Manchester United zwyciężył w pierwszym pojedynku ligowym w lutym. Po dramatycznym pojedynku udało się ograć 4:3 z Wolverhampton Wanderers. Zwycięską bramkę w doliczonym czasie gry zdobył wychowanek Kobbie Mainoo.
“Czerwone Diabły” miały idealną pierwszą połowę. Kończyły ją, prowadząc 2:0, a arbitrzy w międzyczasie anulowali im trzy inne trafienia. Sytuacja zmieniła się po rzucie karnym z drugiej połowy, po którym piłkarze Wolves odzyskali wiarę i wrócili do gry.
Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 4:3. Zwycięskiego gola w doliczonym czasie zdobył Kobbie Mainoo, któremu asystował inny wychowanek akademii Manchesteru United Omari Forson. Było to drugie trafienie pomocnika w seniorskiej piłce. Po ostatnim gwizdku udzielił on wywiadów.
– Marzenia się spełniły. Droga w to miejsce nie była łatwa. Musieliśmy dzisiaj wygrać. Chyba jeszcze się nie obudziłem, bo szczerze mówiąc, czuję się, jakbym nadal śnił – mówił po meczu dla TNT Kobbie Mainoo.
– Gra we wyjściowej jedenastce w starciu Premier League w klubie mojego dzieciństwa jest czymś niesamowitym. Teraz chodzi o to, by wygrać jak najwięcej spotkań.
– [Bruno Fernandes] Jest on dobrym przykładem do naśladowania. Można go podziwiać, a gra z nim jest po prostu niewiarygodna.
– Nie jestem w stanie opisać tego uczucia. Marzenia się spełniają. Ciężkie wyjazdowe starcie z trudnym rywalem, a my wracamy z kompletem punktów. To jest niesamowite – mówił Mainoo dla MUTV.
– [Najmłodszy gracz na boisku] Gra z którymkolwiek zawodnikiem tej drużyny jest niesamowita.
– Drużyna była bardzo otwarta i ciepło mnie powitała, jak rodzina. Jeśli chodzi o fanów, to mamy najlepszych na świecie.
– Zamierzamy się skupiać się tylko na jednym spotkaniu. Chcę nadal poprawiać moją grę, rozwijać formę oraz mieć jak największy wpływ na grę zespołu.









