Ruben Amorim potrzebował więcej czasu w Manchesterze United, aby „wdrożyć swoje pomysły” – tak przynajmniej twierdzi jeden z jego asystentów, Adelio Candido.
Portugalski trener został zwolniony na początku stycznia po 14 miesiącach pracy na stanowisku. Jedną z jego niechlubnych statystyk był procent zwycięstw wynoszący zaledwie 38,1 we wszystkich rozgrywkach, jak również 31,9 w Premier League [przyp. red. 15 zwycięstw w 47 spotkaniach]. Mimo to były asystent Amorima upiera się, że 41-latek powinien był dostać więcej czasu od władz klubu.
– W Manchesterze bardzo podobało mi się miasto oraz sposób, w jaki kibice żyją i oddychają piłką nożną, bardziej skupiając się na projekcie niż na natychmiastowych wynikach. To, co najmniej mi się podobało, to bez wątpienia poczucie, że nasze pomysły nie były w pełni realizowane.
Jak podawały media w tamtym czasie, oprócz słabych wyników, do odejścia Amorima przyczynił się także rozpad relacji z dyrektorem sportowym, Jasonem Wilcoxem.
– Doświadczenie to zawsze doświadczenie. Nawet jeśli ludzie oceniają naszą pracę jako dobrą lub złą, na końcu zawsze czegoś się uczymy. Tylko czas pokaże, czy doświadczenie zdobyte w Manchesterze United zaszkodziło naszym karierom, czy wręcz przeciwnie. Myślę, że fakt, iż byliśmy tak młodzi, pomógł nam radzić sobie z presją. Ogólnie panowała pozytywna atmosfera. Przy takim poziomie presji normalne jest, że ludzie w sztabie szkoleniowym łatwiej się irytują, ale u nas to nie miało miejsca – zakończył Candido.









