
– Tak, nie mogę się doczekać tego meczu. To duże wyzwanie i bardzo dobra drużyna. To oczywiste. Mają tak wiele mocnych punktów w swojej grze i w swoim składzie. Są tam, gdzie są, nie bez powodu, więc jesteśmy tego w pełni świadomi i wcale tego nie lekceważymy. Czujemy, że jesteśmy w dobrej formie i chcemy wejść na boisko z pozytywną energią, entuzjazmem i pozytywnym nastawieniem, ale wiemy też, że to nie przyjdzie łatwo.
Mówisz o podejmowaniu decyzji na dłuższą metę, a nie tylko krótkoterminowych. Jak ważny może być Kobbie Mainoo dla długoterminowej przyszłości tego klubu? Jak wygląda praca z nim?
– Tak, naprawdę cieszyłem się na myśl o pracy z Kobbie’em. Znam go od najmłodszych lat, gdy miał 13–14 lat. Jak już mówiłem wcześniej, klub potrzebuje młodych zawodników, którzy się sprawdzą i staną się fundamentem – nie tylko dla drużyny, ale też dla całego klubu i kibiców. Musimy to rozumieć, a Kobbie jest tego doskonałym przykładem – tak szybko awansował i błyskawicznie się rozwinął.
– Występowanie w bardzo ważnych meczach i wywieranie w nich wpływu w tak młodym wieku świadczy o ogromnej jakości – zarówno jeśli chodzi o charakter, jak i w umiejętności radzenia sobie z presją. Częścią kariery są wzloty i upadki, ale widzieliśmy w zeszłym tygodniu, co Kobbie może wnieść do zespołu. To było wspaniałe. Jest dość poważny i nie zdradza zbyt wielu emocji, ale widać, jak grał, jak wyrażał siebie, jak cieszył się grą. Wspaniale było go widzieć w takim stanie.
Kiedy grałeś przeciwko Arsenalowi jako zawodnik, stoczyłeś wiele walk o tytuł. Arsenal wypracował sobie swoją pozycję, ale czy Manchester United może brać z nich przykład?
– Mamy swoje pomysły i wiemy, co trzeba zrobić, żeby to osiągnąć i nad tym będziemy pracować. Należy pochwalić Arsenal – są teraz w naprawdę mocnej pozycji, zbudowali solidną drużynę i grupę, a Mikel [Arteta] zasługuje na duże uznanie. Wykonał fantastyczną pracę.
Chciałbym zapytać o wystawienie [Bryana] Mbeumo w roli środkowego napastnika na derby Manchesteru. Jak jego gra wypada w porównaniu z [Benjaminem] Sesko i [Joshuą] Zirkzee?
– To przede wszystkim różnorodność pod względem mocnych stron. Jeśli chodzi o Bryana, w zeszłym tygodniu dałem mu trochę swobody w partnerstwie z Bruno [Fernandesem], aby mógł się przemieszczać i wykorzystywać różne przestrzenie. Ben jest bardzo skuteczny w grze na ostatniej tercji i wbieganiu za linię obrony, co widać było w ostatnich tygodniach – świetnie radził sobie ze zdobywaniem bramek, więc jest w dobrej formie.
– Josh potrafi łączyć oba style – jest bardzo dobry w angażowaniu innych do gry. Niektóre mecze wymagają różnych stylów gry, więc świetnie jest mieć tę elastyczność. Matheus [Cunha] wszedł na środek i zrobił dla nas dużą różnicę, jeśli chodzi o prowadzenie gry w późniejszych fazach i wykreowanie drugiej bramki. Mamy dobre opcje w tej strefie i po prostu czuliśmy, że w zeszłym tygodniu to była właściwa decyzja i na szczęście nam się opłaciła.
Diogo miał trudny sezon, a kibice byli nim sfrustrowani. Jak myślisz, jak sobie z tym radzi, i czy zaaklimatyzowanie się na pozycji prawego obrońcy pomoże mu w tym? Często był przesuwany na różne pozycje…
– Muszę przyznać, że w zeszłym tygodniu zagrał naprawdę dobrze. Oczywiście, już po 10 minutach otrzymał żółtą kartkę, więc przez resztę spotkania musiał radzić sobie w pojedynkach jeden na jednego ze skrzydłowym rywali i potrafił sobie z tym poradzić. To było imponujące i byłem z niego naprawdę zadowolony. Myślę, że dość oczywiste jest, iż w tym sezonie jego występy – podobnie jak całej drużyny – przeplatały się wzlotami i upadkami, co nie ułatwia znalezienia rytmu i osiągnięcia najlepszej formy. Z tego, co widzę, Diogo jest bardzo skoncentrowany i zdeterminowany, by dobrze wypaść. Uwielbia grać dla klubu i to widać.
W zeszłym tygodniu objąłeś Bena ramieniem, gdy nie pojawił się na boisku. Czy miałeś poczucie, że przejąłeś go w dobrym momencie, po tym, jak pracował z nim Darren [Fletcher]? Jak zamierzasz nim zarządzać, biorąc pod uwagę, że nie grał przez dwa tygodnie i istnieje ryzyko utraty tego impetu?
– Nie sądzę, żeby tracił impet. W zeszłym tygodniu drużyna podeszła do meczu w określony sposób. Ben jest w dobrej formie i bardzo dobrze trenuje. Oczywiście, pracujemy z nim i staramy się go jak najbardziej rozwinąć. Szczerze mówiąc, jestem pod wrażeniem jego pracy na treningach – zwłaszcza wykończenia i sposobu, w jaki to robi. Nie widzę w tym nic innego, jak tylko parcie do przodu i wykorzystanie tego, co osiągnął w ciągu ostatniego miesiąca jako trampoliny.









