michael carrick41 1
manutd.com

Konferencja Michaela Carricka (cz. II): Mainoo jest bliski podpisania nowej umowy

Joanna Bryndza
Zmień rozmiar tekstu:

Michael Carrick ujawnił, że w drużynie Manchesteru United zauważył więcej świeżości po czterodniowym obozie treningowym w Irlandii. Angielski trener w drugiej części konferencji prasowej przed spotkaniem z Leeds United omówił nastroje panujące w zespole oraz odpowiedział na pytania dotyczące nowego kontraktu Kobbie’ego Mainoo, niedawno przedłużonej umowy Harry’ego Maguire’a, a także wyjaśnił, dlaczego zapewnienie sobie gry w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie jest tak istotne.

Michael, projekt nowego Old Trafford był na nagłówkach gazet w ciągu ostatnich kilku tygodni. Chciałem poznać Twoją opinię na ten temat. Niektórzy kibice wciąż mają wątpliwości co do tej przeprowadzki i związanych z nią kwestii, takich jak dziedzictwo, atmosfera, czy odczucia. Oczywiście, sam rozegrałeś tu wiele meczów. Jakie jest Twoje zdanie w tej sprawie?

– Szczerze mówiąc, nie ma tu zbyt wiele miejsca na opinię. Myślę, że jako klub zawsze dążymy do rozwoju – zawsze chcemy ulepszać rzeczy, postawić się w lepszej pozycji na przyszłość i zabezpieczyć przyszłość klubu piłkarskiego. Dotyczy to zarówno boisk treningowych, stadionów, jak i kibiców, relacji oraz wszystkich powiązań wokół klubu. Dlatego zawsze jest praca do wykonania. Stadion to oczywiście ogromna sprawa. Kochamy to miejsce i mamy z nim wspaniałe wspomnienia. Ale tak już jest – gdy następuje rozwój, rzeczy się zmieniają. To nie umniejsza ani temu, co było wcześniej, ani temu, co jest teraz. Po prostu staramy się ulepszać i udoskonalać.

Czy widziałeś grafikę i inne materiały pokazujące, jak to mogłoby wyglądać? Co o tym pomyślałeś? Bo wygląda naprawdę imponująco…

– Będę z Tobą całkowicie szczery: jeszcze się nad tym nie zagłębiałem. W pewnym momencie przyjdzie na to czas, ale w tej chwili, z naszej perspektywy, nie jest to coś, o czym zbyt dużo myślimy.

Myślę, że kiedy te dwie drużyny spotkały się ostatnio, byłeś gdzieś na plaży. Czy to pokazuje, jak bardzo piłka nożna może się zmienić w tak krótkim czasie, skoro jesteśmy teraz w tym miejscu? To było oczywiście w styczniu – 1:1 na Elland Road.

– Tak, sytuacja może się bardzo szybko zmienić. Taka jest piłka – można być w środku wydarzeń, można być gdzieś na uboczu, wyniki mogą iść w jedną lub w drugą stronę, zawodnicy mogą być zdrowi i w formie, a mecz i tak potrafi się odwrócić. Dlatego nigdy nie możemy brać niczego za pewnik. Trzeba żyć chwilą i myśleć o tym, co przed nami w kolejnym tygodniu i nieustannie próbować się poprawiać. Byłem na Elland Road tylko raz – to był mecz Pucharu Ligi wiele lat temu, więc tak naprawdę nie brałem w tych spotkaniach zbyt często udziału. Przez lata obserwowałem je z daleka, a teraz to wyjątkowe uczucie móc w nich uczestniczyć.

Kiedy tamten mecz się skończył, a później miała miejsce słynna, ostatnia konferencja Rubena Amorima, czy pojawiła się w Twojej głowie jakakolwiek myśl o tym, co mogłoby się wydarzyć później?

– Nie, nie do końca. Oczywiście, oglądałem spotkania i kibicowałem z daleka, ale na tamtym etapie nie było żadnych oznak, więc po prostu śledziłem wszystko z dystansu i naprawdę cieszyłem się czasem spędzonym z rodziną.

Podczas przerwy na mecze międzynarodowe, Twoi zawodnicy szczerze wypowiedzieli się na temat Twojego wpływu na klub i publicznie opowiedzieli się za Tobą. Czy ma to dla Ciebie znaczenie – ich opinie – i czy uważasz, że może to mieć również znaczenie w dłuższej perspektywie oraz w kontekście decyzji, które będą musiały zostać podjęte przez klub?

– Myślę, że dla mnie najważniejsze jest to, że wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku. Cokolwiek zostanie powiedziane, nie ma to większego znaczenia. Kluczowe jest to poczucie jedności, gotowość do wspólnego działania i pozytywne nastawienie. Chodzi o to, żeby być w dobrej sytuacji, w której jesteśmy pozytywni i mamy nadzieję na wygrywanie meczów. Naprawdę to jest dla mnie najważniejsze. A reszta w pewnym momencie sama się ułoży – w taki czy inny sposób. To też oczywiście miłe dla chłopaków, że czują się tak pozytywnie, mają dobre nastawienie i czerpią radość z gry w piłkę nożną. Oczywiście chcemy, żeby to trwało jak najdłużej.

Czy zauważyłeś dużą różnicę w mowie ciała i zachowaniu zespołu w tym okresie – odkąd tu jesteś aż do teraz, w przygotowaniach do meczów? Czy widzisz wyraźne zmiany w tym, co dzieje się na boisku treningowym?

– Nie powiedziałbym, że jest jakaś ogromna różnica. Muszę przyznać, że od samego początku – i mówiłem to już wcześniej – wyczułem w drużynie odpowiedni nastrój, nastawienie oraz chęć działania dla wspólnego dobra, dla klubu i kibiców. Myślę, że chłopcy mieli szczególnie dobry tydzień, wyjeżdżając na kilka dni, a w grupie było czuć świeżość, co było naprawdę miłe. Dobra energia i taka swego rodzaju prawdziwa, pozytywna iskra. Musimy to podtrzymać, ale wykorzystaliśmy tydzień najlepiej, jak potrafiliśmy i myślę, że jesteśmy w dobrym miejscu.

A jeśli chodzi o Twoje zdanie dotyczące decyzji kontraktowych? Odkąd wróciłeś, ogłoszono odejście Casemiro oraz nową umowę Harry’ego Maguire’a. Czy w takim razie można już uczciwie powiedzieć, że Jadon Sancho i Tyrell Malacia odejdą po wygaśnięciu kontraktów? A jeśli chodzi o Toma Heatona, czy w jego przypadku będzie tak samo, czy mógłby zostać w klubie?

– Myślę, że wchodząc w lato, mamy kwestie kontraktowe i wiele spraw, które trzeba uporządkować. Na tym etapie jednak jeszcze tego nie zrobiliśmy, więc zajmiemy się tym nieco później. Dobrze, że sytuacja Harry’ego Maguire’a jest już rozwiązana i że mamy tutaj jasność. To była sprawa, która w zasadzie była ustalona wcześniej, więc nie byłem w nią szczególnie zaangażowany. Z czasem wszystko się układa i po prostu nie jesteśmy jeszcze na etapie, w którym inne rzeczy mamy już dopięte.

Jesteście na trzecim miejscu, siedem punktów przed Chelsea, która jest szósta. Pierwsza piątka awansuje do Liga Mistrzów UEFA – to już wiemy. Czy poszło lepiej, niż się spodziewałeś? Wiem, że jeszcze nie osiągnęliście celu, ale patrząc na dotychczasowe wyniki – pokonaliście Arsenal i Manchester City – czy to trochę jak spełnienie marzeń?

– Tak, z pewnością. Szczególnie w pierwszych dwóch meczach i w tej sytuacji jestem dość optymistyczny i pozytywnie nastawiony, ale zawsze myślę o tym, co możemy zrobić. Oczywiście, gdzieś w głębi wiemy, jak to może wyglądać i w jakim kierunku to może pójść, ale przede wszystkim chodzi o to, żeby być pozytywnym, atakować każdy kolejny mecz i iść dalej, a potem zobaczyć, dokąd nas to zaprowadzi. Wciąż jesteśmy na tym samym etapie. Mamy niewielką przewagę nad niektórymi drużynami poniżej nas, ale są też zespoły przed nami, więc wszystko zależy, jak na to spojrzeć. Na pewno jednak nie patrzymy wstecz i nie analizujemy tego w kategoriach „jak było wspaniale” czy coś w tym stylu. Zawsze liczy się to, co przed nami i o mocne zakończenie sezonu. Oczywiście, staramy się zakwalifikować do Ligi Mistrzów, ale jednocześnie skupiamy się na tym, ile punktów możemy zdobyć względem zespołów przed nami.

Biorąc pod uwagę, że w kolejnych siedmiu meczach zmierzycie się m.in z Liverpoolem i Chelsea, na jakim obecnie jesteście etapie? I czy byłoby uczciwe określić to jako porażkę, gdyby nie udało wam się zakwalifikować do pierwszej piątki?

– To mocne słowo.

Jesteś elitarnym profesjonalistą, prawda? To właśnie na tym polega ta gra…

– Chodzi mi o to, że bierzemy to, co mamy. Jako klub chcemy walczyć o najwyższe miejsca – nie da się tego ukryć. Ale są też momenty, w których trzeba być realistą, spojrzeć na to, gdzie byliśmy i gdzie jesteśmy teraz, a następnie po prostu na tym budować. Myślę, że chłopcy są w dobrej formie, drużyna jest w dobrej formie i cały czas idziemy do przodu. Klub wydaje się być w naprawdę dobrym stanie, jeśli chodzi o kibiców – są bardzo pozytywnie nastawieni i czerpią z tego radość, co jest ważne. My po prostu staramy się dalej naciskać i robić postępy.

Czy zatem zaakceptowałbyś szóste miejsce?

– Nie powiedziałem tego. Nie, nie zaakceptowałbym tego, ale nie chodzi o to, żeby to zaakceptować – chodzi o to, żeby zakończyć sezon jak najwyżej. Zobaczymy, jak nam pójdzie.

Liga Mistrzów jest teraz oczywistym celem. Rok temu o tej porze Ruben [Amorim] siedział na tym krześle i opowiadał nam o tym, że jeśli chodzi o letnie okno transferowe, istniał plan na wypadek awansu do Ligi Mistrzów oraz taki, gdybyście do niej nie awansowali. Chciałem zapytać, czy obecnie jest podobnie i jak bardzo plany klubu będą się różnić w zależności od tego, który z tych scenariuszy się zrealizuje?

– Tak, oczywiście trwają prace nad planowaniem lata – to musi mieć miejsce, nie ma co do tego wątpliwości. Jeśli chodzi o dwa różne plany, nie będę wchodził w zbyt wiele szczegółów. Myślę, że dla wszystkich jest dość oczywiste, że zajęcie określonego miejsca w lidze robi dużą różnicę pod względem finansowym w porównaniu do sytuacji, w której nie uda się tego osiągnąć. Natomiast z pewnością trwają prace nad tym, co można zrobić – jak posunąć się naprzód, jak poprawić skład i jak najlepiej wykorzystać to, co już mamy.

Wystarczy spojrzeć na tabelę ligową i wyniki, żeby zobaczyć, że dobrze Ci idzie w Manchesterze United, ale czy to było dobre również dla Ciebie osobiście? Mam na myśli to, że po rozczarowaniu w Middlesbrough w ostatnich miesiącach pokazałeś, że jesteś menedżerem, który potrafi zarządzać na najwyższym poziomie Premier League.

– Tak, naprawdę nie rozmyślałem o tym w ten sposób. Myślę, że chodzi o ciągłą pracę, doskonalenie się i miłość do tego miejsca. Jak już mówiłem, to dla mnie wymarzona praca – możliwość bycia w tej roli. To, co wydarzyło się w przeszłości, to doświadczenia, z których się uczysz. Nawet jeśli masz małe niepowodzenia, nie oznacza to, że nie możesz osiągnąć sukcesu. I działa to też w drugą stronę – to, że coś osiągnąłeś, nie oznacza, że będziesz to robił nieustannie. Chodzi więc o to, by cały czas dążyć do celu, uczyć się, zmieniać i ewoluować, a doświadczenie zdecydowanie to umożliwia. To, które zdobyłem w Middlesbrough, było dla mnie ogromne i – szczerze mówiąc – naprawdę pozytywne pod wieloma względami. Będę starał się je wykorzystywać, podobnie jak doświadczenie z tak długiego pobytu tutaj. Wszystko to się łączy – to taki „zbiór”, z którego czerpiesz i  próbujesz korzystać, kiedy tego potrzebujesz.

Wiem, że mówiłeś wcześniej, że nie ma jeszcze nic pilnego do ogłoszenia w sprawie kontraktów, ale czy jesteś pewien, że Kobbie Mainoo również podpisze nową umowę?

– Oczywiście, chcielibyśmy tak myśleć – i tak, jesteśmy coraz bliżej. W tej kwestii jesteśmy pozytywnie nastawieni. Jesteśmy spokojni, ale jednocześnie pozytywnie nastawieni i czas pokaże, jak to się potoczy. Na ten moment jesteśmy jednak w dobrej sytuacji.

Jak ważna jest gra w Lidze Mistrzów, aby móc zatrzymać niektórych z waszych zawodników? Wiem, że w przeszłości było duże zainteresowanie kimś takim jak Bruno Fernandes. Czy uważasz, że awans do Ligi Mistrzów jest kluczowy, żeby móc nagradzać takich zawodników i naprawdę zatrzymać ich w klubie?

– Myślę, że Liga Mistrzów przynosi mnóstwo pozytywnych rzeczy i właśnie tam chcemy być – nie da się od tego uciec. Ma to konsekwencje dla wielu różnych aspektów, zarówno jeśli chodzi o zatrzymanie zawodników, jak i pozyskiwanie nowych. Finansowo to również wpływa na wiele obszarów. To właśnie tam chcemy być i musimy starać się przyzwyczaić do tego, by pojawiać się tam częściej.

Podobne wpisy

Najnowsze

Rankingi

Najwyższa średnia

# Zawodnik Śr. ocena
1. 7,65
2.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
7,20
3. 7,12
4.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
7,08
5. 6,99

Najwięcej bramek

# Zawodnik Bramki
1.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
12
2. 12
3. 9
4.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
9
5.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
9

Najwięcej asyst

# Zawodnik Asysty
1. 22
2. 4
3.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
3
4.
Amad Diallo
Amad Diallo Napastnik
3
5.
Diogo Dalot
Diogo Dalot Obrońca
3

Bestsellery w sklepie