Prawy obrońca Manchesteru United z koroną w dwóch ligowych statystykach. Aaron Wan-Bissaka w Premier League wykonał najwięcej odbiorów i bloków. Nie są to jednak druzgocące zwycięstwa.
Jeśli chodzi o odbiory, to licznik Anglika zatrzymał się na 129. W ostatnim meczu sezonu z Leicester Aaron Wan-Bissaka dopisał na swoje konto kolejnych 5. W ciągu całego sezonu, drugi w statystyce Wilfred Ndidi skutecznie piłkę odebrał 128 razy.
Jeżeli chodzi o kwestię bloków, to Wan-Bissaka również zwyciężył o zaledwie jedną akcję. Według statystyk opublikowanych przez FBREF.com, Anglik przeciął aż 101 piłek i wyprzedził pod tym względem Maxa Aaronsa z Norwich City, którego licznik zatrzymał się na 100 blokach.
22-letni obrońca ma powody do dumy. Postawa Wan-Bissaki znacząco przyczyniła się do wysokiego miejsca w lidze i awansu do Champions League. Dla Anglika będzie to szansa na debiut w tych rozgrywkach. Wszystkiego tego dokonał w debiutanckim sezonie na Old Trafford.
Ambicją młodego zawodnika jest stać się wyborem numer jeden w kadrze “Lwów Albionu”. Może być to jednak bardzo trudna sztuka, gdyż na swojej pozycji musi konkurować z Trentem Alexandrem-Arnoldem i Kieranem Trippierem. Kyle Walker najprawdopodobniej nie wystąpi już w koszulce reprezentacji Anglii po tym, jak łamał zasady pandemicznego lockdown’u. Dla Wan-Bissaki jedyną drogą do osiągnięcia celu są dobre indywidualne występy.
Jednym z takich zdecydowanie było grudniowe spotkanie derbowe z Manchesterem City, które “Czerwone Diabły” wygrały 2:1. Wan-Bissaka zapewnił sobie w tym meczu tytuł gracza spotkania wykonując 5 odbiorów, czterokrotnie blokując strzały i dwukrotnie przechwytując piłkę. Prawy obrońca był w tym spotkaniu prawdziwym koszmarem dla Raheema Sterlinga.
W trakcie sezonu Wan-Bissaka poprawił się też nieco w ataku – posłał asysty całemu ofensywnemu trio w składzie, w tym Martialowi dwukrotnie oraz po razie Rashfordowi i Greenwoodowi. Nad umiejętnościami Anglika rozpływała się legenda Liverpoolu, Jamie Carragher.
– Myślę, że jest jednym z najlepszych bocznych obrońców świata w sytuacjach jeden na jeden – mówił Anglik. – Nie wydaje mi się, żeby ktoś był w stanie pokonać go sam na sam.









