Manchester United uległ Aston Villi 1:2 w meczu 17. kolejki angielskiej Premier League. Choć podopieczni trenera Rubena Amorima przeważali przez znaczną część spotkania, ostatecznie o wygranej gospodarzy przesądziły dwa przepięknej urody trafienia Morgana Rogersa.
Z konieczności – przez zawieszenie za pięć żółtych kartek Casemiro oraz wyjazd Bryana Mbeumo i Amada Diallo na rozgrywki Pucharu Narodów Afryki – Ruben Amorim dokonał w podstawowym składzie trzech zmian, dając szanse od pierwszej minuty Manuelowi Ugarte, Patrickowi Dorgu oraz Benjaminowi Sesko.
Roszady te odbiły się negatywnie na jakości, a w szeregi “Czerwonych Diabłów” ponownie wdarła się nieskuteczność. I tak to Aston Villa objęła prowadzenie w 45. minucie, gdy Morgan Rogers – po rajdzie zapoczątkowanym spod linii bocznej – po raz pierwszy tego wieczoru zmieścił piłkę w siatce Senne Lammensa.
Odpowiedź gości była natychmiastowa. Umiejętnie pressujący Patrick Dorgu odebrał piłkę Matty’emu Cashowi, wypuszczając w pole karne Matheusa Cuhnę, a ten pewnym strzałem po długim słupku doprowadził do wyrównania.
Po przerwie Manchester United spotkał jednak poważny cios – na boisko nie wyszedł już zgłaszający uraz mięśniowy kapitan Bruno Fernandes, a sytuacja szybko się pogorszyła, gdy Rogers po raz drugi znalazł drogę do siatki po kapitalnym uderzeniu z okolic linii pola karnego. Zespół z Old Trafford znów powinien natyhcmiast wyrównać, lecz tym razem Cunha zmarnował znakomitą okazję, główkując obok bramki po świetnym dośrodkowaniu Dorgu z lewego skrzydła.
W drugiej połowie debiuty z ławki zaliczyli Jack Fletcher i Shea Lacey, którzy – choć stanęli na wysokości zadania i udźwignęli presję seniorskiego futbolu – nie byli w stanie odmienić losów spotkania.
O ocenę występu “Czerwonych Diabłów” na Villa Park pokusił się Rich Fay, dziennikarz portalu internetowego Manchester World. Szczegóły – poniżej.
Wyjściowy skład
Senne Lammens – 6
Ponownie solidny punkt zespołu. Zanotował kilka ważnych interwencji i grał z dużą pewnością. Z drugiej strony, być może mógł nieco lepiej ustawić się przy drugim trafieniu Rogersa.
Leny Yoro – 3
Od początku wyglądał niepewnie. Dwukrotnie ograny w prosty sposób przez Rogersa, co bezpośrednio przełożyło się na gole. Występ do zapomnienia.
Ayden Heaven – 6,5
Świetna interwencja wślizgiem przeciwko Watkinsowi z pierwszej części meczu. Grał z dużą pewnością siebie i ze wszystkich dotychczasowych meczów był to prawdopodobnie jego najlepszy pod kątem wypełniania zadań defensywnych.
Luke Shaw – 6
Zasłużył na miejsce w składzie i znów nie zawiódł. Zdyscyplinowany w obronie i pewny przy piłce.
Diogo Dalot – 5,5
Powrót na prawe wahadło. Dużo pracował i stworzył kilka okazji, ale defensywnie mógł dać więcej. Po akcjach jego stroną padły obie bramki dla Aston Villi. Nawet nie próbował zablokować dośrodkowania Tielemansa przy golu na 2:1.
Manuel Ugarte – 4
Naoczny dowód na to, dlaczego tak rzadko zaczyna mecze w pierwszym składzie. Niedokładny w rozegraniu i bez realnego wpływu w defensywie. Ukoronowaniem występu była żółta kartka, po której otrzymaniu szybko opuścił plac gry.
Bruno Fernandes – 6,5
Ciężko pracował w środku pola, mimo trudnego zadania, mając u boku niezbyt kreatywnego Ugarte. Do przerwy to on dyktował boiskowe wydarzenia, a po jego zmianie chwilami miało się wrażenie, że zespół gra w “dziesiątkę”.
Patrick Dorgu – 6,5
W końcu solidny powrót do wyjściowego składu. Często dawał opcję do gry i wykonał świetną pracę przy golu wyrównującym, naciskając Casha. Może mieć pretensje do Matheusa Cunhi za niewykorzystane dośrodkowanie wprost na głowę Brazylijczyka, które ponownie podłączyłoby “Czerwone Diabły” do prądu (przy stanie 1:2).
Mason Mount – 6,5
Pełen energii i zaangażowania. Pod nieobecność Mbeumo i Amada, jeden z jaśniejszych punktów w ofensywie, regularnie napędzający akcje gości.
Matheus Cunha – 7,5
Groźny od pierwszych minut, za co spotkała go nagroda w samej końcówce pierwszej połowy. Bardzo dobry występ, choć – mówiąc szczerze – powinien zakończyć mecz z dubletem.
Benjamin Sesko – 5
Na samym początku oddał strzał wprost w Martineza. Umiejętnie poruszał się bez piłki, ale pod bramką dostarczał zdecydowanie za mało konkretów.
Rezerwowi
Lisandro Martinez – 6,5
Niespodziewane odkrycie tego meczu. Naprawdę dobra połowa w nietypowej roli środkowego pomocnika, po wejściu za Bruno Fernandesa. Umiejętnie rozprowadzał długie piłki, waleczny w odbiorach i nawet bliski zdobycia gola po mocnym strzale z dystansu. Wystąpił w środku pola z konieczności, ale kto wie czy to nie jest właśnie jego nowa rola w drużynie?
Jack Fletcher – 6,5
Debiut, na który już od dawna czekała spora część kibiców. Pewny przy piłce, bez kompleksów w grze przeciwko doświadczonym rywalom.
Joshua Zirkzee – 6
Dobrze spisywał się tyłem do bramki i stanowił zagrożenie przy dośrodkowaniach.
Shea Lacey – 6
Podobnie jak w przypadku Fletchera, seniorski debiut kolejnego utalentowanego nastolatka. Miał zbyt mało czasu, by realnie wpłynąć na mecz, choć pokazał próbkę umiejętności zejściem do środka pola i śmiałą decyzją o uderzeniu zza pola karnego.









