W środowy wieczór byliśmy świadkami kolejnych dwóch znakomitych meczów fazy pucharowej Mistrzostw Świata 2026. Anglia podejmowała Demokratyczną Republikę Kongo, natomiast Belgowie toczyli zażarty bój z Senegalem.
ANGLIA – DR KONGO
Miejsce w wyjściowym składzie utrzymał Marcus Rashford, natomiast Kobbie Mainoo ponownie usiadł na ławce. To spotkanie nie mogło jednak zacząć się w gorszym stylu dla Anglii. Po niezłym początku ich rywali w 7. minucie Chancel Mbemba dośrodkował w pole karne, a piłka trafiła do Briana Cipengi, któremu zostawiono mnóstwo miejsca w pole karne. Cipenga uderzył mocno przy bliższym słupku i pokonał Pickforda, który mógł zachować się lepiej. Kongo szybko wyszło na prowadzenie!
Mecz mocno nie układał się Anglikom, którzy na pierwszy strzał musieli czekać aż do 30. minuty i główki Jude’a Bellinghama, którą znakomicie wybronił golkiper DR Konga. Zaledwie pięć minut później bliski szczęścia był Marcus Rashford, który po lekkim dośrodkowaniu uderzył z okolic 6. metra na bliższy słupek, ale stał tam jego były kolega z drużyny, Aaron Wan-Bissaka, blokujący uderzenie wychowanka Manchesteru United.
W 42. minucie drużyna z Afryki powinna wyjść na dwubramkowe prowadzenie. Yoane Wissa po dośrodkowaniu z prawej strony boiska od Aarona Wan-Bissaki znalazł się praktycznie sam na sam z Pickfordem i uderzył z pierwszej piłki z bardzo bliskiej odległości, ale trafił jedynie w słupek.
Po zmianie stron w 51. kolejną dogodną okazję miał Rashford. W zasadzie wypracował ją sobie samemu, w polu karnym myląc dryblingiem jednego z obrońców Kongijczyków. Skrzydłowy uderzył mocno z lewej nogi, próbując pokonać bramkarza przy bliższym słupku, ale trafił jedynie w boczną siatkę. W 60. minucie zmienił go Anthony Gordon.
W 75. minucie podopieczni Tuchela doprowadzili do wyrównania! Zamykający z lewej strony boiska trwającą już długo akcję Anglików, Anthony Gordon dorzucił piłkę na głowę Harry’ego Kane’a. Snajper Bayernu Monachium urwał się obrońcy i z główki wyrównał wynik.
11 minut później Elliot Anderson znakomitym podaniem prostopadłym wypuścił Jude’a Bellinghama. Ten po kilkumetrowym rajdzie z piłką oddał strzał prosto w Mpasiego, ale futbolówka wylądowała jeszcze pod nogami Anthony’ego Gordona przed polem karnym. Skrzydłowy Barcelony zdołał zagrać do Harry’ego Kane’a, dla którego nastąpił moment magii. Pociągnął z piłką mając praktycznie trzech obrońców na plecach, obrócił się w kierunku bramki i huknął pod poprzeczkę, dając “Trzem Lwom” wygraną!
Do końca meczu nie wydarzyło się już nic ciekawego i Anglicy w bólach awansowali do kolejnej rundy. Tam na stadionie Azteca podejmą Meksyk, w poniedziałek o godz. 2:00 polskiego czasu.
BELGIA – SENEGAL
W drugim meczu tej fazy turnieju Belgowie zmierzyli się w szalonym meczu z Senegalem. Na ławce usiał Senne Lammens.
Podopieczni Pape Thiawa powinni byli wyjść na prowadzenie już w 13. minucie. Z dośrodkowaniem Jakobsa z lewej strony boiska nie do końca poradził sobie Thibaut Courtois, jedynie lekko dotykając futbolówkę i zostawiając praktycznie pustą bramkę. Piłka trafiła pod nogi stojącego obok Ismaili Sarra, ale piłkarz Crystal Palace z kilku metrów nie zdołał oddać klarownego uderzenia i piłka wylądowała jedynie na słupku.
Ich dobry początek spotkania zaowocował jednak golem w 25. minucie. Po długo rozgrywanej akcji w pole karne dorzucał Sadio Mane, lecz Ismaila Sarr po strzale głową początkowo trafił w słupek. Senegal dostał jednak od losu drugą szansę, bo piłka spadła pod nogi Habiba Diarry, który prostym strzałem otworzył wynik.
Belgowie mieli swoje szanse pod koniec połowy, ale to Senegalczycy schodzili na przerwę z korzystnym dla siebie wynikiem. W 51. minucie powinni nawet prowadzić dwoma golami, gdy Mane dogrywał do Diarry, lecz strzelec pierwszego gola z dystansu około 10. metrów pomylił się i uderzył obok bramki.
Zaledwie chwilę później Ismaila Sarr podwyższył jednak prowadzenie Senegalczyków! Znakomitą, długą piłkę z własnej połowy posłał Moussa Niakhate, a skrzydłowy Crystal Palace idealnie w biegu przyjął na ciało, zastawił się i mocnym strzałem pokonał Thibaut Courtois.
Już wydawało się, że Senegalczycy awansują do kolejnej rundy. Na boisku nie było już Kevina De Bruyne oraz Jeremy’ego Doku, a w 84. na 3:0 mógł podwyższyć Sadio Mane, lecz świetnym refleksem popisał się Courtois. Nagle nastąpił jednak szalony moment tego meczu.
Po asyście Meuniera z bocznego skraju pola karnego z pierwszej piłki uderzył wpuszczony na boisko Romelu Lukaku i zrobiło się 1:2. Podopieczni Rudiego Garcii od razu poszli za ciosem! Idealna wrzutka Trossarda trafiła do Tielemansa, a pomocnik Aston Villi po nieudanym wyjściu z bramki bramkarza Senegalu wpakował piłkę do bramki.
W dogrywce nie wydarzyło się nic istotnego, choć w 109. minucie Senegalczycy powinni byli ponownie wyjść na prowadzenie! Znakomitą okazję zmarnował jednak Mbaye, strzelając obok bramki.
Wszystko wywróciło się jednak do góry nogami w 117. minucie. W trakcie akcji ofensywnej Belgów wprowadzony na boisko Lamine Camara faulował Tielemansa, odcinając mu możliwość dojścia do piłki. Po kilkuminutowej analizie przyznano Belgom rzut karny, który znakomicie wykonał faulowany Tielemans. Belgowie po szalonym meczu awansowali do 1/8 finału, gdzie w przyszły wtorek o godzinie 2:00 czasu polskiego zmierzą się z USA.









