Menedżer Manchesteru United, Jose Mourinho, po meczu z Burnley w rozmowie z włoskim dziennikiem „La Repubblica” miał przyznać, że nie obawiał się o utratę pracy w przypadku, gdyby jednak jego podopieczni przegrali to spotkanie.
– Mówili, że jestem zagrożony [zwolnieniem], ale nie wydaje mi się, żeby tak było. Jeżeliby mnie odesłali, to macie pojęcie, jak dużo pieniędzy musieliby mi wypłacić? – miał powiedzieć żartobliwie Mourinho.
Pensja Jose Mourinho rzekomo kosztuje klub z Old Trafford 15 milionów euro rocznie. Portugalczyk stosunkowo niedawno, bo w styczniu tego roku, przedłużył swoją umowę z drużyną do końca czerwca 2020 roku. Kontrakt ten posiada też zapis umożliwiający jego wydłużenie o kolejne 12 miesięcy.
Jednak latem między Mourinho a wiceprezesem wykonawczym Manchesteru United, Edem Woodwardem, miało dojść do wielu różnic zdań związanych z ruchami transferowymi. Portugalczyk nie otrzymał wystarczających środków na nowego, środkowego obrońcę. Nie mógł też m.in. sprzedać Anthony’ego Martiala, bo spotkało to się także ze sprzeciwem władz klubu z Old Trafford.
W nawiązaniu do sugerowanych przez media letnich scysji pomiędzy oboma panami, których efektem był zaledwie jeden transfer do pierwszej „jedenastki” Manchesteru United w postaci Brazylijczyka Freda, część fanów „Czerwonych Diabłów” podczas niedzielnego meczu z Burnley wynajęła mały samolot, który przeleciał nad Turf Moor, ciągnąc za sobą napis: „Ed Woodward – A Specialist In Failure” [Ed Woodward – Specjalista w niepowodzeniach]. Mourinho zapytany o to czy osobiście dołożył się do tej inicjatywy, miał krótko odpowiedzieć w żartach:
– Nie. Ale mogłem!









