Ole Gunnar Solskjaer tradycyjnie stawił się na konferencji prasowej po zakończonym spotkaniu. Tym razem jego podopieczni mierzyli się w 1/16 finału Ligi Europy z Realem Sociedad i wygrali 4:0.
POMECZOWA KONFERENCJA PRASOWA OLE GUNNARA SOLSKJAERA:
Wygląda na to, że odnieśliście bardzo ważne, bezwzględne i zabójcze zwycięstwo…
– Zgadza się, zagraliśmy dobrze. Byliśmy skuteczniejsi pod bramką rywala, nawet pomimo tego, że stworzyliśmy sobie kilka okazji, zanim zdobyliśmy pierwszego gola. Kiedy po raz drugi umieściliśmy piłkę w siatce, mecz się otworzył i znaleźliśmy dla siebie mnóstwo przestrzeni.
W przygotowaniach powiedziałeś, że byłbyś zadowolony, gdybyście rozgrywali tylko jeden mecz w fazie pucharowej. Czy nie jest tak, że teraz niemal udało wam się to osiągnąć? Patrząc na rozmiary waszego zwycięstwo, czy w rewanżu nie pozwolisz odpocząć wielu zawodnikom?
– Musimy podchodzić do każdego meczu pojedynczo. Najpierw zmierzymy się z Newcastle, ale za tydzień wystawimy do gry mocny skład, ponieważ chodzi o nabranie rozpędu. Przechodziliśmy przez trudny okres, ale wydaje mi się, że tego wieczoru odkryliśmy się na nowo. Chłopcy znowu poczuli w nogach szybkość, energię oraz ekscytację. Było ważne, abyśmy oszczędzili kilku zawodników. Zdecydowanie dokonamy rotacji, ale nie podejdziemy do rewanżu beztrosko.
Przed meczem sporo rozmawialiśmy na temat nowego kontraktu Masona Greenwooda oraz jego nauki od Edinsona Cavaniego. Tego wieczoru wystąpił w roli środkowego napastnika. Czy w przyszłości zamierzasz częściej wystawiać go na tej pozycji?
– Podjęliśmy taką decyzję, ponieważ czuliśmy, że Marcus Rashford oraz Daniel James mogą odnajdować przestrzenie za plecami bocznych obrońców rywala, co było bardzo istotne tego wieczoru. Chcieliśmy, aby Mason Greenwood zagrał na środku i schodził po piłkę. Czasami grał wysoko w środku, a czasami schodził też do skrzydeł. W przyszłości odnajdziemy jego nominalną pozycję, ale prawdopodobnie potrzebuje jeszcze roku lub dwóch lat, aby wyrosnąć na prawdziwą dziewiątkę.
To ekscytujące, że Amad Diallo zaliczył swój debiut. Jak bliski jest gry w wyjściowej jedenastce? Wydaje się, że w rewanżu istnieje dobra szansa, by wyszedł na murawę od pierwszej minuty.
– Decyzję o jego grze od pierwszej minuty podejmiemy po meczu z Newcastle. Rozegrał parę spotkań w rezerwach. Na ławce rezerwowych wciąż siedziało kilku zawodników, którzy chcieliby wystąpić od początku. Amad znajduje się coraz bliżej pierwszego składu, ale dopiero przekonamy się, ile czasu meczowego dostanie.
Jednym z zawodników, którzy znaleźli się po meczu w blasku fleszy, jest Daniel James. Jak te 90 minut gry wpłynie na jego pewność siebie? Czy to oznacza, że wrócił do twoich łask?
– Dan zawsze krążył mi po głowie i zawsze znajdował się w odwodzie. Tego wieczoru widać jego wpływ, jego pracowitość, szybkość i wbieganie za rywali. Wydaje mi się, że zdobył gola w ostatnich trzech lub czterech występach. Pracuje ciężko każdego dnia i rozwija swoją grę. Jestem nim zachwycony. Wie, jak bardzo go cenimy.
Bruno Fernadnes był jednym z najlepszych graczy na boisku. W pomeczowym wywiadzie stwierdził, że sam udział w europejskich pucharach nie jest wystarczająco dobry na Manchester United, domagając się końcowego triumfu. Czy twoim celem jest wygranie tych rozgrywek?
– W poprzednim sezonie nie zdobyliśmy niczego w Lidze Europy. Możemy rozmawiać o półfinale, ale ostatecznie, nie osiągnęliśmy zupełnie niczego, więc można patrzeć na to w ten sposób. Uważam jednak, że doświadczenie z minionej edycji pomogło tej drużynie, tym chłopakom i zawsze musimy uczyć się z doświadczeń. To jedyny sposób, aby uczyć się na błędach. Muszę przyznać, że zeszłoroczna porażka w półfinale wciąż tkwi w tyle naszych głów. Oczywiście, to boli. Zagraliśmy przeciwko bardzo dobrej Sevilli, ale czuliśmy, że powinniśmy zwyciężyć te rozgrywki.
Jak oceniłbyś występ Bruno Fernandesa? Nie chodzi tylko o jego gole, ale także pracowitość. Wyglądał tak, jakby nigdy nie chciał przestać biegać, nawet gdy prowadziliście 3:0.
– Bruno zawsze chce wykonywać każdą rzecz prawidłowo. Do każdej następnej czynności podchodzi na maksimum swoich możliwości. To bardzo dobry atrybut i jakość dla naszego zespołu. Nie wolno spoczywać na laurach. Skoro strzelił dwa gole, to pragnie zdobyć również trzeciego. Jeśli zaliczy asystę, to chce kolejnej. Napędza całą drużynę, czasami nawet za bardzo i za bardzo chce robić zbyt wiele. W tym spotkaniu bardzo dobrze wywiązał się ze swojej roli. Znajdował się w strefach, w których chcieliśmy, aby był widoczny. Mogliśmy zobaczyć, jak efektywnym jest piłkarzem.









