Lisandro Martinez i reprezentacja Argentyny zaszli do finału minionych Mistrzostw Świata, ostatecznie ulegając Hiszpanii w decydującym spotkaniu. Stoper Manchesteru United podsumował cały turniej na swoich mediach społecznościowych.
Martinez był podstawowym piłkarzem reprezentacji Scaloniego, tworząc duet stoperów z Cristianem Romero. 28-latek był także kluczowy w meczu z Republiką Zielonego Przylądka, asystując Leo Messiemu i strzelając gola na 3:2.
Finał ułożył się nie pomyśli zarówno całej reprezentacji Argentyny, jak i samego Martineza. Stoper musiał opuścić boisko w 44. minucie z powodu kontuzji uda i został zastąpiony przez Nicolasa Otamedniego.
– Z bólem w sercu, że nie udało nam się przywieźć pucharu, którego wszyscy pragnęliśmy, ale z ogromną dumą z tej koszulki, z moich kolegów z drużyny, sztabu szkoleniowego, działu medycznego, kucharzy, magazynierów i każdej osoby, która była zaangażowana, aby wszystko działało jak najlepiej. A przede wszystkim dumni z was, którzy obdarzyliście nas całą swoją miłością, siłą i pasją, które są naszą cechą charakterystyczną oraz symbolem jedności kraju, który, mam nadzieję, przetrwa przez długi czas.
– Chciałbym pogratulować Hiszpanii zasłużonego tytułu.
– A naszym rodakom chcę powiedzieć, że wynik nie definiuje drogi, którą przeszliśmy. Przeszliśmy przez przeciwności losu, zrobiliśmy wszystko, co wydawało się niemożliwe, nigdy nie szukaliśmy wymówek. Zawsze znajdowaliśmy powody, by iść naprzód. Bronimy naszych barw znacznie szerzej niż tylko na boisku i przeżyliśmy niezapomniane chwile w reprezentacji, razem z naszymi rodzinami i dzięki bezwarunkowemu wsparciu wszystkich Argentyńczyków. Zawsze będzie dla nas ogromnym zaszczytem ich reprezentować.
– Pamiętajcie, że „upadek wielkich jest szczęściem przeciętnych”. Bardzo dziękuję wszystkim. Dbajmy o nasz kraj. Kocham Cię, Argentyno!









