Manchester United pokonał na stadionie MetLife West Ham United 2:1 w pierwszym meczu rozgrywanym w ramach turnieju Premier League Summer Series. Kilka chwil po zakończeniu spotkania, trener Ruben Amorim udzielił wywiadu klubowej stacji MUTV oraz wziął udział w konferencji prasowej.
Szkoleniowiec “Czerwonych Diabłów” sprawiał wrażenie zadowolonego z występu jego podopiecznych. Pochwalił całą drużynę, w szczególności zwracając uwagę na ciężko pracujących Rasmusa Hojlunda, Kobbie’ego Mainoo i Manuela Ugarte, a także Mathusa Cunhę, który przetrzymywaniem piłki przy nodze i wejściami w drybling wnosi do gry Manchesteru United tak bardzo potrzebną błyskotliwość i nieprzewidywalność.
SZYBKI GOL UŁATWIŁ GRĘ
– To było zupełnie inne spotkanie niż w zeszłym sezonie. Nie cierpieliśmy. Strzeliliśmy szybko gola, a to pomaga grać lepiej. Byliśmy często przy piłce, dobrze broniliśmy w pojedynkach jeden na jednego, wysoko pressowaliśmy, zwłaszcza przy wznowieniach od bramki. To pomagało nam odzyskać piłkę. Musimy jednak lepiej wykorzystywać dłuższe posiadanie, by docierać bliżej pola karnego i znajdować wolne przestrzenie. Potrafimy operować piłką, ale musimy to jeszcze rozwinąć.
ZMIANY WPŁYNĘŁY NA LOSY MECZU
– Do momentu zdobycia gola przez West Ham, kontrolowaliśmy mecz i mieliśmy więcej okazji. Potem nastąpiło sporo zmian, wpuściliśmy młodych zawodników i straciliśmy nieco rytm. Jednak to był dobry test, by poprawić grę zespołu.
KTO ZROBIŁ WRAŻENIE?
– Wszyscy zawodnicy zagrali dobrze. Nie chcę mówić o konkretnych nazwiskach. Rasmus Hojlund bardzo mi się podobał – jego biegi, walka w pojedynkach, współpraca z kolegami. Zrobił świetną robotę. Matheus Cunha to typ zawodnika, który może nam dużo dać – potrafi biegać z piłką, a tego brakowało nam w zeszłym sezonie. W pierwszej połowie Kobbie Mainoo i Manuel Ugarte byli świetni. Nie będę oceniał drugiej “jedenastki” – to była trudna sytuacja, wielu młodych chłopaków na raz, ale podobała mi się ich postawa. Mamy nad czym pracować, ale to normalne.
ZROZUMIENIE TAKTYKI
– Nie chodzi tylko o przygotowanie do meczu. Trzeba też nauczyć zawodników rozumienia gry. Dziś wiele zespołów buduje akcje w nieprzewidywalny sposób – pomocnicy cofają się do obrony, stoperzy wychodzą wyżej. To nie jest już tak przewidywalne jak kiedyś. To często są drobne szczegóły, ale musimy przygotować zawodników na różne scenariusze i robimy to podczas treningów.
BRUNO FERNANDES SFRUSTROWANY?
– W zeszłym sezonie było to bardzo widoczne – w liczbie goli i asyst, ale nie tylko. Teraz ma więcej wsparcia w drużynie, co ułatwia mu prowadzenie zespołu. On jest naszym liderem – na boisku i poza nim. Daje przykład innym. Pracuje niesamowicie ciężko, do tego stopnia, że często gra z bólem. Problemem czasem jest to, że się frustruje i traci koncentrację. Chce pomagać innym, ale nie zawsze to jest najlepsze rozwiązanie – każdy musi robić swoje. Bruno czasem powinien po prostu poczekać na piłkę.
POZYCJA BRUNO
– Bruno ma określoną rolę w każdym meczu. Nie może grać wszędzie jednocześnie. W zeszłym sezonie czasem cofałem go głębiej, by budować akcje, ale brakowało go wtedy pod polem karnym. Teraz, mając graczy o takich cechach jak Bryan Mbeumo i Matheus Cunha, a także z pomocą Mainoo, Bruno będzie miał więcej wsparcia. Jest wytrzymały, dużo biega, inteligentny. Nie martwię się o jego fizyczność – niezależnie od tego, czy gra jako “ósemka”, czy “dziesiątka”.
WYJŚCIOWY SKŁAD NA MECZ LIGOWY Z ARSENALEM?
– To silny rywal i musimy przygotować cały zespół. Nie mamy jednak na to zbyt wielu tygodni. Jeśli chodzi o to kto wybiegnie na ten mecz, nie podjąłem na razie żadnych decyzji.









