Kobbie Mainoo, strzelec zwycięskiego gola w meczu z Liverpoolem, udzielił po końcowym gwizdku wywiadów dla Sky Sports oraz telewizji klubowej MUTV. Anglik mówił o Michaelu Carricku czy końcówce sezonu.
– Patrzymy dalej. Wciąż musimy mocno zakończyć sezon. To nie jest dla nas wystarczająco. Cały czas chcemy wygrywać, wygrywać, wygrywać.
– Michael Carrick odegrał ogromną rolę [w moich występach]. Wpoił w nas pewność siebie, nie tylko we mnie, ale w każdego. Chcesz iść za nim, walczyć za niego, chcesz umrzeć za niego na boisku. Czuję, że dziś to pokazaliśmy.
– Nie strzelałem ostatnio za wielu goli, ale cieszę się, że udało się to w tym meczu. To wyjątkowa okazja, wyjątkowy mecz. Widziałem kilku moich członków rodziny na trybunach. To ogromny przywilej móc tutaj grać, strzelać gole. To niesamowite. Kiedyś siedziałem tam gdzie moja rodzina, kiedy akademia dawała nam bilety. Jestem uprzywilejowany, być w tej pozycji. Marzyłem o takich chwilach jak te, więc młodszy ja na pewno byłby w siódmym niebie.
– W tym tygodniu zapewniłem sobie przyszłość w tym klubie, wygraliśmy z Liverpoolem i zwieńczyłem to golem. To niesamowity tydzień.
Czy strzelanie na Stretford End przeciwko Liverpoolowi cię nudzi?
– Nie. Mam nadzieję, że będę mógł to robić przez resztę życia.
Kiedy ta piłka spada ci pod nogi na skraju pola karnego to widać, że w głowie masz jeden pomysł.
– Tak, odbiła się do mnie, a ja skupiłem się na strzeleniu jej daleko od bramkarza i na niskim pułapie.
To jeden z typowych meczów Liverpoolu z Manchesterem United, prawda?
– To zawsze jeden z najtrudniejszych meczów sezonu, to dobra drużyna. Wiesz, że będą stosować pressing, walczyć. Musisz zatem grać jak najlepiej przeciwko nim i wyjść z wygraną. To właśnie zrobiliśmy.
Liga Mistrzów dla Manchesteru United w przyszłym sezonie. Jakie to uczucie?
– To niesamowite, klub wraca tam gdzie powinien być. Wciąż chcemy jednak wygrać pozostałe mecze, a potem patrzeć na następny sezon.









