Michael Carrick nie szczędził pochwał pod adresem Benjamina Sesko. Angielski trener pochwalił technikę oraz opanowanie słoweńskiego napastnika w końcówce rywalizacji z West Hamem United, która pozwoliła mu zdobyć bramkę na wagę remisu, a Manchesterowi United sięgnąć po cenny punkt, przedłużając tym samym serię meczów bez porażki w Premier League do dziewięciu spotkań.
Carrick podkreślił również, że 22-latek jest piłkarzem stworzonym do wielkich momentów, bowiem był bohaterem także dziewięć dni wcześniej na Old Trafford, gdy zdobył decydującą bramkę w doliczonym czasie gry w meczu z Fulham.
Czy to można nazwać zwycięstwem? Jak oceniasz występ zespołu? Wydawał się trochę ociężały…
– To dobre określenie. Mam mieszane uczucia. Możemy być lepsi, a chłopcy są sfrustrowani i rozczarowani, a to pozytywny znak. Zdobycie bramki w końcówce to wspaniały moment i kolejny pozytyw. Oczywiście nie chcielibyśmy się zdawać na takie sytuacje zbyt często, ale w szerszym kontekście punkt jest czymś, co możemy zabrać. Jeden remis w ciągu pięciu meczów to duży plus, choć nadal mam mieszane uczucia..
Na końcu musiałeś zaryzykować i opłaciło się…
– Zawsze warto próbować wyciągnąć coś z meczu. Trzeba pochwalić Leny’ego [Yoro] – zaliczył dwie świetne interwencje w obronie. Te dwa momenty były kluczowe, dały nam szansę na zdobycie bramki i wyciągnięcie czegoś z tej gry. Musieliśmy się naprawdę postarać, więc należy się chłopcom szacunek za nieustępliwość.
Jak dużo uwagi poświęciłeś decyzji o wystawieniu Benjamina w pierwszym składzie, biorąc pod uwagę jego wpływ na grę po wejściach z ławki rezerwowych w ostatnim czasie?
– To zawsze kwestia zachowania równowagi. Chłopcy, którzy wyszli w pierwszym składzie, spisali się fantastycznie. To pokazuje, jak ważny jest zespół – powtarzam to po każdym meczu. Ben ciężko pracuje, jest w naprawdę dobrej formie i jest gotowy do gry. Chodzi o to, żeby utrzymać odpowiednią równowagę. Mogliśmy coś zmienić wcześniej, ale kiedy wszedł na boisko, zrobił ogromną różnicę.
To pierwszy raz, kiedy nie miałeś pełnego tygodnia na przygotowanie się do meczu. Jak dużą różnicę to zrobiło?
– Jest jak jest, to dla nas to bez znaczenia. Wiemy, jak trudno jest zbudować serię w tej lidze – to wcale nie jest łatwe. Czasami jesteś niebezpieczny, masz iskrę, a czasami wyglądasz ociężale. Musisz znaleźć odpowiedź, musisz znaleźć sposób. Stracona bramka była frustrująca, biorąc pod uwagę przebieg spotkania, ale piłka nożna potrafi zaskakiwać. W ogólnym rozrachunku udało nam się wyciągnąć coś z tego meczu i możemy przejść dalej.
To był ogromny krok dla Bena. Czasami może sprawiać wrażenie pozbawionego pewności siebie, ale udało mu się zdobyć dwa bardzo ważne gole – wyglądały jak trafienia zawodnika, który gra w tej lidze od wielu lat…
– To naprawdę niesamowite wykończenie. Z tej perspektywy, aby tak wygenerować sytuację i trafić w bramkę – to naprawdę imponujące. On jest do tego zdolny. Ale nie jest tak, że nagle pojawił się na scenie. Udowodnił już, że potrafi zdobywać bramki i robi to także na treningach. Ostatni gol z Fulham był dla niego bardzo ważny, również ze względu na to, że był wielkim momentem dla całego zespołu.
Jako były pomocnik, możesz opowiedzieć nam coś więcej na temat Kobbie’go Mainoo i tego, jak jest przydatny dla drużyny?
– Bardzo dobrze wywiązuje się ze swojej roli w zespole i świetnie współpracuje z Casemiro, z którym się wzajemnie uzupełnia. Stara się jednoczyć drużynę, niezależnie od tego, czy ma piłkę, czy nie. Rozpoczyna wiele naszych akcji i wiele wnosi do zespołu.
Jakie są wasze plany na najbliższe tygodnie? Nie rozegracie żadnego spotkania przez jakiś czas…
– Zostaniemy w Manchesterze. To szansa, żeby się trochę odświeżyć. Mamy kilka kontuzji, naciągnięć i drobnych urazów, które chcielibyśmy wyleczyć. Poza tym dobrze będzie mieć chwilę wytchnienia i czas na przemyślenie, gdzie jesteśmy po tym okresie. Musimy oczyścić nasze umysły, wykonać dobrą pracę, wziąć głęboki oddech i wrócić jeszcze silniejsi. To nietypowy czas, 13 dni, ale postaramy się jak najlepiej go wykorzystać.
Późne gole stały się istotnym elementem tego sezonu i niemal swoistą tradycją. Czy Twoim przesłaniem dla zawodników jest po prostu, żeby dalej grali w ten sposób?
– To ogromna część sukcesu – trzeba mieć w sobie zapał i nieustannie szukać rozwiązań. Zawsze chcemy zaprezentować idealny występ, czasami to się nie udaje, ale to nie znaczy, że należy się poddać. Przeszliśmy na trzech obrońców, a reszta drużyny skupiła się na ataku, i właśnie to powinniśmy zrobić w tym momencie. Udało nam się to zrealizować i jestem naprawdę zachwycony.
Masz tak dużą wszechstronność w ataku, jak trudno jest znaleźć równowagę?
– Chodzi o różne style gry i sytuacje na boisku. Szczerze mówiąc, w pierwszej połowie nie do końca udało nam się znaleźć odpowiedni balans, ale to się zdarza – drużyny mają prawo uniemożliwić ci zdobycie gola! Nie poddawaliśmy się, wprowadziliśmy zmiany i dzięki naszej elastyczności udało nam się znaleźć rozwiązanie.









