Bruno Fernandes znalazł się w podstawowym składzie reprezentacji Portugalii na spotkanie 1/16 finału Mistrzostw Świata z Chorwacją. Po niezwykle emocjonującym meczu, podopieczni Roberto Martineza odnieśli zwycięstwo 2:1 i zapewnili sobie awans do 1/8, gdzie czeka już reprezentacja Hiszpanii.
To była trudna noc dla Portugalczyków, którzy musieli zmierzyć się z dobrze zorganizowaną i niezwykle wymagającą reprezentacją Chorwacji. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, choć to właśnie Fernandes był najbliżej otwarcia wyniku. Pomocnik Manchesteru United dwukrotnie zagroził bramce rywali – najpierw jego uderzenie obronił Dominik Livaković, a chwilę później kolejny strzał został zablokowany przez chorwackich defensorów.
W 53. minucie, Chorwacja wyszła na prowadzenie za sprawą Ivana Perisicia. Na odpowiedź Portugalii nie trzeba było długo czekać, jednak gol Cristiano Ronaldo nie został uznany z powodu pozycji spalonej. W odrobieniu strat nie pomógł Fernandes, który w 63. minucie został niespodziewanie zdjęty z boiska przez Martineza.
31-latek nie zdołał wywrzeć tak dużego wpływu na grę ofensywną, do jakiego przyzwyczaił kibiców, a Portugalczycy mieli problemy z kreowaniem klarownych sytuacji. Pomocnik “Czerwonych Diabłów” często był wyraźnie sfrustrowany z powodu zbyt zachowawczej gry kolegów.
Portugalia dopięła jednak swego – w 68. minucie Ronaldo pewnie wykorzystał rzut karny, doprowadzając do wyrównania. Chorwacja mogła ponownie odskoczyć na jedną bramkę, jednak tym razem Petar Sucic został złapany na spalonym. Gdy wydawało się, że o awansie zadecyduje dogrywka, w doliczonym czasie gry uaktywanił się Goncalo Ramos, który zdobył zwycięską bramkę, zapewniając Portugalii miejsce w 1/8 Mundialu.









