Wojna słowna z udziałem Nicky’ego Butta, Paula Scholesa oraz Lisandro Martineza przybrała na sile w poniedziałkowy wieczór, kiedy to dwaj byli zawodnicy Manchesteru United pouczyli Argentyńczyka, że powinien dojrzeć i opuścić klub, jeśli nie potrafi poradzić sobie z krytyką.
Środkowy obrońca “Czerwonych Diabłów” nie krył złości po zwycięstwie 2:0 nad Manchesterem City. 28-latek skierował swoją ripostę przede wszystkim w stronę Scholesa, prowokując go, by “przyszedł do jego domu i skrytykował go twarzą w twarz”. W ten sposób Argentyńczyk zareagował na drwiny pod adresem jego osoby przed derbową rywalizacją.
Teraz Butt i Scholes wykorzystali najnowszy odcinek podcastu The Good, The Bad & The Football, aby odpowiedzieć Martinezowi i zastanowić się, dlaczego zwycięzca Mistrzostw Świata pozwolił na to, aby – ich zdaniem “żartobliwe” – uwagi tak mocno go dotknęły i przerodziły się w publiczny konflikt.
– Prowadzimy podcast i jesteśmy jak trzej kumple w pubie, którzy prowadzą dyskusję – powiedział Butt do Scholesa i prezentera Paddy’ego McGuinnessa. – Nie pracujemy dla Sky i nie komentujemy meczu. To rozmowa z przymrużeniem oka. Żart. Jest dość oczywiste, że Erling Haaland nie podniósłby go i nie pobiegł z nim. To cholernie oczywiste. To była taka figura retoryczna.
– W momencie, gdy ktoś tak bardzo się denerwuje z powodu tego, co usłyszy na swój temat w mediach czy w podcaście, a następnie odpowiada w stylu: “Mogą mówić, co chcą” oraz “Przyjdź do mojego domu” i tak dalej, to pokazuje brak dystansu. F… y.., dorośnij! Jeśli zamierzasz tak emocjonalnie reagować, to nie powinieneś być w dużym klubie piłkarskim.
– Nie mamy żadnych osobistych problemów z Martinezem. Uważam jednak, że to naprawdę smutne, iż coś takiego potrafi wyprowadzić kogoś z równowagi. Pukać do czyjegoś domu? Mam 50 lat. Nie zamierzam tego robić i pytać: “Czy możemy porozmawiać?”. To po prostu absurdalne. Jeśli masz się tak zachowywać, to lepiej abyś grał na poziomie co tydzień – podsumował Butt.
Scholes zdecydował się ujawnić, że Martinez już wcześniej się z nim skontaktował za pomocą Instagrama, wyrażając niezadowolenie z jednej z jego wypowiedzi.
– Wymieniliśmy wiadomości na Instagramie już jakiś czas temu. Nie był zadowolony z czegoś, co powiedziałem w przeszłości. Nie pamiętam już, czego to dotyczyło. Napisał jedynie, że stracił do mnie wszelki szacunek. Normalnie bym o tym nie wspominał, ale skoro on wyszedł publicznie i powiedział takie rzeczy, to czemu nie? Właściwie wysłałem mu nawet swój numer telefonu, ale nie otrzymałem żadnej wiadomości.
– Jesteś w Manchesterze United, prawdopodobnie największym klubie na świecie, więc w pewnym momencie – tak jak my, piłkarze – będziesz musiał znieść krytykę i poradzić sobie z nią. Nie pamiętam, żeby Becks [David Beckham] kiedykolwiek się bronił. Nasze komentarze były bardzo żartobliwe. Chcieliśmy podkreślić, że Haaland i Martinez nie pasują do siebie pod względem fizycznym.
– Teraz spójrz, być może mogliśmy to lepiej sformułować, nie wiem – nie brzmi to genialnie, kiedy się to ogląda – ale po prostu się śmialiśmy. Gdyby to dotyczyło ciebie, prawdopodobnie byłbyś zdenerwowany. Trzeba jednak oddać mu sprawiedliwość – tego dnia Martinez spisał się znakomicie – przyznał Scholes.
Scholes i Butt zgodnie podkreślali, jak imponująco zaprezentował się Martinez w derbowym spotkaniu z Manchesterem City. Jednak Scholes – który przyznał, że jego Instagram “wybuchł” od wielu “bardzo groźnych” wiadomości w języku hiszpańskim – nadal ma wątpliwości, co do przydatności 28-latka w dłuższej perspektywie.
– Rozegrał jeden świetny mecz, a kiedy zaczynasz mówić lub krzyczeć bez opamiętania, ta gra ma tendencję do tego, że potrafi szybko ugryźć cię w tyłek. Jeszcze nie zmieniłem swojego zdania. Nadal nie mam pewności, czy można wygrać ligę, mając go w składzie. Musi prezentować taki poziom przez dłuższy czas. To, co zrobił w sobotę, było znakomite, ale dopiero regularność takich występów pokazuje, czy jesteś w stanie pomóc drużynie zdobyć mistrzostwo – podsumował Scholes.
Ferdinand staje w obronie Martineza
Tymczasem Rio Ferdinand oskarżył swoich byłych kolegów o przekroczenie granicy.
– To nie jest konflikt, myślę, że to jest przedstawiane jako konflikt. Myślę, że w tym tygodniu doszło do kilku sytuacji, które prawdopodobnie przekroczyły osobistą granicę. Martinez miał prawo wyjść i powiedzieć, jeśli coś go zdenerwowało – skwitował Ferdinand w swoim podcaście.









