Konferencja Rubena Amorima: Casemiro powinien zachować się lepiej

Tomasz Pasternak
Zmień rozmiar tekstu:

Ruben Amorim tradycyjnie wziął udział w konferencji prasowej po wygranej Manchesteru United nad Chelsea (2:1) w meczu 5. kolejki angielskiej Premier League. Portugalski szkoleniowiec był pytany m.in. o ocenę występu Casemiro.

Dla doświadczonego reprezentanta Brazylii pojedynek z “The Blues” miał dwie odsłony. Najpierw 33-latek znakomicie odnalazł się w polu karnym i strzałem głową z bliskiej odległości podwyższył wynik na 2:0. Jednak kilka minut później, w niegroźnej sytuacji pomocnik “Czerwonych Diabłów” sfaulował gracza rywali i otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.

Te wydarzenia pozwoliły na nowo uwierzyć w pozytywny wynik piłkarzom Chelsea, którzy – mimo przedwczesnego zdjęcia z boiska Estevao, Pedro Neto i Cole’a Palmera – zdołali po przerwie przejąć inicjatywę, częściej przebywali przy piłce i w 80. minucie zdobyli kontaktowego gola za sprawą Trevora Chalobaha.

Gratulacje za zwycięstwo. To był trudny mecz, tak samo jak trudny jest cały początek sezonu. Jak ważne było dowieźć ten wynik do końca?

– To było naprawdę ważne. Myślę, że zasłużyliśmy na wygraną, choć sami regularnie komplikowaliśmy sobie życie. Zaczęliśmy bardzo dobrze – agresywnie, zaznaczając naszą boiskową obecność i po części chcąc też wciągnąć w mecz naszych kibiców. Oczywiście, czerwona kartka dla bramkarza rywali bardzo nam pomogła, ale i tak mieliśmy kontrolę. Strzeliliśmy dwa gole i wszystko układało się dobrze do momentu wykluczenia [Casemiro]. W drugiej połowie zarządzaliśmy wydarzeniami na boisku, ale ostatni kwadrans był dla nas trudny. Chelsea zdobyła bramkę i musieliśmy cierpieć razem, żeby dowieźć to zwycięstwo.

Co ten występ mówi o determinacji piłkarzy, by wygrać także dla ciebie?

– Udowodnili, że są zdeterminowani. Choć jednocześnie pokazaliśmy też, że gdy wszystko idzie dobrze, zawsze znajdziemy sposób, by utrudnić sobie zadanie. Już po pierwszym golu mieliśmy kilka sytuacji – szliśmy trzech na jednego, trzech na dwóch, bramkarz był daleko od bramki, ale brakowało nam perfekcji w ostatnim podaniu. To są momenty, które mogą nam pomóc kontrolować mecze. W końcówce cierpieliśmy razem i to również jest pozytywne. Patrząc na cały mecz, zasłużyliśmy na wygraną.

Bruno Fernandes zdobył 100. gola w barwach Manchesteru United, rozgrywając 200. mecz w Premier League. Jak oceniasz jego rolę?

– Najważniejszy jest jego wpływ na zespół. Czasami nie gra na jego idealnej pozycji i nie jest główną postacią, ale rola kapitana polega na tym, by w każdej sytuacji pomagać drużynie. I on to robi. Wszyscy możemy grać lepiej, Bruno również. Jednak jego wszechstronność i jakość w pobliżu pola karnego oraz udział przy budowaniu akcji są nieocenione. Zasługuje na wszelkie pochwały.

Wspominałeś wczoraj o mentalności. Jak ważny był aspekt psychiczny w dowiezieniu zwycięstwa?

– Bardzo ważny. Czasami czujemy ogromną potrzebę wyniku i ten zespół wielokrotnie pokazywał, że zna priorytety. Dziś wygraliśmy, ale nie możemy żyć tym zbyt długo. W wielkim klubie liczy się tylko następny mecz. Tak, to był dobry występ, po którym możemy się odrobinę zrelaksować, ale od jutra ponownie musimy skupiać się na wygraniu kolejnego spotkania. To najważniejsze uczucie, jakie potrzebujemy przenieść na następny tydzień.

Czy widziałeś więcej walki i agresji, o których mówiłeś wczoraj?

– Tak, szczególnie na początku, przy grze 11 na 11. Nie pamiętam jakiejś wielkiej akcji w ataku, bo nie o to teraz chodzi. Liczył się pierwszy i drugi kontakt z piłką, agresja czy ogólne tempo. Nawet Case, choć został wyrzucony, był bardzo agresywny w pojedynkach z rywalami. Oczywiście, w tej sytuacji powinien zachować się lepiej, ale od pierwszej minuty pokazaliśmy, że bardzo, bardzo chcemy wygrać.

Jak utrzymać taki poziom w kolejnym meczu z Brentford?

– Chodzi o poczucie konsekwencji i świadomość, że w naszej sytuacji liczy się tylko jedno rozstrzygnięcie: zwycięstwo. To nie kwestia taktyki czy umiejętności, ale nastawienia. I to zaczyna się już na najbliższym treningu, a nie dopiero w dniu meczu.

Czy kontaktowałeś się z Papieżem? (Ruben Amorim podczas jednego z wywiadów powiedział, że nawet Papież nie zmieni jego podejścia do systemu – przyp. red.)

– [śmiech] Nie, on tutaj był. Jim też był tutaj. To był żart. Wiem, że lubicie takie historie, więc nie narzekajcie! Spróbujemy wygrać następny mecz, to może dam wam kolejny żart.

Kiedy mówisz o komplikowaniu spraw przez siebie samych, czy to pokazuje, że na zawodnikach ciąży zbyt duża presja? Przykładowo, wykonują wślizgi czy inne zagrania, których nie powinni?

– Trudno powiedzieć. Najczęściej presję bardziej odczuwają młodzi piłkarze. W przypadku Casemiro, ten człowiek ma na koncie pięć triumfów w Lidze Mistrzów. Strzeliliśmy gola, a w tej sytuacji, gdy tylko rywale przeszli na naszą połowę, od razu chciał odebrać piłkę. To nie jest zła cecha – po prostu chciał “za bardzo”.

Czy akcja, która zakończyła się pokazaniem czerwonej kartki dla bramkarza Chelsea, to efekt pracy nad wykorzystaniem szybkości Bryana Mbeumo?

To wszystko razem. Wiemy, że Ben [Sesko] jest bardzo silny przy pierwszym kontakcie, a Bryan prezentuje nam to, co było charakterystyczne w jego poprzednim klubie. Widzisz to w każdym detalu, ruchu i kontakcie z piłką. Ma niesamowitą energię w tego typu rajdach, a my chcemy maksymalnie wykorzystywać jego atuty. W drugiej połowie, gdy Ben nie był już na boisku, trochę nam tego brakowało. Jednak obaj zagrali bardzo dobrze. Teraz czas na kolejny krok.

Powiązane tematy

Podobne wpisy

Najnowsze

Rankingi

Najwyższa średnia

# Zawodnik Śr. ocena
1. 7,65
2.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
7,20
3. 7,12
4.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
7,08
5. 6,99

Najwięcej bramek

# Zawodnik Bramki
1.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
12
2. 12
3. 9
4.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
9
5.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
9

Najwięcej asyst

# Zawodnik Asysty
1. 22
2. 4
3.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
3
4.
Amad Diallo
Amad Diallo Napastnik
3
5.
Diogo Dalot
Diogo Dalot Obrońca
3

Bestsellery w sklepie